Archiwum kategorii: Piłkarskie podróże

Groudhopping i groundspotting. Relacje z kilkudziesięciu krajów.

Wisła, która słynie z dobrego smaku [Z PODRÓŻY]

Choć w Polsce jest tuzin lepszych drużyn o tej nazwie, Wisła Gruczno ma niezaprzeczalny atut. Rozgrywa mecze we wsi słynącej z dobrego smaku.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Festiwal Smaku w Grucznie to znana w okolicy impreza. Lokalne miody, wędliny i nalewki czy powidła co roku ściągają tysiące smakoszy.

Zobacz także: Gent i Genk

Wisła z Gruczna występuje w A-klasie, co oznacza, że jest poza 12 najlepszymi Wisłami. Wyżej grają drużyny z Płocka i Puław (wraz rezerwami), Krakowa, Puław, Sandomierza, Szczucina, Dobrzynia, Trzewa, Dziecinowa, Strumienia, Annopola i Korzeniowa. Zestawienie przygotował profil mikrofutbol. Na poziomie A-klasy do najciekawszych klubów należy Wisła Fordon, którą niedawno odwiedziłem.

Stadion w Grucznie jak na A-klasę jest wspaniały. Przy drodze, także rowerowej, w zielonym otoczeniu, ze świetnym widokiem. W oddali, po drugiej stronie rzeki (rzecz jasna Wisły), można zobaczyć Chełmno.

Drewniana chata osadników olęderskich z roku 1778 w Chrystkowie niedaleko Gruczna. Na dole spiżarnia, kuchnia, pokój sypialny i gościnny, salka wykładowa i jadalnia. U góry wędzarnia i pomieszczenia wykorzystywane w przypadku powodzi. Olędrzy, czyli mennonici przybyli z Holandii, słynęli z umiejętności melioracji.

Zobacz także: Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Widok z grodziska Talerzyk, które wzniesiono w X wieku.

Zobacz także: Belgijski dom Lubańskiego

Elana Toruń

Cruyffistowska złota myśl w ośrodku toruńskiej Elany.

Zobacz także: Mecz w królestwie karpia

Dąbrowa Chełmińska

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Mecz w królestwie karpia [Z PODRÓŻY]

Staw w Ślesinie, wsi niedaleko Nakła nad Notecią.

B-klasowa turystyka potrafi zaskoczyć. Przy okazji dwóch meczów w okolicach Nakła zobaczyłem stuhektarowy staw z karpiami oraz obrazy van Gogha na ścianach wiejskich domów.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Zobacz także: Kujawsko-pomorskie. Piłkarska pustynia, ale stadiony nad wodą

Zorza Ślesin.

Boisko przy remizie ma właściwy dla takich obiektów adres: ul. Strażacka 2. Żeby tu trafić wystarczy zjechać z drogi na Bydgoszcz. Kawałek dalej widać zabytkowy drewniany kościół. W kujawsko-pomorskim Ślesinie (nie mylić z miastem w powiecie konińskim) najważniejsze są karpie. W stawach w Dolinie Środkowej Noteci i Kanału Bydgoskiego ryby, dopóki jest im to dane, korzystają z torfowego dna. Właściciele stawów twierdzą, że metody chowu są zbliżone do tych z połowy XIX wieku. Największy ze stawów, Kardynalski, powstał w międzywojniu. Ma powierzchnię 100 ha.

Zobacz także: Stadion, na którym zaczęła się wojna [Z PODRÓŻY]

Zorza Ślesin – Czarni Nakło nad Notecią.

Sporo tu ptaków – można tu zobaczyć m.in. bociana białego, pustułki oraz największe ptaki w Polsce, bieliki. Z kolei wędkarze płacą po 25 zł. Wolno im zabrać maksymalnie 5 kg ryb z zastrzeżeniem, że każdą sztukę powyżej 3kg należy wypuścić do wody.

Zobacz także: Trzy lipy w Brukseli

Ślesin.
Boisko UKS Zorzy Ślesin.

Zobacz także: Z widokiem na katedrę w Mechelen

Boisko UKS Zorzy Ślesin.

Zobacz także: Kosowo w stolicy Europy

Boisko UKS Zorzy Ślesin.

Zobacz także: Pocztówka z Ostendy

Boisko UKS Zorzy Ślesin.

Zobacz także: Zimny, środowy wieczór w Stoke [Z PODRÓŻY]

Widok z Owczego Mostu, w drodze ze Ślesina do Bydgoszczy.

Zobacz także: Miał być kompleks sportowy, a będą bloki

Paterek

Brzózki w powiecie nakielskim.

W Brzózkach mieszka niewiele ponad 100 osób. Przy polnej drodze kilka lat temu powstały kolorowe malowidła inspirowane obrazami Van Gogha. Ich autorami są młodzi twórcy z Łodzi. Z pomysłem wyszli miejscowi, którzy założyli stowarzyszenie i wykorzystali unijne pieniądze dzielone przez powiat.

Brzózki
Skra Paterek – Orzeł Kcynia, bydgoska B-klasa.

Skra Paterek (miejscowość jest położona tuż obok Nakła) swoje mecze rozgrywa na nowym boisku koło szkoły. Najładniejszy widok to zagajnik pełen bzu.

Skra Paterek.
Skra Paterek.
Skra Paterek.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Na meczu klubu numer 1 [Z PODRÓŻY]

W pięknym mieście, na historycznym stadionie, swoje mecze rozgrywa najstarszy klub w kraju. Royal Antwerp dumnie prezentuje numer „1”, który wpisał do swojego herbu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

W 1926 roku Królewski Belgijski Związek Piłki Nożnej zaczął przyznawać klubom numery w kolejności ich rejestracji. Za pierwszy klub w kraju uznano właśnie Royal. Numery, czyli „matricule”, są ważnym elementem identyfikacji klubu. Te niskie są eksponowane na koszulkach albo w klubowych wydawnictwach. Jeśli klub jest likwidowany, nikt nie przejmuje danego numeru. Sprawa jest bardziej skomplikowana przy fuzjach. Zazwyczaj przejmowany jest numer klubu, którego miejsce w ligowej hierarchii przejmuje nowy twór.

Jedynka wpisana do klubowego herbu Royalu.

Zobacz także: Belgowie połączyli trzy kluby i wypaliło

Kiedy 7-krotny mistrz K. Beerschot VAC połączył się z KFC Germinal Ekeren, de facto sukcesorem byli ci ostatni. Dlatego numer K. Beerschot VAC został wycofany. Stało się tak, mimo, że piłkarze grali na stadionie Beerschotu i w jego barwach. Kilka przypadków było naprawdę skomplikowanych, więc zaczęto tworzyć nowe reguły, które po fuzjach pozwoliły Oud-Heverlee Leuven odzyskać numer 18.

Pierwsze 10 numerów belgijskich klubów wygląda następująco:

  1. Royal Antwerp
  2. Daring Club de Bruxelles (po fuzji w 1973 roku z R.W.D. Molenbeek numer wycofano)
  3. Club Brugge
  4. RFC Liégeois
  5. R. Léopold Uccle Forestoise
  6. Racing Club de Bruxelles
  7. K.A.A. Gent
  8. R.C.S. Verviétois (nie istnieje od 2015 roku, ale działa w nowej formie)
  9. R. Dolhain F.C.
  10. R. Union Saint-Gilloise

Zobacz także: Kosowo w stolicy Europy

Zobacz także: Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Royal Antwerp Football Club początkowo był krykietowym klubem klubem angielskich studentów. Do rejestracji, której zawdzięcza numer 1, doszło w 1895 roku. W 1993 roku drużyna dotarła do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. Na Wembley 3:1 wygrała Parma.

Zobacz także: Pocztówka z Ostendy

W miejscu, w którym stoi dziś Bosuilstadion, wcześniej istniał Stadion aan de Broodstraat. W 1920 roku rozgrywano na nim mecze piłkarskie Igrzysk Olimpijskich w 1920 roku. Nowy gościł m.in. powtórkę PZP w 1964 (Sporting-MTK).

Zobacz także: Trzy lipy w Brukseli

Stadion Royalu Antwerp
Mecz Royalu Antwerp
Mecz Royalu Antwerp

Zobacz także: Gent i Genk

W stolicy Flandrii, mieście diamentów, centrum miasta jest niewiele mniej zachwycające, niż w Gandawie. Ale czymś zupełnie wyjątkowym jest dworzec.
Dworzec w Antwerpii

Beerschot

Kielstadion, czyli Stadion Olimpijski, główna arena igrzysk w 1920 roku. Po bieżni nie zostało śladu.

Pomnik przed Stadionem Olimpijskim w Antwerpii

Raz jeszcze o tym, że jeśli w mieście jest więcej, niż jeden klub, to gdzieś w swojej historii łączył się z innym. W 1999 roku doszło do fuzji K Beerschot VAC z KFC Germinal Ekeren, a nowy klub, Beerschot A.C. w 2013 roku ogłosił bankructwo.

