Archiwa tagu: Litwa

Coraz mniej polskiego Wilna

Stary stadion Żalgirisu Wilno

Znikają polskie ślady na piłkarskiej mapie Wilna. Stary stadion Žalgirisu jest już niemal rozebrany a obiekt Śmigłego już zniknął. Pierwszy z nich otwierał prezydent Ignacy Mościcki, drugi córki Józefa Piłsudskiego. Polonia Wilno, jedyny polski klub w stolicy Litwy, swój ostatni mecz rozegrał ponad dwa lata temu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Przedwojenny stadion na Pióromoncie jest w trakcie rozbiórki. Zdążyłem odwiedzić Wilno, zanim się rozpoczęła. W 2014 roku za 8-hektarową działkę blisko ścisłego centrum Wilna, Grupa Hanner zapłaciła 40 mln euro. W miejscu Žalgirio stadionas staną biurowce, hotele i bloki mieszkalne. Koszt planowanej na 10 lat budowy to 200 mln euro.

W 1929 roku otwarcie odnowionego stadionu Pogoni Wilno uświetnił prezydent Ignacy Mościcki. Po wojnie przebudowano go według radzieckiej modły, zgodnie z kanonami socrealizmu. Grał tu Spartak, przemianowany w latach 60. na Žalgiris, czyli Grunwald. Po upadku ZSRR tłumy ściągała odradzająca się litewska reprezentacja.

Stary stadion Żalgirisu Wilno Stary stadion Żalgirisu Wilno

Jeszcze niedawno grała tutaj Polonia. Niedawno polski klub obchodził 25-lecie. Przez krótki czas trenerem drużyny był Józef Jurgielewicz, litewski piłkarz roku 1969 i 1980. W barwach Žalgirisu zagrał ponad 400 razy. W zeszłym roku sekcja piłkarska Polonii zawiesiła działalność. Zabrakło pieniędzy. W okręgu wileńskim Polacy stanowią 23% mieszkańców, w samym mieście 16. Ale zainteresowania drużyną nie było. Mimo wielu apeli i przesuwania terminów opłat za rejestrację, zbiórka zakończyła się niepowodzeniem.
Stary stadion Żalgirisu Wilno

Nie ma już śladu po obiekcie, na którym w 1933 roku wstęgę przecinały Wanda i Jadwiga Piłsudskie. W jego miejscu od kilkunastu lat stoją bloki. W międzywojniu na położonym tuż obok koszar stadionie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Wilnie grali piłkarze Śmigłego. Był to jedyny klub z Wilna, który grał w polskiej ekstraklasie. W 1938 Śmigły wygrał rozgrywki na Wileńszczyźnie i po fazie finałowej awansował do ligi razem z Polonią Warszawa. W przeciwieństwie do Lwowa, Wilno nigdy nie doczekało się wielkiej drużyny. Śmigły z hukiem spadł z ekstraklasy zajmując ostatnie miejsce. Wcześniej, zanim stworzono ligę państwową, o mistrzostwo Polski grały też Strzelec, Lauda, Pogoń i WKS 1. pułku piechoty Legionów Wilno. Cmentarz na Rossie

W weekendy w Wilnie widać polskich turystów. Wśród obowiązkowych punktów zwiedzania są Ostra Brama i Cmentarz na Rossie. Przy wejściu na nekropolię starsza kobieta pyta mnie po polsku: – Może świeczkę dla marszałka?

Na czarnym monolicie wykuto duży krzyż i słynny napis „Matka i serce syna”. Na dole cytat z Beniowskiego Słowackiego, wokół kilka biało-czerwonych bukietów.

Wilno, stadion Vetry, mecz Żalgirisu

Po 10-minutowym spacerze z cmentarza docieram na stadion, LFF Stadion, gdzie od czterech lat gra Žalgiris. Piwo i gira, czyli kwas chlebowy kosztują po 2 euro. Miejscowa przekąska to kepta duona, czyli smażone na głębokim tłuszczu kawałki chleba. W słoneczną sobotę na trybunach usiadło kilkaset osób. Głośno kibicuje trzydziestka.

Pół godziny po pierwszym golu dla Žalgirisu Darvydas Šernas znów łatwo ogrywa obrońców FK Szawle i ponownie pakuje piłkę do bramki. – Numer 21! – emocjonuje się spiker. Sernas macha w kierunku trybuny i na początku na palcach, potem na spodenkach pokazuje numer 23. – Liczę, że spiker się przyzwyczai – uśmiecha się po meczu były piłkarz Widzewa.

W Łodzi zaliczył swój najlepszy sezon. W pierwszym sezonie w ekstraklasie strzelił 10 goli. Choć trafiał tylko w 7 meczach a dwa gole były z karnych, to tamten rok pozwolił mu rozpocząć wygodny i dobrze płatny zjazd w dół. Trafił do Lubina, gdzie zarabiał więcej, niż prezes KGHM. Dwa bezproduktywne lata w Zagłębiu, potem Turcja, Australia, Szkocja. Na antypodach zaczął świetnie, strzelił gola po trzech minutach na boisku. Gazety w Perth zaczęły pisać o snajperze z małego kraju w Europie. Więcej goli w Australii już nie strzelił. W I-ligowych Wigrach Suwałki trafił do siatki dwa razy w 14 meczach. Bilans ostatnich czterech lat ma dramatyczny – 5 zaliczonych lig, 14 goli. Na Litwie te statystyki nikomu nie przeszkadzają. Šernas z miejsca stał się największą gwiazdą Žalgirisu. W 2015 roku, gdy odwiedziłem Wilno, jego twarz była widoczna na plakatach i biletach.

