Miesięczne archiwum: Luty 2017

Najlepsze piłkarskie muzea

Dwa najbardziej odjechane eksponaty w muzeum to pomnik Michaela Jacksona, który stał przy stadionie Fulham i kultowy, sardynkowy cytat Erica Cantony nad akwarium. Narodowe Muzeum Futbolu w Manchesterze to światowa czołówka.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Muzeum w centrum Manchesteru jest darmowe. Sugerowana wpłata to 3 funtów. Za 6 można zrobić sobie zdjęcie wznosząc puchar Premier League i zaliczyć kilka podobnych atrakcji. Początkowo muzeum działało na stadionie Preston North End. Odwiedzało go 100 tys. osób rocznie, ale zarządzającej nim fundacji wciąż brakowało pieniędzy. Padł pomysł, by muzeum przenieść na Wembley, ale dobrą ofertę złożyło miasto Manchester. Postanowiło dokładać do muzeum 2 mln funtów rocznie.

Można usiąść na krzesełku ze starego Wembley.

W 2012 muzeum przeniosło się do Manchesteru. Wcześniej w efektownym, szklanym budynku w samym centrum, wystawiano miejskie eksponaty. Miejsce świeciło pustkami. W muzeum piłkarskim jest inaczej. Gdy w sobotę o 10.00 rano czekałem na otwarcie, przy drzwiach czekało już kilkanaście osób.

The National Football Museum

The National Football Museum

Co zobaczyłem w środku? Choćby oryginalny dokument „Laws of the game” o którym pisałem przy okazji londyńskiego pubu Freemasons Tavern. Można przyjąć, że na spotkaniu w 1863 roku ustalono przepisy gry w piłkę nożną.

W muzeum można zobaczyć m.in. piłkę z finału mundialu z 1966 roku, koszulkę Diego Maradony z meczu z „ręką Boga”, koszulkę Billy’ego Mereditha z meczu Anglia-Irlandia z 1908 roku, mnóstwo pucharów, zdjęć, obrazów oraz maszyny z grami. W automacie można wymienić funty na stare pensy, które uruchamiają maszyny sprzed kilku dekad. W sumie 2,5 tys. eksponatów. Zgodnie z nowymi trendami, jest dużo dźwięków i ruchomych obrazów.

Michael Jackson sprzed stadionu Fulham, gdzie postawił go Mohamed Al-Fayed, trafił do muzeum w Manchesterze.

Ceramiczna rzeźba Pabla Picasso.

Włosy Robbiego Savage’a.

„Szatnia” Anglików z 1966 roku.

   

Johan Cruyff, Manchester

Johan Cruyff jest jedną z legend, których twarze umieszczono na chodniku przed budynkiem.

Inne muzea

Na tle innych piłkarskich muzeów, to manchesterskie wypada świetnie. A co oferują inni?

W Wielkiej Brytanii dość standardowe, ale naprawdę ciekawe toury z muzeum, zaliczyłem na stadionach Arsenalu, Tottenhamu, ChelseaLiverpoolu i Manchester United. Słabiej było na Manchesterze City i stadionie Rangersów, ale Ibrox to dzieło sztuki, wiec i tak trzeba zajrzeć.

Ogólnopiłkarskie muzeum często planuje się na stadionach narodowych, na Hampden w Glasgow, Aviva Stadium w Dublinie, czy Wembley. Na tym ostatnim wisi poprzeczka z finału MŚ w 1966. Jak przypomniał przewodnik touru, przy decydującej bramce piłka przekroczyła linię bramkową o kilka metrów. Tak wszyscy to zapamiętali, prawda?

Ciekawych pamiątek i pucharów nie zobaczymy na San Siro, Mestalla, Vicente Calderon i stadionie Partizana. Jeden pokój to muzeum Espanyolu BarcelonaAustrii Wiedeń, Crvenej Zvezdy, Dynama Kijów. Niewiele więcej oferują Olympiacos Pireus i Feyenoord.

Wyjątkowo przykładają się do sprawy w Portugalii. Rozpisywałem się o Belenenses. Bez pieniędzy też można zrobić dobre muzeum. Rewelacyjnie wyglądają muzea FC Porto i Benfiki, nie odbiega też Sporting, gdzie są setki pucharów.

Chyba najdroższe w Europie są bilety do muzeów FC Barcelony i Realu Madryt. Ale warto. Eksponatów jest tyle, że od przeglądania się w Pucharach Europy i Złotych Piłkach, może rozboleć głowa.

Stadion Benfiki Lizbona

Benfica.

Stadion Sportingu Lizbona

Sporting.

Muzeum stadionu Vicente Calderon

Imponujących rozmiarów puchary na Vicente Calderon.

Old Trafford, Złota Piłka, którą dostał Denis Law. Malutka.