Zobacz także: Z widokiem na katedrę w Mechelen

W belgijskiej ekstraklasie gra dziś K Beerschot VA. Formalnie to spadkobierca Football Club Wilrijk. W 2013 roku ten mały klub z otwartymi ramionami przyjął kibiców Beerschotu. Mecze w lidze regionalnej gromadziły po kilka tysięcy osób, więc szybko przeniesiono je na pusty Stadion Olimpijski. W 2020 Beerschot wrócił na najwyższy poziom. W międzyczasie zmienił barwy i logo.

Z klubowej akademii wyszli tacy piłkarze, jak Thomas Vermaelen, Mousa Dembélé, Jan Vertonghen, Toby Alderweireld i Radja Nainggolan. Ten ostatni latem 2021 roku wrócił do miasta i gra w Royalu.

Zobacz także: Belgijski dom Lubańskiego

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Piłka z soli i inne atrakcje Kujaw i Pomorza [Z PODRÓŻY]

Sporych rozmiarów piłka w holu hali sportowej w Inowrocławiu. Ku mojemu zaskoczeniu nikt organoleptycznie nie sprawdzał, czy to na pewno sól.

Wielkiej piłki tu nie ma, oprócz tej wykonanej z soli. W województwie bez drużyn w ekstraklasie i I lidze są jednak stadiony, które w letni dzień są świetnym celem rowerowej wyprawy.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Niedawno, we wpisie o kujawsko-pomorskich stadionach nad wodą, pisałem o Świeciu, Łabiszynie, Inowrocławiu, Chełmży, Sępólnie i Kamieniu Krajeńskim oraz Koronowie. Pozostajemy na Kujawach i Pomorzu.

Łochowo

Łochowo.

W podbydgoskim Łochowie gra IV-ligowy Sportis. Ciekawy projekt, który powstał na bazie KS Łochowo, niewyróżniającej się lokalnej drużyny, która kilka lat temu grała w A-klasie. Dziś sporo tu marketingu i nowinek. Od 2025 roku Sportis chce zaoferować tokenizację zawodników (proste wykupienie „akcji” danego zawodnika i udział w ewentualnym transferze). Częścią klubu jest też ekstraklasowy zespół kobiet, który wcześniej grał jako KKP Bydgoszcz. Sportis chce też wyselekcjonować zdolnych zawodników w przedziale 11-16 lat i otoczyć ich opieką profesjonalistów.

Łochowo.

W sezonie 2020/21 Sportis zajął 4. miejsce. Do III ligi jako jedyny awansował Zawisza Bydgoszcz.

Marcin Krzywicki, jeden ze sprawców zamieszania w Łochowie.
Most kolejowy na nieczynnym odcinku linii 356. Tory przecinają Kanał Górnonotecki w Kruszynie Krajeńskim w gminie Białe Błota.
Śluza w Łochowie.

Zobacz także: Stadion, na którym zaczęła się wojna [Z PODRÓŻY]

Dobrcz

Dobrcz, niedaleko Bydgoszczy. W tle, za torami łuczniczymi, RTCN Trzeciewiec (320 metrów). Gra tutaj GLKS Dobrcz-Wudzyn.

Zobacz także: Zimny, środowy wieczór w Stoke [Z PODRÓŻY]

Mogilno

Jeśli stadion Olimpijski to tylko w Mogilnie.
Klubowy pojazd Kujawianki Izbica Kiujawska.

Montreal 1976 były Igrzyskami Olimpijskimi Sportowców Wiejskich. Dwuminutowy materiał wideo można obejrzeć tutaj. Impreza była przedsięwzięciem niezwykle wówczas popularnej gazety, „Dziennika Wieczornego” i Rady Wojewódzkiej Ludowych Zespołów Sportowych.

XII-wieczna rotunda Św. Prokopa w Strzelnie.

Zobacz także: Miał być kompleks sportowy, a będą bloki

Piaski Bydgoszcz

Piaski, a w tle Bydgoszcz.

Piaski to bydgoska dzielnica domków jednorodzinnych. Położona jest na obrzeżach, niedaleko Myślęcinka, jednego z największych parków w Polsce. Zdecydowana większość bydgoszczan nigdy nie była w okolicach boiska przy ul. Mochelskiej. A szkoda, bo dzięki skarpie widok na miasto jest stąd zaskakująco efektowny.

Piaski Bydgoszcz.
Piaski Bydgoszcz.

Zobacz także: Kujawsko-pomorskie. Piłkarska pustynia, ale stadiony nad wodą

Piaski Bydgoszcz.
Brda na bydgoskich Piaskach.

Zobacz także: Stadion, na którym zaczęła się wojna [Z PODRÓŻY]

Solec Kujawski

Solec Kujawski.

Solec, z Bydgoszczy to 40 minut rowerem. Miejscowoą Unię założono w 1924 w restauracji, która działała w istniejącym do dziś domu u zbiegu ulic Bydgoskiej i Mickiewicza. Co ciekawe, sekcje sportowe finansowo wspierały zarabiające na występach sekcje mandolinistów i teatralna. Dziś piłkarze Unii Drobex Solec Kujawski grają w V lidze.

Solec Kujawski.
Solec Kujawski.
Stadion Unii Solec Kujawski.

Zobacz także: Trzy lipy w Brukseli

Gryf Sicienko

Gryf Sicienko.

Wał ziemny, wokół dużo zieleni, a do tego ścieżka rowerowa z Bydgoszczy. Warunki idealne do oglądania B-klasy.

Gryf Sicienko.

Zobacz także: Belgijski dom Lubańskiego

Najładniejsze ławki w bydgoskiej B-klasie.

Zobacz także: Belgowie połączyli trzy kluby i wypaliło

Gryf Sicienko.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Drugi po Robin Hoodzie [Z PODRÓŻY]

Pomnik Briana Clougha
Pomnik Briana Clougha w Nottingham

To dwa najbliżej położone angielskie stadiony. Wychodzę z klubowego sklepu Notts County i widzę przed sobą City Ground, gdzie gra Nottingham Forest. W linii prostej to 200 metrów. Na piechotę trochę więcej, bo trzeba przejść mostem nad rzeką Trent. W obu sklepach wszystko kojarzy się z historią. W 2019 roku z klubowego sklepu Notts County zniknęły gadżety z hasłem „World’s Oldest Football League Club”. Sroki spadły z League Two i stały się klubem non-league.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Stadion Notts County
Meadow Lane, Nottingham.

Zobacz także: Kujawsko-pomorskie. Piłkarska pustynia, ale stadiony nad wodą

Stadion Notts County
W 2019 roku napis na trybunie o najstarszym ligowym klubie na świecie usunięto. National League, czyli 5. poziom, to w Anglii non-league.

Zobacz także: Mostar. Wojna, religia i piłka [Z PODRÓŻY]

Po drugiej stronie rzeki, u The Reds, królem jest Brian Clough. Na T-shirtach jego bon mot „Rzeka Trent jest przepiękna. Wiem, bo chodziłem po niej przez 18 lat”. Clough faktycznie uważany był za cudotwórcę. Trafił tu po nieudanej przygodzie w Leeds. Został managerem Forest, gdy ci zajmowali miejsce w dolnej połówce drugiej ligi. Cztery lata później, już jako mistrz Anglii, zdobył Puchar Europy.

W szeregu sklepów dwie ulice od City Ground wyróżnia się nietypowy kiosk z gazetami. Na wystawie zdjęcia legend w Forest w ozdobnych ramach. Clough w swoim słynnym zielonym swetrze za 39,99, grupowe zdjęcie z wygranego finału Pucharu Europy na Santiago Bernabeu z autografami czterech graczy za 149 funtów. – Mamy też memorabilia z obecnymi graczami, ale nasza sprzedaż wygląda tak, jak na wystawie – ludzie chętniej kupują pamiątki z czasów, gdy Forest rządziło w Europie – tłumaczy mi sprzedawca. – Ale może chodzi też o to, że piłkarze byli wtedy bliżej ludzi – zastanawia się.

Kiedyś obok tego sklepu piłkarze przechodzili wielokrotnie. – Kiedy przyleciała do nas Barcelona, poprosiła o dostęp do centrum treningowego. Klub się zgodził. Biegali więc w parku, tak jak my. Między ludźmi, którzy przyszli wyprowadzić psy. Byliśmy aktualnymi mistrzami Europy. Jak Hiszpanie zobaczyli te warunki, byli załatwieni – pisze w autobiografii Peter Shilton. Dwumecz o Superpuchar Europy wygrało Forest.

Zobacz także: Piłka rodziła się na tym okrągłym stadionie [Z PODRÓŻY]

Widok na stadion Nottingham Forest
Nottingham, rzeka Trent.

