Kibolska kuchnia [RECENZJA]

Na początku jest wesoło. Piwo, sikanie do fontanny, jakieś przepychanki. Kiedy pojawia się przemoc, a tłum sieje zniszczenie, Bill Buford chce coraz więcej adrenaliny. Zaczyna szukać źródeł agresji. Stawia pytanie: dlaczego w latach 80. tylu angielskich mężczyzn szło w sobotę na mecz, żeby wszcząć burdę?

Syndrom florencki [Z PODRÓŻY]

Rozumiem Stendhala. Od zatrzęsienia dzieł sztuki w stolicy Toskanii zakręciło mu się w głowie. We Florencji i Bolonii podziwiałem wieże na stadionach, a w Coverciano buty Paolo Rossiego. Dałem radę. Mimo wielu wrażeń, inaczej, niż Stendhala, nie zmogła mnie gorączka.