Wypchany kangur na Doliczku, stadionie Bohamians Praga.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Bieda i patologia, czyli Manchester City

Etihad Stadium, Manchester

Bezrobocie, przemoc i alkohol to fundamenty Manchesteru City. Klub powstał, bo córka proboszcza i pracownicy huty chcieli coś zrobić dla miejscowych robotników. 137 lat później była parafialna drużyna należy do najbogatszych klubów na świecie.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Drużyna z Gorton, zachodniej części Manchesteru, była otwarta dla wszystkich mężczyzn, bez względu na wyznanie. Latem grano w krykieta, ale zimą z rozrywek zostawało głównie picie. Drużyna Świętego Marka (West Gordon) zaczęła więc grać w piłkę.

15 lat później, w Wielki Piątek, na trybuny przyszło 30 tys. osób. Po kilku transformacjach klub nosił już dzisiejszą nazwę. Wszystko szło dobrze do czasu afery korupcyjnej. Billy Meredith zaoferował kapitanowi Aston Villi 10 funtów za sprzedanie meczu. Kiedy sprawa wyszła na jaw, City nie broniło swojego zawodnika. Ten ujawnił, że City łamało przepisy i płaciło piłkarzom ponad ustalone 4 funty tygodniowo. Robili to wszyscy, ale nikt nie mówił o tym głośno. Posypały się kary, w tym dożywotnie dyskwalifikacje. City swoich graczy sprzedało na aukcji w Queen’s Hotel.

Etihad Stadium, Manchester

Gabriel Jesus, który trafił Cottonopolis 112 lat później, żadnymi kominami płacowymi nie musi się przejmować. Podpisując kontrakt, zarobił więcej, jego wszyscy przodkowie razem wzięci. W czasie meczu ze Swansea przyglądałem się głównie Brazylijczykowi, głowiąc się, jak w Barcelonie wpadli na to, żeby zamiast niego, do klubu ściągnąć Paco Alcacera.

Na mecz drużyny Guardioli wybrałem się przy okazji wypadu do Walii. Na City of Manchester Stadium, zmyślnie przerobionym ze stadionu lekkoatletycznego, byłem już na tourze. Zapamiętałem głównie starszą przewodniczkę, która oprowadzała naszą czteroosobową grupę. Tłumaczyła, że trzy gwiazdki w herbie City to tylko ozdoba a budową ośrodka treningowego wokół stadionu zajmą się miejscowe firmy, bo klub ma być sercem lokalnej społeczności. Pamiętam jej zdziwioną minę, gdy okazało się, że nie wiedziałem, kim był Bert Trautmann. – Luftwaffe, skręcenie karku, nic? – pytała. Pozostało tylko przeprosić. Przyznaję jej rację, że życiorys Trautmanna kibic piłki powinien znać.

Etihad Stadium, Manchester

W tle Academy Stadium, do którego z Etihad prowadzi 190-metrowa kładka nad skrzyżowaniem. Kiedy kilka lat temu Abu Dhabi United Group postanowiło zainwestować setki milionów funtów w zrujnowany, poprzemysłowy teren, poparcie wyraziło 97 proc. mieszkańców. Na 80 hektarach powstały nie tylko boiska i hale, ale też uniwersytet, biblioteka i stadion na 7 tys. miejsc.

Etihad Stadium, Manchester

„Niebiesko-biała armia Guardioli”. Kogoś poniosło albo to rodzina Pepa.

Pep Guardiola

Guardiola na dobre mógł się uśmiechnąć dopiero w 90 minucie. City było lepsze, ale pod bramką Fabiańskiego grało nieporadnie Kilka strzałów, w tym rzut wolny, Polak obronił fenomenalnie. Ale to on zawalił bramkę na 2:1 dla gospodarzy w doliczonym czasie gry. Zanim wyjął piłkę z siatki, uklęknął. Chwilę trwało, zanim doszedł do siebie.

Etihad Stadium, Manchester    Canal in Manchester

Wzdłuż kanału, podążając za tłumem, dotarłem na stację Oxford Road. Bilet do Liverpoolu, z którego wracałem do Polski, kosztował 3 funty.  Bilet na mecz ze Swansea 35. „Niebiesko-biała armia Guardioli” nie dała rady wykupić wszystkich.

Zima na walijskiej plaży

FC Llandudno

236 widzów na meczu w Llandudno to niemalże walijska średnia. W lutowe, sobotnie popołudnie więcej osób wchodziło na Great Orme, wzgórze górujące nad kurortem. Zamiast spaceru wybrałem atrakcję na drugim końcu miasteczka. Zobaczyłem mecz w kraju nr 31.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Llandudno

Llandudno to „królowa walijskich kurortów”. Szeroka promenada, molo, ładna sceneria i kilka hoteli. Największą atrakcją jest Great Orme, wzgórze, z którego z wysokości 200 metrów rozciąga się widok na nadmorskie miasto. Podziwianie kopalni z czasów neolitu i latarni morskiej zamieniłem na mecz drużyny, której nazwę po walijsku należałoby zapisać jako Clwb Pêl-droed Llandudno.

FC Llandudno stadium

– Jeszcze kilka lat temu walczyliśmy o ekstraklasę. A w tym roku mieliśmy tu puchary! – opowiada mi Mark. – Tutaj? – pytam niepewnie rozglądając się po malutkim stadionie. – W Bangor, ale co zrobić – brzmi odpowiedź. Po porażce 0:5 w Szwecji, Walijczycy w rewanżu przegrali tylko 1:2.