Clough mówił, że chce być idealnym dyktatorem. Kiedy Stuart Pearce po raz pierwszy został powołany do reprezentacji Anglii, Clough wezwał go do siebie. – Myślisz, że jesteś wystarczająco dobry na kadrę? – zapytał. – No nie wiem, to się pewnie okaże – niepewnie odpowiedział zawodnik. – Moim zdaniem nie nadajesz się. Możesz wyjść.

Przed ważnymi meczami piłkarze nie trenowali. Mieli się zrelaksować. Dzień przed finałem Pucharu Ligi w 1979 roku Clough osobiście postawił alkohol na stół i ogłosił, że nikt nie opuści pomieszczenia na trzeźwo. Forest wygrało z Southampton 3:2

Sypał zgrabnymi powiedzonkami, nazywano go „Wielką gębą”. Żaden trener nie czuł się tak dobrze w telewizyjnym studiu. Pewnością siebie przypominał Muhammada Alego. – Mówią mi, że jest taki jeden Clough, piłkarz, czy jakoś tak. I on mówi za dużo, mówi jak Ali. A jest tylko jeden Muhammad Ali. Kimkolwiek jesteś, przestań. Ja jestem, tym, który gada – mówił bokser do kamer. Styl bycia uniemożliwił mu zostanie selekcjonerem reprezentacji. Nazywano go najlepszym trenerem, jakiego Anglia nigdy nie miała.

Zobacz także: Stadion z pubem na każdym rogu [Z PODRÓŻY]

City Ground, Stadion Nottingham Forest
City Ground, Nottingham.
City Ground, Stadion Nottingham Forest
City Ground, Nottingham.

W Nottingham Brian Clough po raz drugi doprowadził do mistrzostwa Anglii drugoligowca. Wcześniej dokonał tego w Derby County. Po kilku latach był w stanie wojny z zarządem klubu. Co tydzień teatralnie składał rezygnację, bo wiedział, że ma tak mocną pozycję, że klub nie może jej przyjąć. Kiedy właściciel zaakceptował jego odejście, pod klubem zaczęły się demonstracje kibiców. Clough wiedział, że przeszarżował i chciał wrócić do Derby, ale jego czas w klubie dobiegł końca.

W jego zespole wszyscy mieli być równi. Kiedy Clough sprowadził Trevora Francisa za milion funtów, zaprosił go do biura i kazał mu zaparzyć herbatę. Kiedy Francis na drugi trening przyniósł z domu ręcznik, bo klubowe były szorstkie i zużyte, Clough rozpętał burzę. Nikt nie mógł uważać się za lepszego od innych. Najdroższy wówczas piłkarz w Anglii zadebiutował w meczu rezerw, na oczach 25 kibiców.

Piłkarze nigdy nie wiedzieli, czego się spodziewać. Jeśli Clough nie był w humorze, potrafił zakończyć trening po kwadransie. Piłkarze trenowali ciężko, ale taktyka nigdy go nie interesowała. – To piłkarze przegrywają mecze, nie taktyka. Jest tyle bzdur wygadywanych o taktyce i to przez ludzi, którzy ledwo wiedzą, jak wygrać w domino – mówił. Analiza rywala, treningi stałych fragmentów? Te elementy istniały w Forest tylko, jeśli piłkarze wzięli się za nie sami, w ukryciu przed trenerem.

Zobacz także: Leeds. U Starego Pawia [Z PODRÓŻY]

Z pomocą swojego asystenta, Petera Taylora w kolejnych klubach Clough ściągał młodych zawodników i kreował ich na gwiazdy. Po tym, jak obronił Puchar Europy, klub przez 8 lat nie zdobył trofeum. Ale Clough, już bez Taylora, zdołał odbudować drużynę. Na przełomie lat 80. i 90. Forest znów było na fali. Gdyby w 1991 zespół wygrał Puchar Anglii, jedyną zdobycz, której Clough’owi brakowało w kolekcji, pewnie odszedłby na emeryturę. Ostatni raz poprowadził zespół dwa lata później, w zupełnie innych okolicznościach.

Razem z Taylorem Clough stworzył najlepszy trenerski duet w historii angielskiej piłki. Taylor grał dobrego glinę, w dodatku miał oko do młodych zawodników. W 1982 ogłosił przejście na emeryturę. Ale wrócił na ławkę, do Derby i podkupił zawodnika Forest. Clough i Taylor więcej ze sobą nie rozmawiali. – Codziennie jeździmy tą samą autostradą – on do Derby, ja do Nottingham. Gdybym go zobaczył na poboczu, przejechałbym go – mówił Clough. Dziś ten odcinek A52 nosi nazwę Brian Clough Way.

Zobacz także: Ten człowiek wymyślił ligowy futbol [Z PODRÓŻY]

City Ground, Stadion Nottingham Forest
City Ground, Nottingham.

Kiedy Taylor zmarł w 1990 roku, Clough zrozumiał, że popełnił błąd. Zaczął pić, drużyna mu się rozłaziła. Managera mającego problem z alkoholem piłkarze przestali się go bać, a właśnie dzięki zarządzaniu strachem wygrywał. Przed ostatnim meczem sezonu 1992/93 Forest ogłosiło, że Clough przechodzi na emeryturę. W ostatnim meczu drużyna musiała wygrać, żeby utrzymać się w Premier League. Przegrała 0:2. Kibice płakali patrząc na upadek Clougha i skandowali jego nazwisko.

Wspólny pomnik Clougha i Taylora stoi przed nowym stadionem Derby County. Ja przyglądam się monumentowi tuż obok rynku w Nottingham. Clough ma uniesione dłonie, triumfuje. Wokół cokołu dwa cytaty: „Nie powiedziałbym, że jestem najlepszym managerem. Ale jestem w czołowej jedynce” i odpowiedź na pytanie co robi, gdy piłkarz ma inne zdanie – „Rozmawiamy o tym przez 20 minut i decydujemy, że miałem rację”. Na emeryturze złagodniał. – Wydawało mi się, że jestem najlepszym, co spotkało świat, od czasu krojonego chleba. Wszyscy mówili, że byłem najlepszy a ja w to uwierzyłem. Byłem bardzo dobry, to wszystko – napisał w swojej ostatniej książce.

Zmarł w 2004 roku. Nowoczesny futbol mu się nie podobał. – Wyobrażacie sobie, że Bill Shankly pyta zawodnika, czy chce zagrać dla Liverpoolu, a ten odpowiada, że musi porozmawiać z agentem? Bill chciałby go uderzyć, a ja bym tego piłkarza trzymał, żeby Bill mógł mu przyłożyć – tłumaczył. Dostało się nawet Victorii Beckham. – Zabiera na wakacje 14 par butów? Nie wiem, czy miałem 14 par w całym życiu.

Zobacz także: Stadionu West Hamu nie ma, ale pomnik został [Z PODRÓŻY]

Stadion Notts County

W drodze na dworzec autobusowy zaglądam jeszcze raz na stadion Notts County. Na tablicy z ogłoszeniami zaproszenie na mecz charytatywny i terminarz żeńskiej drużyny. Najbliżsi rywale to Chelsea i Arsenal. Wokół męskiej drużyny nastroje minorowe. Status najstarszego klubu występującego w czterech najwyższych ligach trafił na drugą stronę rzeki. Tym mianem szczyci się dziś City.

Zobacz także: Kryształowy Pałac zaliczony [Z PODRÓŻY]

Stadion Notts County
Stadion Notts County
Stadion Notts County
murawa Notts County
witryna w sklepie w Nottingham
Nottingham, pomnik Briana Clougha

Pomnik Briana Clougha w centrum Nottingham. O wielokrotnie nagradzanej książce o jednej z najciekawszych postaci w historii europejskiej piłki, pisałem tutaj. To wciąż jedna z najlepszych sportowych pozycji, jakie czytałem.

Zobacz także: Provided You Don’t Kiss Me. 20 years with Brian Clough [RECENZJA]

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Wisła w mieście trzech kultur [Z PODRÓŻY]

Most, synagoga, czarownice, Dolina Śmierci, więzienie, blokowisko. Gdzieś dalej, wśród skojarzeń dotyczących Fordonu jest też miejsce dla piłkarskiej Wisły.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Niepodal, też nad Wisłą, istniał Wyszogród. W XIV wieku Krzyżacy wyrżnęli 200-osobową załogę i spalili osadę. Ci, którzy przeżyli, przenieśli się 2 km dalej. Tak powstał Fordon. Miasto Fordon znane było z licznych procesów o czary. W latach 1675-1747 doszło tu do 73 procesów, w wyniku których na stosie spłonęły 52 osoby. W 1831 spośród 2 tys. mieszkańców prawie 1,5 tys. stanowili Żydzi. W kolejnych dekadach zaczęli opuszczać Fordon.