Wilno, stadion Vetry, mecz Żalgirisu

Po meczu, z synem na rękach, Šernas pozdrawia znajomych. 31-latek to 35-krotny reprezentant, a Žalgiris największy klub w stolicy Litwy. Na pomeczowej konferencji prasowej oprócz mnie są jeszcze dwie osoby – fotoreporter i operator klubowej telewizji. – Poziom? Na razie ciężko powiedzieć. Wróciłem na Litwę po 7 latach. To mój dom, tu grałem, zanim wyjechałem za granicę. Wydaje mi się, że Žalgiris zrobił krok do przodu. Poziom podnoszą obcokrajowcy – mówi. W wygranym 5:0 meczu zagrało ich czterech.

Darvydas Sernas

Šernas po udanym roku 2015, gdy trafiał w każdym meczu, spróbował swoich sił w Turcji. W Alanyasporze przepadł i wrócił do Žalgirisu.

O stanie litewskiej piłki wiele mówi stadion byłej Vetry Wilno. To rzut kamieniem od wileńskiego dworca, w czasach ZSRR grał tu Lokomotyvas. Obecnie LFF Stadion to jedyny porządny obiekt w kraju. Spadek po klubie, który już nie istnieje. Polscy kibice usłyszeli o nim w 2007 roku, gdy kibole Legii Warszawa przerwali na nim mecz Pucharu Intertoto, co zakończyło się walkowerem. Trzy lata później Vetra, wicemistrz Litwy, w połowie sezonu została wykluczona z ligi za długi i z dnia na dzień przestała istnieć.

Wilno, stadion Vetry, mecz Żalgirisu

Obok stadionu stoi niewielki, zielony budynek litewskiej federacji. Został zbudowany z pieniędzy od FIFA dla krajów piłkarsko rozwijających się. Na frontowej tablicy wygrawerowano nazwisko Seppa Blattera. Wokół boiska wiszą brawurowo zrealizowane plakaty promujące reprezentację. Na stole operacyjnym leży ubrany w meczowy strój mężczyzna. Chirurg ze skalpelem w ręku nacina klatkę piersiową, będzie robił przeszczep. Hasło na plakacie: „Przynieś swoje serce”.

Stadion przebudowano tak, by mogła tu grać litewska drużyna narodowa. Położono sztuczną murawę. Dla piłkarzy Žalgirisu to jedyne boisko do treningów. – Każdy piłkarz woli grać na trawie, ale nie zamierzam narzekać – mówił Darvydas Šernas. – Od wielu lat mówi się o Stadionie Narodowym, na razie słabo to wygląda – dodał. Słabo, czyli tak.

Wilno, stadion narodowy w Wilnie

Budowa ruszyła jeszcze w czasach sowieckich, w 1987 roku. 23 lata później Litwini stwierdzili, że stolica zasłużyła na coś więcej, niż pięciotysięcznik po Vetrze. Z hucznych zapowiedzi nic nie wyszło. Na poradzieckim molochu hula wiatr. – Może nowy stadion wcale nie jest potrzebny? – pytam Šernasa. – Na meczu reprezentacji mamy komplet. Jeśli kiedyś będziemy mieć ładny stadion, może nie taki jak Narodowy w Warszawie, ale większy niż teraz, to na niektóre mecze reprezentacji przyjdzie 20 tysięcy osób.

koszulka Edgarasa Jankauskasa

Sportem numer jeden jest koszykówka. Kilka lat temu na euroligowych meczach Żaligirisu Kowno nowa 20-tysięczna hala wypełniała się w 3/4. Lietuvos Rytas zapełniał nowy, 10-tysięczny obiekt w Wilnie. W ostatnich latach frekwencje spadły, ale wciąż są to liczby, o których fani futbolu na trzymilionowej Litwie mogą tylko pomarzyć.

Wracam na stadion na Pióromoncie. Obok zapuszczonego boiska treningowego stoi hotel Šarūnas. Wszyscy wokół wiedzą, skąd ta nazwa. Właścicielem jest Šarūnas Marčiulionis, dla niektórych Litwinów sportowiec wszech czasów. Po upadku ZSRR grający w NBA koszykarz sam sklecił drużynę, która poleciała do Barcelony. W igrzyskach zapamiętanych z powodu występu Dream Teamu, Litwini zdobyli brązowe medale. W meczu o 3. miejsce pokonali Rosjan grających pod flagą Wspólnoty Niepodległych Państw. Cztery lata później Litwini znów sięgnęli po brąz.

W barze na parterze hotelu Šarūnas w gablotach wiszą medale olimpijskie Marčiulionisa oraz koszulki i buty koszykarskich legend – m.in. Charlesa Barkleya i Kobego Bryanta.

Osobną gablotę ma tylko jeden piłkarz, Edgaras Jankauskas. Grał w 16 klubach w 9 krajach. Zaczepił się m.in. w Porto, Benfice, czy Realu Sociedad. O Jankauskasa pytam pracującego w hotelu Nojusa. – To chłopak stąd, zaczynał w Žalgirisie, więc ma swoje miejsce. Ale piłka nikogo tu nie interesuje. Do nas ludzie do oglądać NBA, to ich kręci. Piłkę lepiej rzucać, a nie kopać. Słyszałeś o naszych meczach w Barcelonie?

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.