FC Llandudno

W piłkę grano tutaj od 60. XIX wieku. W 1921 roku Llandudno tworzyło walijską ligę. W 1991 roku klub musiał opuścić stadion, na którym 93 lata wcześniej rozegrano mecz Walii z Irlandią. W jego miejscu stanął market Asda. Na nowym boisku, położonym kilkaset metrów dalej, Maesdu Park, trzy lata temu zainstalowano sztuczną murawę. Miejscowi nie mogą się jej nachwalić. – Dzieciaki grają tu całymi dniami, po pracy kopią dorośli. Stadion żyje – tłumaczy mi Dave.
FC Llandudno

W walijskiej Premier League najwięcej kibiców chodzi na mecze w Aberystwyth i Bangor, ale do  średniej 500 kibiców jeszcze im brakuje. W Llandudno pojawiło się tylko 236 kibiców, ale mimo to, klubowa społeczność działa nie tylko w co drugą sobotę.
FC Llandudno

W klubowym budynku kibice pokazują mi listę wydarzeń organizowanych przez Llandudno Football in the Community. Stowarzyszenie ma integrować lokalną społeczność. „Turn Up and Play”, czyli zajęcia dla każdego chętnego dziecka, kosztują od 3 funtów. Dziewczynki mogą ćwiczyć z chłopcami, ale organizowane są też dla nich osobne zajęcia. Tak samo jak piątkowe treningi PAN. Wymyślono je m.in. dla niepełnosprawnych, którzy nie będą się czuć komfortowo na zajęciach z pozostałymi dziećmi.

Klub organizuje też „piłkarskie przyjęcia” dla dzieci. 60 minut zajęć z trenerem UEFA A a potem impreza w klubowej kantynie. Zabawa dla 25 osób to wydatek 90 funtów. W wersji z cateringiem 12 funtów od dziecka.

Kolejne ogłoszenie: „Jesteś bezrobotny? Brakuje ci pewności siebie na rozmowach kwalifikacyjnych albo potrzebujesz podrasować swoje CV? W Llandudno Football in the Community pomożemy ci”.
FC Llandudno FC Llandudno

FC Llandudno

Skromny budynek koło trybuny. Klocek, jakich wiele. Na nim tabliczka: „W latach 2001-02 Cyril John Williams zaprojektował i wybudował tę konstrukcję gołymi rękoma. Dokończyła rodzina i przyjaciele (2002).”

FC Llandudno

FC Llandudno plaża

Llandudno beach

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Stadiony Wielkiego Księstwa

Luksemburg

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

W Luksemburgu więcej talentów jest na Czerwonej Ziemi, bogatym w żelazo południu kraju. Tylko raz zdarzyło się, żeby ligę wygrał klub z północy. Ruszam więc na prowincję. Wsiadam do pociągu i pierwsze zaskoczenie. Całodzienny bilet na wszystkie autobusy i pociągi w Wielkim Księstwie Luksemburga, kosztuje 4 euro. Tyle, co bilet dobowy w Warszawie. Cena zaskakująca, jak na kraj z drugim, po Katarze, najwyższym na świecie PKB na głowę mieszkańca. Koszty życia, szczególnie wynajem mieszkania, należą do najwyższych w Europie. Kiedy okazało się, że portugalscy robotnicy budowlani zarabiają 7,5 euro za godzinę, wybuchł skandal. W Luksemburgu to nielegalne. Najniższa stawka dla niewykwalifikowanego pracownika to 11 euro za godzinę.

O tym, jak wygląda piłka w Luksemburgu pisałem już w tekstach o „Małej Portugalii” i meczu w Niederkorn. Tutaj już tylko zdjęcia stadionów.

Stade de la Frontière

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Stade de la Frontière, stadion na którym gra Jeunesse Esch.

Stade de la Frontière Stade de la Frontière Stade de la Frontière Stade de la Frontière

Jedziemy dalej, wciąż za 4 euro. Poniżej Stade Émile Mayrisch, lekkoetletyczny stadion CS Fola Esch.

Stade Émile Mayrisch Stade Émile Mayrisch

I najładniejszy stadion w tym wpisie. Stade Jos Becker, gdzie gra US Hostert. Drewniana trybuna a tuż obok las.

Stade Jos Becker Stade Jos Becker Stade Jos Becker Stade Jos Becker

Kompleks FC Minerva Lintgen.

FC Minerva Lintgen  FC Minerva Lintgen FC Minerva Lintgen FC Minerva Lintgen

Stade Josy Barthel. Obiekt lekkoatletyczny, na którym rozgrywa mecze piłkarska reprezentacja Luksemburga. Powstał przed wojną, w 1990 roku wybudowano go od nowa.

Stade Josy Barthel

Stade Josy BarthelStade Josy Barthel

Stade Achille-Hammerel w stolicy księstwa. Obiekt Racing FC Union Luxembourg niedaleko lotniska.

Stade Achille-HammerelStade Achille-Hammerel

Luksemburg

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.