„W 1939 zarejestrowano 360 domów z ponad 800 izbami mieszkalnymi. 259 budynków należało do Polaków, 76 do Niemców i 11 do Żydów. Fordon zamieszkiwało 4939 osób, w tym 4492 Polaków, 418 Niemców i 29 Żydów” – informuje Starofordoński Spichlerz Historii. Nie istniała kanalizacja. Wodę dostarczały miejskie pompy i prywatne studnie. Korzystano też z Wisły.

W tzw. Nowym Fordonie szybko zaczęto budować bloki z wielkiej płyty. W 1970 roku Fordon miał prawie 8 tys. mieszkańców, a 20 lat później ponad 50 tys. Dziś to ok. 70 tys.

Zobacz także: Belgowie połączyli trzy kluby i wypaliło

Wisła Fordon.

W Fordonie piłkę w ramach polskiego klubu zaczęto grać po przyłączeniu miasta do Polski, czyli po 1920 roku. Po wojnie Wisła współpracowała z miejscową papiernią. W 1973 roku klub awansował na trzeci poziom rozgrywkowy. Potem dość szybko Wisła upadła i została rozwiązana. Stadion stał się zapleczem dla wojskowego Zawiszy. Dziś to obiekt miejski. Wisła reaktywowała się kilka lat temu, poważnie podchodzi do szkolenia młodzieży. W czerwcu 2021 roku awansowała do A-klasy.

Zobacz także: Kujawsko-pomorskie. Piłkarska pustynia, ale stadiony nad wodą

Wisła Fordon.

W 2014 roku rozmawiałem z Czesławem Rzadkoszem. Fordoniak nie tylko opowiedział, jak budował stadion Wisły, ale wspominał proces, w którym za rozdanie kilku ulotek dostał, przesiedział 8 lat. – Proces trwał trzy dni. Ja w areszcie miałem na sobie bluzę Wehrmachtu. Chciano mnie upokorzyć, jako jakiś element pogermański – mówił. Pracował w kamieniołomach, potem w batalionach górniczych. Wyszedł dopiero po Październiku.

Jak wspominał Rzadkosz, w niedziele o 15.00, po mszy i po obiedzie, na mecze chodziło wielu fordoniaków. Trybun nie było. Kibice rozkładali koce na trawie. Rozstawiały się kioski z lizakami i lemoniadą. Legenda głosi, że na bocznym boisku, a właściwie niezbyt ubitej ziemi, występu w meczu drużyn młodzieżowych odmówił Zbigniew Boniek.

Zobacz także: Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Wisła Fordon.

Niepowtarzalny klimat Starego Fordonu sprawia, że dziś toczy się tutaj kilka procesów rewitalizacji. Niedawno ruszyła przebudowa rynku, trwa budowa nabrzeży. Generalne remonty przechodzą kolejne miejskie kamienice.

Upamiętnienie cmentarza żydowskiego.

W Fordonie powstał tu wyjątkowo długi most nad Wisłą (1,3 km, najdłuższy w Niemczech, obecny ma 1 km), dość znane jest też więzienie, gdzie siedziała Rita Gorgonowa. W Dolinie Śmierci na fordońskich „górkach” Niemcy wymordowali kilka tysięcy osób. Dziś Fordon kojarzony jest z blokami. Swój kampus ma tutaj Politechnika Bydgoska (wcześniej pod nazwami ATR i UTP). Fordon jest częścią Bydgoszczy od 1973 roku. Dla mieszkańców miasteczka była to ulga, bo już od paru ładnych dekad Fordon był uznawany za rejon biedny i zaniedbany.

Zobacz także: Stadion, na którym zaczęła się wojna [Z PODRÓŻY]

Lapidarium cmentarza ewangelickiego.

Lapidarium cmentarza ewangelickiego, który znajdował się w tym miejscu do 1945 roku. Powstało z reliktów wydobytych z Wisły i zabezpieczonych przez Stowarzyszenie Miłośników Starego Fordonu.

Synagoga w Fordonie.

Synagogę przy ul. Bydgoskiej zbudowano w latach 1827-32. 12 okien symbolizowało 12 plemion Izraela. Bożnicę w stylu klasycznym zaplanowano dla 500 mężczyzn, 250 kobiet i 20 gości. Z powodu małej liczby wiernych zamknięto ją w 1932 roku. Po wojnie zorganizowano tu kino. Dotacje z wielu źródeł pozwoliły odnowić budynek, ale znów jest problem. Fundacja, do której należał budynek nie rozliczała się zgodnie z prawem i Urząd Skarbowy wystawił byłą synagogę na licytację. Chętnych brak.

Zobacz także: Miał być kompleks sportowy, a będą bloki

Kościół św. Mikołaja na rynku.
Kościół św. Jana Apostoła i Ewangelisty.

Neogotycki kościół został wybudowany przez ewangelików niedaleko fordońskiego rynku. Po I wojnie światowej i powrocie miasta do Polski, niemiecka społeczność spadła poniżej 1000 osób. W 1939 roku do 300. Po II wojnie mieścił się tu magazyn. W latach 70. z powodu dewastacji planowano rozbiórkę. Dekadę później obiekt, już jako katolicki kościół, przeszedł remont. Dziś to parafia pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.

Zobacz także: Gent i Genk

Kuczka przy ul. Kapeluszników w remoncie. Drewniana dobudówka to była budowany w święto Sukkot. Miała przypominać Żydom, w jakich warunkach musieli mieszkać w czasie wędrówki z Egiptu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Zimny, środowy wieczór w Stoke [Z PODRÓŻY]

Stanley Matthews pomnik
Stoke, pomnik Stanleya Matthewsa.

Pierwszy raz w życiu będąc na meczu żałowałem, że nie pada. Środa, zimno, na murawie piłkarze Stoke. Ataki napędzał niezrównany w ruchach Peter Crouch. Ja sobie poradziłem, ale czy to samo mógłby powiedzieć Leo Messi?

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii a do Anglii tutaj.

Słynny cytat padł w 2010 roku w telewizyjnym studiu. Tematem były nominacje do Złotej Piłki, dyskusja jakich wiele. Richard Keys zapytał, czy Leo Messi i Cristiano Ronaldo biliby rekordy bramkowe, jeśli graliby w Anglii. – Mieliby problem w zimną, deszczową noc w Stoke – wypalił Andy Gray. Pojedynek w Staffordshire miał być testem ostatecznym. Próbą nie tyle umiejętności, ale charakteru.

Wypowiedź przerabiano już na wszystkie sposoby. Andy Murray wygrał Wimbledon, ale czy byłby w stanie to powtórzyć w deszczową, wietrzną noc w Stoke? Scarlett Johansson wygląda pięknie, ale czy udałoby jej się to w środowy wieczór na Britannia Stadium?

2015 rok. Siadam na Boothen End. Dwa miejsca dalej swoje stałe krzesełko zajmuje Mark, 30-letni blondyn. Jak mówi, kibicuje od urodzenia. – Nie od dziecka, ale od urodzenia – precyzuje. Przed nami rozgrzewa się bramkarz Asmir Begović (dziś Milan). W przedmeczowym programie, który przeglądamy, jest rozmowa z Bośniakiem. Wynika z niej, że z przyjazdem do Stoke się spóźniłem. Przynajmniej o dwa lata. Czasy Tony’ego Pullisa to już przeszłość. – Mark Hughges odmienił Stoke. Teraz, po 18 miesiącach jego pracy, to zupełnie inny zespół. Klub potrzebował kogoś z nowoczesnym spojrzeniem. Mamy grać atrakcyjniejszą piłkę – mówi Bośniak. To, co widzę na boisku nie do końca to potwierdza.

Zobacz także: Bieda i patologia, czyli Manchester City [Z PODRÓŻY]

Stoke City. Britannia Stadium
Stoke City. Britannia Stadium

W kole środkowym rozrzucono prochy sir Stanleya Matthewsa. Najsłynniejszy piłkarz Stoke, pierwszy zdobywca Złotej Piłki, uroczyście otwierał Brittania Stadium. Na stadion prowadzi ulica jego imienia, przed nim stoi jego pomnik. Na wysokim, marmurowym cokole stoją trzy rzeźby, na których uwieczniono Matthewsa. To trzy różne etapy jego kariery, która trwała ponad trzy dekady. Na kolejnych rzeźbach Matthews ma coraz mniej włosów.

Zobacz także: Stadion z pubem na każdym rogu [Z PODRÓŻY]

Pomnik jest zwrócony w kierunku Victoria Ground. To tam wielką karierę zaczynał nastoletni Stan, syn lokalnego boksera, „Walczącego fryzjera”. Kiedy opuszczał Stoke, Joe Smith, manager Blackpool pytał go: „Masz 32 lata, dasz radę pograć przez jeszcze parę?” Matthews występował w Blackpool przez 14 lat, potem jeszcze 4 kolejne w Stoke. Finał Pucharu Anglii z 1953 roku nazywany jest Finałem Matthewsa. Był to jeden z pierwszych meczów transmitowanych w telewizji. Jego buty z tego meczu kosztowały na aukcji blisko 40 tys. funtów, medal poszedł za 200 tysięcy. Ostatni mecz w angielskiej ekstraklasie Matthews zagrał w wieku 50 lat. Potem tego żałował. Był przekonany, że mógł pograć jeszcze przynajmniej dwa sezony.

W przeciwieństwie do dzisiejszych gwiazd, Matthews jako nastolatek zarabiał 1 funta tygodniowo. Milionerem nigdy nie został. Był człowiekiem stąd, mieszkał w Hanley, jednym z sześciu miast tworzących Stoke-on-Trent. Został pierwszym piłkarzem, który otrzymał tytuł szlachecki.

Stoke City. Britannia Stadium
Stoke City. Britannia Stadium

Kiedy na Britannia Stadium piłka szybowała w górę, przez trybunę przebiegał szmer. – Dawaj, wygraj to! – pokrzykiwali kolejni kibice. Kiedy wyżej od rywala wyskoczył gracz Stoke, poziom radości przypominał tę po celnym rzucie w koszykówce. Rzut rożny, to jak wiadomo, pół gola. A przynajmniej tak jest fetowany.

Skrzydłowi robili wszystko, by dograć piłkę na głowę Petera Croucha. Tyczkowaty wielkolud tydzień wcześniej wyrównał rekord Alana Shearera – 46 goli głową w Premier League. Jedno z takich podań przejął Victor Moses. Uderzył głową z 14 metrów. Drugi gol Stoke zdobyło po kontrze. – Nieźle, co? Everton będzie bronił się przed spadkiem, a my patrzymy, ile brakuje do Europy. Ze Stoke do Europy, nieźle, co? – krzyczy mi do ucha siedzący obok Mark.

Zobacz także: Leeds. U Starego Pawia [Z PODRÓŻY]

Stoke w poprzednich latach grało w pucharach raz, w sezonie 2011/12. To szczytowe osiągnięcie Tony’ego Pullisa, efekt jedynego finału Pucharu Anglii w historii klubu. Stoke osiągało wyniki ponad stan, bohaterem był Rory Delap i jego rzuty z autu. Były oszczepnik posyłał piłkę daleko i płasko, w światło bramki. Futbolówka fruwała z prędkością 60 km/h, spadała 40 metrów od linii bocznej. W najlepszym sezonie po wyrzutach Delapa zespół zdobył osiem bramek.

Za czasów Pulisa piłkarze Stoke dotykali piłkę najrzadziej w lidze. Jednocześnie, w najlepszym okresie, manager miał najlepszy współczynnik zdobytych punktów w porównaniu do kwoty wydanej na transfery. W sezonie 11/12 tylko przy 10 proc. okresów posiadania piłki drużyna wymieniała więcej, niż trzy podania.

Taktyka Stoke popchnęła Arsene’a Wengera do rozważań, czy auty nie powinny być wykonywane nogą. Umiejętności Delapa nazwał „przewagą trochę niesprawiedliwą, niezwiązaną z futbolem”. Angielska federacja badała z kolei, jaką koszulkę miał na sobie Ryan Shotton. Anglika podejrzewano, że piłkę wycierał w schowany ręcznik.

Stoke City. Britannia Stadium

Na kontynencie ze Stoke raczej się podśmiewano, ale w Anglii przeważał podziw. Skupiano się na Delapie. Rywale dostawali kartki za przeszkadzanie w wyrzutach, na stadionach bandy reklamowe stawiano tuż za linią. Kiedy jeszcze pozwalały na to przepisy, boisko Stoke było o pięć metrów krótsze i o cztery węższe, niż obecnie. Najstarszy klub w Premier League nazywano rezerwatem angielskiej piłki. Pullis pokazywał, że nie trzeba wymieniać 15 podań w środku pola, bo, żeby dostać się do pola karnego rywali, wystarczy jedno. Era drwali skończyła się w 2013 roku.

Ze stadionu The Potters, czyli Garncarzy, wracam autobusem First Potteries, po drodze kierunkowskazy do Pottery Museum i puby z Potters w nazwie. W sklepie Stoke City można kupić dziecięce ubranka z napisem „Daddy’s little Potter”, klubowa maskotka to hipopotam Pottermus. Ceramiczne garnki wyrabiano tu w XVIII wieku. Pod ręką było wszystko, co potrzebne – glina, ołów i węgiel.

Wracam z meczu razem z kibicami i pytam ich o słynne zdanie Andy’ego Graya. – Internet przerobił to z czasem na coś obraźliwego, ale szczerze mówiąc, takiej reklamy Stoke nigdy nie miało – mówi mi Phil. – Dziś grają wszystkie angielskie ligi. Mogłeś pojechać wszędzie, a kupiłeś bilet na Stoke w Staffordshire.

Stoke City. Britannia Stadium
Stoke City. Britannia Stadium
Pomnik Sir Stanleya Matthewsa

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii a do Anglii tutaj.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Stadion, na którym zaczęła się wojna [Z PODRÓŻY]

Napis na pomniku przed stadionem głosi: „Wszystkim fanom Dinama, dla których wojna zaczęła się 13 maja 1990 roku i którzy złożyli życie na ołtarzu chorwackiej ojczyzny”.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

James Montague uważa, że o w europejskiej piłce o tym meczu najwięcej napisano i najmniej zrozumiano. W meczu sprzed 30 lat jedni widzą początek wojny, inni dostrzegają jeden z przykładów rozłożonego w czasie wzrostu napięcia.

W maju i kwietniu 1990 roku w Chorwacji odbyły się pierwsze wolne wybory od 52 lat. Wygrali zwolennicy niepodległości. Niewydolny system gospodarczy i rosnące nacjonalizmy rozsadzały Jugosławię.

Na mecz Dinamo – Crvena Zvezda przyjechały 3 tys. członków Delije, ultrasów z Belgradu. Po drugiej stronie do walki stanęli Bad Blue Boys (nazwa nawiązuje do filmu z Seanem Pennem). Film z zamieszek pokazuje skalę chaosu. Służby nie były w stanie zapanować nad walczącymi. Kiedy piłkarze z Belgradu byli już w szatni, część zawodników Dinama pozostawała na murawie. Ławkę rezerwowych gości osobiście ochraniał słynny Arkan, potem zbrodniarz wojenny.

Zvonimir Boban widząc bijącego policjanta, kopnął go z rozbiegu. Dla chorwackich nacjonalistów to cios – symbol. Piłkarz został zdyskwalifikowany, ominął go mundial, usłyszał też zarzuty karne. Zamieszki na Maksimirze stały się jedną z iskier, które doprowadziły do wojny. Słowenia i Chorwacja wkrótce ogłosiły niepodległość. Jugosławia stanęła w ogniu wojny.

Drewniany stadion niedaleko Parku Maksimir powstał w 1903 roku jako obiekt akademickiego klubu HAŠK. W 1945 klub rozwiązano jako faszystowski i nacjonalistyczny, a stadion przejęło Dinamo.

Oprócz zwycięstw w rozgrywkach Jugosławii i Chorwacji Dinamo ma na koncie Puchar Miast Targowych. W 1967 roku Chorwagi wygrali w finałowym dwumeczu z Leeds Dona Reviego z Jackiem Charltonem, Billym Bremnerem i Normanem Hunterem w składzie.

Po 1991 Dinamo nazwami nawiązywało do poprzedników – „HAŠK Građanski”, by stać się „Croatią Zagrzeb”. W 2000 roku wrócono do nazwy z czasów Tito, choć pełne rozwinięcie to Građanski nogometni klub Dinamo Zagreb.

Mimo, że w latach 90. w kolejne przebudowy wpompowano duże pieniądze, efekty są marne. Wicemistrzowie świata grają na jednym z najgorszych stadionów narodowych w Europie. Od lat wraca pomysł przebudowy Maksimiru na obiekt, który byłby stałym domem reprezentacji. Włączyć ma się miasto oraz co brzmi dość rozpaczliwie, chorwacka diaspora rozsiana po świecie. Niestety, porzucono wizję, by nowy stadion przypominał niebieski wulkan.

W ostatnich 15 latach Dinamo tylko raz oddało tytuł. W 2017 roku ligę o dwa punkty wygrała Rijeka. W 2020 roku, po dwuletniej kadencji Nenada Bjelicy, na stanowisko trenera wrócił Zoran Mamić. Jego brat Zdravko to główna postać Dinama ostatnich dekad. Za szereg przestępstw finansowych został skazany na sześć lat więzienia. Winnym uznano też Zorana. To w tej sprawie słynne zeznania składał Luka Modrić. Zdravko Mamić przebywa w Bośni, uniknął ekstradycji. Proces, w którym oskarżeni są obaj bracia toczy się w Osijeku.

Cibona Zagrzeb

Pięciotysięczne Centrum Sportowe Cibona od 1993 roku nosi nazwę Centrum Koszykarskie Drażena Petrovicia. Słynny obrońca jako gracz Cibony zdobywał m.in. medale igrzysk, mistrzostw świata i wyróżnienia dla najlepszego koszykarza Europy. Dopiero potem, przez Real Madryt, trafił do NBA. W wieku 28 lat zginął na niemieckiej autostradzie.

Lokomotiva Zagrzeb

Profesjonalny zestaw do odśnieżania w meczu chorwackiej ekstraklasy.

NK Lokomotiva powstała w jako Željezničarski športski klub „Victoria”. Zwycięstw było niewiele, bo po wojnie, w jugosłowiańskiej ekstraklasie ówczesny Željezničar walczył choćby z drużynami z Belgradu. Spadek w 1957 roku zakończył występy w elicie. W 2006 Lokomotiva spadała do chorwackiej czwartej ligi. Kiedy została klubem filialnym dla Dynama, zaczęła niesamowitą serię czterech awansów z rzędu. W 2009 po 52 latach klub zagrał w najwyższej lidze. W ciągu kolejnej dekady drużyna cztery razy wystąpiła w europejskich pucharach.

Lokomotiva Zagrzeb

Stadion Kranjčevićeva (od ulicy poety Kranjčevicia) powstał w 1921 roku. Historycznie to obiekt NK Zagrzeb, a przed 1945 rokiem HSK Concordii.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Kujawsko-pomorskie. Piłkarska pustynia, ale stadiony nad wodą

Stadion w Chełmnie.

Brak jakiejkolwiek drużyny w Ekstraklasie i I lidze. Do tego fatalne miejsca w historycznych rankingach siły województw zarówno pod względem sukcesów drużyn, jak i wychowanych reprezentantów Polski. Patrząc na dużą piłkę, kujawsko-pomorskie to piłkarska pustynia. Dobrze więc, że stadiony są tu często nad wodą.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Zarówno historyczne, jak i aktualne wyniki dla kibica z Kujaw i Pomorza są fatalne. Zawisza Bydgoszcz liczy na awans do III ligi, czyli tam, gdzie występuje Elana Toruń. Najlepiej ostatnio szło Olimpii Grudziądz, dziś drugoligowcowi. W tabeli wszech czasów ekstraklasy najwyższe miejsce spośród klubów z obecnego województwa kujawsko-pomorskiego zajmuje Zawisza (31). Dłużej w elicie grała choćby Garbarnia Kraków, a Amica Wronki zdobyła więcej punktów.

Na szczęście wyruszając z Bydgoszczy można rzucić okiem na kilka świetnie położonych stadionów. Choć opisywałem tu m.in. piękny widok z trybuny w Chełmnie, wrażenia z Grudziądza, mecz z więzieniem w tle w Potulicach czy opuszczony stadion BKS-u Bydgoszcz, to stadionów z najbliższej okolicy jest na tym blogu niewiele. W 2020 roku groundhopperów do krótszych podróży zmusiły koronawirusowe restrykcje. Zamiast na lotnisko kilka razy ruszyłem w podróż po województwie.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Świecie

Stadion Wdy Świecie.

Wda Świecie. Estetyczny obiekt na wzniesieniu. Bieżnia i 3,5 tys. miejsc. Dość typowa, ale miła dla oka brama. Na stadionie urzekł mnie znicz olimpijski. Z jego zapaleniem nie będzie problemu, wystarczy wejść po schodach.

Łabiszyn

Łabiszyn, 20 km od Bydgoszczy. Wspaniale położony stadion niedaleko Noteci. Na zdjęciach z lotu ptaka widać, że murawę z każdej strony otaczają gęste drzewa. Na minus żużlowa bieżnia.

Będąc w Łabiszynie warto wybrać się do odległego o 5 km pałacu w Lubostroniu. Klasycystyczny obiekt otoczony jest kilkudziesięciohektarowym parkiem krajobrazowym.

Pałac w Lubostroniu, niedaleko Łabiszyna.

Inowrocław

Obiekt Cuiavii – Stadion Miejski im. Inowrocławskich Olimpijczyków został przebudowany w 2011 roku. Ze stromej trybuny jest bardzo dobra widoczność. Rozgrywano tutaj lekkoatletyczne mistrzostwa Polski i piłkarskie mecze młodzieżówek. Stosunkowo niedaleko tężni.

Stadion Miejski nr II w Inowrocławiu. Miejscowi twierdzą, że załapałem się na ostatni moment, żeby zobaczyć ten obiekt przed przebudową. Faktycznie, remont się przyda, ale ceglana brama warta uwagi.

Chełmża

Chełmża to ciekawe miasteczko z gotycką bazyliką na skarpie nad brzegiem jeziora. Najbardziej zaskoczyła mnie odległość rynku od miejskiej plaży. To zaledwie 150 metrów.

Choć stadion ponad 90-letniej Legii położony jest na drugim końcu Chełmży, to w trzy minuty można dojść na plażę nad Jeziorem Chełmżyńskim. Latem Chełmża jest godna polecenia. Niezłe miejsce do kąpieli, co sam sprawdziłem.

Piotrków Kujawski

Turyści, ani groundhopperzy raczej się tutaj nie zapuszczają. Najbliższe większe miasta, to w równej odległości Włocławek, Gniezno i Inowrocław. Trybuna na wale ziemnym, brak oświetlenia, wiejski, spokojny klimat.

Kamień Krajeński

Kamionka Kamień Krajeński

Kamionka Kamień Krajeński, stadion tuż obok murów miejskich. W tle barokowa kolegiata Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Boisko leży kilometr do plaży miejskiej nad Jeziorem Mochel.

Sępólno Krajeńskie

MLKS Krajna Sępólno Krajeńskie

MLKS Krajna Sępólno Krajeńskie. Wystarczy przejść przez park, żeby dotrzeć na plażę Jeziora Sępoleńskiego.

Koronowo

Boisko w Koronowie (20 km od Bydgoszczy) położone jest u podnóża skarpy, trochę podobnie jak w Chełmnie. Z kolei druga trybuna przylega do drogi. A za nią rzeka Brda. Z boiska do wody to mniej, niż 100 metrów. Na drugą stronę można przejść przez Kozi Mostek.

Boczne boisko w Koronowie

Widok z bocznego boiska w Koronowie. W tle więzienie, które od XIX wieku działa w budynkach byłego klasztoru cystersów.

Toruń

Boisko w Stawie Komtura w Toruniu.

Na koniec małe boisko w Boisko w Stawie Komtura w Toruniu. Do Wisły jest stąd 200 metrów.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Miał być kompleks sportowy, a będą bloki

Były stadion Budowlanych Bydgoszcz, grudzień 2020. Wał ziemny, kiedyś trybuny. Kontenery budowlane w miejscu boiska.

Czego tu miało nie być. Plany zakładały nie tylko stadion, ale sportowy kompleks z hotelem, pływalnią i krytą halą lekkoatletyczną. Zostały wały ziemne.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

W sezonie 1977/78 piłkarze BKS Bydgoszcz grali w II lidze. Na drugim poziomie rozgrywek istniały dwie grupy. W czołówce były takie zespoły, jak GKS Katowice, Gwardia Warszawa, czy Lechia Gdańsk. BKS wygrał zaledwie cztery mecze i spadł. Pierwszy sezon na zapleczu ekstraklasy okazał się być ostatnim.

BKS powstał w 1956, ale nigdy nie był tak silny, jak choćby Budowlani z Gdańska, dziś znani jako Lechia. Związek z tą gałęzią gospodarki upoważniał do wielkich planów. BKS kupił teren przy ul. Żwirki i Wigury. Plany do dziś robią wrażenie. Na bydgoskim Górzyskowie miały powstać: stadion lekkoatletyczny z krytą trybuną na 5 tys. widzów, kryta hala lekkoatletyczna, boisko treningowe piłkarskie z trybuną ziemną, zespół treningowych boisk lekkoatletycznych, zespół kąpielisk, kryta pływalnia, hotel dla 100 sportowców i parkingi na 330 samochodów.

Były stadion Budowlanych Bydgoszcz, grudzień 2020.

W latach 80. hokeiści BKS-u grali w ekstraklasie, a lekkoatleci jadący na zawody wypełniali cały autobus. – Z czasem klub zaczął podupadać. Nie było już ludzi, którzy byli w stanie ten pomysł ciągnąć – opowiadał mi kiedyś Henryk Kostrzewski, wieloletni trener BKS-u. Na dwóch bocznych boiskach ćwiczyły drużyny młodzieżowe, a na głównym – grająca w V lidze drużyna seniorów. Teren na Górzyskowie w końcu sprzedano. Potem BKS Bydgoszcz trafił do struktur CWZS Zawisza, co dało dostęp do bazy w kompleksie przy ul. Gdańskiej (dziś to obiekt BCS-u).

Plany ośrodka sportowego na bydgoskim Górzyskowie.
Były stadion Budowlanych Bydgoszcz, widok od ul. Inowrocławskiej. Wał ziemny, który miał stać się trybuną.

BKS odbił się od dna. Szkoli kilkaset dzieci, którymi zajmuje się kilkudziesięciu trenerów i wolontariuszy. – BKS jest dziś dużym klubem. Zmiana zaczęła się w 2006 roku. Wtedy uznano, że klub ma potencjał. Wszedł w skład CWZS Zawisza i pomału robiliśmy swoje. Poziom zaniedbań, który zastaliśmy, był ogromny. Naszym celem było utrzymanie szkolenia i zbilansowanie finansów – opowiadał mi dyrektor Błażej Baumgart.

BKS ma dziś lekkoatletów, piłkarzy, którzy awansowali do IV ligi, piłkarki ręczne, łuczników i hokeistów. Gwiazdą jest Iga Baumgart-Witan, brązowa medalistka mistrzostw świata w sztafecie 4 x 400 metrów. Na terenie po stadionie już kilka lat temu miało powstać centrum handlowe. Z tych planów też nic nie wyszło. W szybkim tempie powstają tutaj budynki mieszkalne.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Birmingham. Piłkarskie piękno brzydkiego miasta [Z PODRÓŻY]

Stadion WBA
Jeff Astle na bramie stadionu WBA.

W derbach „drugiego miasta” grają kluby, których stadiony oddalone są od siebie o 2,5 mili. Autobusem i tramwajem podróż z Villa Park na stadion Birmingham City zajęła mi godzinę. Niewiele dłużej zajmuje transport na obiekty WBA i Wolverhampton Wonderers. Klubów ze stuletnią tradycją jest tu więcej, niż ładnych widoków.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii a o podróżach do Anglii tutaj.

Otoczenie St Andrew’s sprawia przygnębiające wrażenie. Od kilku lat Birmingham City chce się przenieść kilka ulic dalej. Nowy stadion miałby pomieścić prawie dwa razy więcej kibiców, bo 55 tysięcy.

Stadion Birmingham City
St Andrew’s, Birmingham.

Zobacz także: Wimbledon, historia jak z Football Managera [Z PODRÓŻY]

Stadion Birmingham City
St Andrew’s, Birmingham.
Stadion Birmingham City
St Andrew’s, Birmingham.

Zobacz także: W tej loży masońskiej powstała piłka nożna [Z PODRÓŻY]

W 2011 roku w ankiecie TripAdvisora Birmingham zostało najnudniejszym i najmniej romantycznym miastem w Europie. Zaglądam do bukmachera. W obszernym pomieszczeniu u Williama Hilla siedzi kilku mężczyzn. Na chwilę rozmowy daje się namówić najmłodszy z nich. Charlie, niewysoki 20-latek, który zakreśla mecze z kartki „Midweek Football”. Początkowo na każde moje pytanie odpowiada jednym zdaniem. W końcu się rozkręca. – W mojej pracy nie ma faceta, który nie kibicuje jakiejś drużynie. Ale nie zawsze są to kluby z Birmingham. Jeśli chodziłeś gdzieś na mecze jako dzieciak, to nawet jeśli już tam nie mieszkasz, kibicujesz temu zespołowi – mówi.

West Bromwich Albion

Na Villa Park podziwiałem m.in. pomnik człowieka, który wymyślił ligowy futbol. Z kolei na bramie The Hawthorns umieszczono wizerunek piłkarza z uniesionymi rękami. Jeff Astle strzelił dla WBA 174 gole. Słynął ze świetnej gry głową i to przyczyniło się do jego śmierci. Zmarł w wieku 59 lat. Lekarze, którzy dokonali sekcji po zajrzeniu do czaszki myśleli, że na stół prosektorium trafił bokser. Piłkarz zmarł z powodu degeneracji tkanek mózgu wywołanych nawarstwiającymi się mikrourazami. W latach 60., gdy Astle został obwołany „Królem Albionu”, piłki były ciężkie i twarde. Za godziny treningów, dzięki którym strzelał tyle bramek, musiał zapłacić wysoką cenę.

Zobacz także: Piłka rodziła się na tym okrągłym stadionie [Z PODRÓŻY]

Stadion WBA
The Hawthorns.
Stadion WBA
The Hawthorns.

Zobacz także: Stadion z pubem na każdym rogu [Z PODRÓŻY]

Stadion WBA
The Hawthorns.
Stadion WBA
The Hawthorns.

Pod obiektem w 80-tysięcznym West Bromwich wsiadłem w szynobus i po 20 minutach jazdy byłem w Wolverhampton. Klubie, którego piłkarze zostali mistrzami świata.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Pocztówka ze Strasburga [Z PODRÓŻY]

Wnętrze w hotelu sieci Ibis nawiązujące do położonego niedaleko Stade de la Meinau.

W mieście słynnej katedry, swego czasu najwyższego budynku na świecie, od ponad stu lat piłkę kopie się w tym samym miejscu. To tutaj, na mundialu w 1938 roku, Leonidas zdobył hat-tricka przeciwko Polsce.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Stade de la Meinau, Strasburg.

Haemmerlé Garten, otoczone lasem boisko, klub piłkarski wynajął w 1914 roku. La Meinau to arena mistrzostw świata w 1938 roku, EURO ’88 i finału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1988 (Mechelen pokonało Ajax). Ostatni raz stadion obiekt przebudowano w 2001 roku. Stadion ma blisko 30 tys. miejsc.

Stade de la Meinau, Strasburg.

Racing Strasburg powstał pod panowaniem niemieckiego cesarza, jako 1. FC Neudorf. Po zakończeniu I wojny światowej, w 1918, Strasburg ponownie przejęli Francuzi. Klub zmienił nazwę na Racing, na cześć paryskiego Racing Club de France Football ze stadionu Colombes. W czasie wojny cały region stał się częścią III Rzeszy. W 1944 roku miasto zostało zwrócone Francji.

Strasburg.

RC Strasbourg (Racing Club de Strasbourg Alsace) w 2010 roku, po problemach finansowych, grał na 5. poziomie. Teraz występuje w Ligue 1. W 1979 roku klub zdobył jedyne w historii mistrzostwo. Jednocześnie jest jednym z sześciu klubów, które zagrały najwięcej meczów w najwyższej francuskiej lidze.

Katedra Najświętszej Marii Panny w Strasburgu. W XVII wieku najwyższy budybek na świecie.
Winda w Hôtel ibis Styles Strasbourg Stade de la Meinau.
Parlament Europejski w Strasburgu.
Dziedziniec Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Belgowie połączyli trzy kluby i wypaliło [Z PODRÓŻY]

Leuven
Den Dreef w Leuven.

Podbrukselskie Leuven słynie z uczelni z ponad 500-letnią tradycją oraz piwa Stella Artois. Z piłką szło średnio, więc połączono trzy kluby. Efekt na plus.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Ze stolicy Belgii jedzie się tutaj pociągiem zaledwie 20 minut. Kolejne 25 minut zajmuje spacer z dworca kolejowego na stadion. Najszybsza trasa prowadzi przez rynek. Na Grote Markt, zgodnie z żelaznymi zasadami tej części Europy, mamy rzecz jasna ratusz i kościół (Sint-Pieterskerk z XV wieku). 50-metrowa wieża miała być pierwotnie trzy razy wyższa. Ostatecznie stwierdzono, że pomysł budowy najwyższego kościoła na świecie może nie wypalić z powodu zbyt słabych fundamentów.

Niedziałająca tego dnia fontanna Fonske. Na czytającego studenta woda powinna spływać niczym mądrość. W tle Kościół Św. Piotra na głównym placu Leuven.

Założony tu w 1425 roku Katolicki Uniwersytet Lowański jest najstarszym uniwersytetem w krajach Beneluxu. W 1970 roku został podzielony na dwie uczelnie – niderlandzkojęzyczną i francuskojęzyczną, która przeniosła się do nowego kampusu. Pierwszy z uniwersytetów, Katholieke Universiteit Leuven, należy do najbardziej innowacyjnych w Europie. Badania naukowe i nowe technologie to motor napędowy gospodarki stutysięcznego miasta.

Den Dreef w Leuven.

Oud-Heverlee Leuven powstało w 2002 roku z połączenia trzech klubów – F.C. Zwarte Duivels Oud-Heverlee, Daring Club Leuven oraz Stade Leuven. Dwie z tych drużyn grały wtedy w 3. lidze, a jedna w 5. Niedawno klub zaczął się starać o odziedziczenie matricule (ważnego w belgijskiej tradycji numeru, które nadawano chronologicznie, wg starszeństwa) 18 po Stade Leuven. Na razie, legitymuje się numerem 6142 (czyli z 1957 roku), przejętym po Zwarte Duivels. W nieistniejącym już Stade przez dwa lata uczył się kopać piłkę pochodzący z Leuven piłkarz Napoli Dries Mertens.

XV-wieczny ratusz w Leuven.

Za fuzją mocno optował samorząd. Ponoć poszło całkiem sprawnie i kibice zaakceptowali połączenie. Dekadę po powstaniu klub z Leuven awansował do najwyższej ligi. W 2016 roku spadł do rozgrywek, które Belgowie nazywają „Pierwszą Ligą B”, a oficjalnie Proximus League. W 2020 roku OH Leuven awansowało do ekstraklasy.

Stadion w Leuven.

Stadion Den Dreef powstał 2002 roku. To główny obiekt kobiecej reprezentacji Belgii. Dziś może pomieścić 10 tys. osób. Prezesem klubu jest Tajlandczyk Aiyawatt Srivaddhanaprabha, który jest także szefem zarządu Leicester City. Od 2017 roku stadion w Leuven nosi więc nazwę King Power at Den Dreef Stadion (a w Leicester King Power Stadium).

Przerwa podczas meczu na Den Dreef. Transakcje w klubowych barach są bezgotówkowe.
Den Dreef w Leuven.

Jeszcze krótki wątek geograficzny. Leuven leży w Brabancji Flamandzkiej (nie mylić z holenderską Brabancją Północną, gdzie znajdują się Eindhoven i Tilburg lub Brabancją Walońską z Tubize i Waterloo). Stąd pochodzi piwo Stella Artois, pilzneński lager. Dziś to część wielkiego koncernu Anheuser-Busch InBev SA/NV.

Strumyk tuż przy stadionie – między płotem, a klubowym parkingiem. Za drzewami autokar Royale Union Saint-Gilloise.

Czytaj więcej o odwiedzonych przeze mnie stadionach obok których płynie woda – np. w Dublinie, Bremie, Sheffield, Londynie i Madrycie.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Kosowo w stolicy Europy [Z PODRÓŻY]

Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal

W klubowym herbie dwugłowy czarny orzeł na czerwonym tle. Piłkarze w czerwono-czarnych koszulkach rozmawiają ze sobą po albańsku. Grają u siebie, w Brukseli.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Widziałem już mecz w Kosowie, a w Berlinie emigrancką namiastkę reprezentacji kraju przodków. W Brukseli wybrałem się na spotkanie drużyny z Bałkanów. Zalążek albańskiej społeczności w Belgii budowała 700-osobowa grupa, którą w 1956 roku wygnał z kraju Enver Hoxha. 8 lat później widocznym znakiem obecności Albańczyków został zbudowany ze składek pomnik Skanderbega, XV-wiecznego bohatera narodowego. Stanął w dzielnicy Schaerbeek. To jedna z 19 brukselskich gmin, blisko wielu europejskich instytucji, w tym np. Komisji. Kiedyś mieszkańcy na osłach wozili wiśnie wykorzystywane do produkcji trunków, dziś ci z południowej części ruszają do pracy w Parlamencie Europejskim lub NATO. Im dalej od centrum, tym wyższe bezrobocie, szczególnie wśród imigrantów.

Kosova Schaerbeek i Stade Chazal

W Brukseli mieszka ok. 40 tys. Albańczyków lub ich dzieci. Najwięcej w Schaerbeek. Klub powstał w 1989 roku. Najszybciej poszło z barwami. Wybór oczywisty – czerwień i czerń. W 2016 roku klub wygrzebał się z najniższych lig. Dziś występuje na piątym poziomie. Ma 22 grupy młodzieżowe, dwie ekipy weteranów oraz drużynę kobiet.

Zobacz także: Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal
Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal
Kosova Schaerbeek – Kosowo w Brukseli

Zobacz także: Brukselski gigant przy trzech lipach [Z PODRÓŻY]

Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal
Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal

Zobacz także: Tutaj kopali wielcy Węgrzy [Z PODRÓŻY]

Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal
Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Crossing Schaerbeek

Stade Communal Schaerbeek. Oryginalna, przeszklona, ściana trybuny poszerza perspektywę na kamienice.

Spacer z Stade Chazal na Stade Communal Schaerbeek trwa 15 minut. Oba stadionu są położone po dwóch stronach Parc Josaphat.

Zobacz także: Mecz w luksemburskim lesie [Z PODRÓŻY]

Sponsorem dzielnicowego klubu jest Burger King.

Za fuzjami belgijskich klubów trudno nadążyć. Royal Crossing Club de Molenbeek (początkowo z innej dzielnicy, Ganshoren), klub z 1913 roku, po pół wieku istnienia połączył się z Royal Cercle Sportif de Schaerbeek i przeniósł do Schaerbeek. Obecny twór powstał w 1969 roku z połączenia Royal Crossing Club of Molenbeek i Royal Cercle Sportif de Schaerbeek, a jego najnowsza wersja, Crossing de Schaerbeek, to rok 2012.

Stade Communal Schaerbeek

Stade Communal Schaerbeek powstał w 2010 roku. Ładnie wciśnięty między kamienice, a park. Przy okazji dłuższej wizyty w Brukseli można rzucić okiem. Jak na nowy, dzielnicowy obiekt wyszło całkiem zgrabnie.

Stade Communal Schaerbeek

W latach 90. pusty i niszczejący Stade du Crossing był atrakcją dla groundhopperów. Dziś, po zmianie nazwy obiektu, grają tu dwie drużyny – Crossing Schaerbeek i Renaissance Club Schaerbeek (spadkobieraca Racingu Club de Schaerbeek).

Stade Communal Schaerbeek

Zobacz także: Gent i Genk [Z PODRÓŻY]

Stade Communal Schaerbeek
Crossing Schaerbeek
Logo Brussels Football na logo stadionu w Schaerbeek.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Pastwisko w Bratysławie [Z PODRÓŻY]

Štadión Pasienky, Bratysława.

Dopiero w 2019 roku stolica Słowacji doczekała się nowoczesnego stadionu. Wcześniej Slovan występował na obiekcie z charakterystycznymi masztami z logo Coca-Coli.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Zanim w 2019 roku w Bratysławie powstał nowy narodowy stadion, załapałem się na mecz Slovana na obiekcie o oficjalnej nazwie Pastwisko. Klimat jak z lat 90. Bilet kupowany w kiosku, wszędzie rdza, zepsuta tablica świetlna i brudne krzesełka.

Treningowe boisko obok stadionu Pasienky.

Štadión Pasienky, z bieżnią dookoła boiska, powstał w 1962 roku. Ostatnia poważna przebudowa to rok 2010. Dziś obiekt mieści 11 tys. kibiców. Przez ponad 40 lat grał tutaj Inter Bratysława, a w latach 2009-19 Slovan, czyli największy klub w stolicy Słowacji. Przez chwilę występowała tu też Petržalka.

Štadión Pasienky, Bratysława.

Zobacz także: Przed derbami Pragi dobrze zrobić piknik [Z PODRÓŻY]

Zgodnie z najlepszymi austro-węgierskimi wzorcami klub został założony w Panonia Café. Slovan to zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów z 1969 roku. W finale w Bazylei Słowacy pookonali Barcelonę. Od 1993 roku, czyli powstania nowej ligi słowackiej, Slovan wygrywał ją 9 razy. Wcześniej 8-krotnie był najlepszy w całej Czechosłowacji.

Klubowa kawiarnia, gdzie wiszą koszulki piłkarskie i hokejowe.

Tehelné pole z 1939 roku było przez kilka dekad było najwiekszym stadionem na Słowacji (rekord to 70 tys. osób podczas rywalizacji Czechosłowacji z Jugosławią). Na starym obiekcie ostatni raz piłkarze wystąpili w 2009 roku. Dopiero 7 lat później ruszyła budowa nowego stadionu w tym samym miejscu. W 2019 roku Slovan zagrał na inaugurację ze Spartakiem Trnava. 22-tysięczny Národný futbalový štadión ma 4 gwiazdki UEFA.

Zobacz także: W Pilznie futbol krzyżuje się z piwem [Z PODRÓŻY]

Zobacz także: Na stadion razem z van Goghiem [Z PODRÓŻY]

FC Petržalka

Zajrzałem jeszcze na niewielki obiekt klubu, który swego czasu był europejską sensacją. W sezonie 2005-06 FC Petržalka, z budżetem ok. 1 mln euro, zagrała w Lidze Mistrzów. Dziś II-ligowej drużynie, która odrodziła się po bankructwie z 2014 roku, wystarcza mały obiekt ze sztuczną murawą.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.