Archiwa tagu: Groundspotting

Wisła, która słynie z dobrego smaku [Z PODRÓŻY]

Choć w Polsce jest tuzin lepszych drużyn o tej nazwie, Wisła Gruczno ma niezaprzeczalny atut. Rozgrywa mecze we wsi słynącej z dobrego smaku.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Festiwal Smaku w Grucznie to znana w okolicy impreza. Lokalne miody, wędliny i nalewki czy powidła co roku ściągają tysiące smakoszy.

Zobacz także: Gent i Genk

Wisła z Gruczna występuje w A-klasie, co oznacza, że jest poza 12 najlepszymi Wisłami. Wyżej grają drużyny z Płocka i Puław (wraz rezerwami), Krakowa, Puław, Sandomierza, Szczucina, Dobrzynia, Trzewa, Dziecinowa, Strumienia, Annopola i Korzeniowa. Zestawienie przygotował profil mikrofutbol. Na poziomie A-klasy do najciekawszych klubów należy Wisła Fordon, którą niedawno odwiedziłem.

Stadion w Grucznie jak na A-klasę jest wspaniały. Przy drodze, także rowerowej, w zielonym otoczeniu, ze świetnym widokiem. W oddali, po drugiej stronie rzeki (rzecz jasna Wisły), można zobaczyć Chełmno.

Drewniana chata osadników olęderskich z roku 1778 w Chrystkowie niedaleko Gruczna. Na dole spiżarnia, kuchnia, pokój sypialny i gościnny, salka wykładowa i jadalnia. U góry wędzarnia i pomieszczenia wykorzystywane w przypadku powodzi. Olędrzy, czyli mennonici przybyli z Holandii, słynęli z umiejętności melioracji.

Zobacz także: Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Widok z grodziska Talerzyk, które wzniesiono w X wieku.

Zobacz także: Belgijski dom Lubańskiego

Elana Toruń

Cruyffistowska złota myśl w ośrodku toruńskiej Elany.

Zobacz także: Mecz w królestwie karpia

Dąbrowa Chełmińska

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Na meczu klubu numer 1 [Z PODRÓŻY]

W pięknym mieście, na historycznym stadionie, swoje mecze rozgrywa najstarszy klub w kraju. Royal Antwerp dumnie prezentuje numer „1”, który wpisał do swojego herbu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

W 1926 roku Królewski Belgijski Związek Piłki Nożnej zaczął przyznawać klubom numery w kolejności ich rejestracji. Za pierwszy klub w kraju uznano właśnie Royal. Numery, czyli „matricule”, są ważnym elementem identyfikacji klubu. Te niskie są eksponowane na koszulkach albo w klubowych wydawnictwach. Jeśli klub jest likwidowany, nikt nie przejmuje danego numeru. Sprawa jest bardziej skomplikowana przy fuzjach. Zazwyczaj przejmowany jest numer klubu, którego miejsce w ligowej hierarchii przejmuje nowy twór.

Jedynka wpisana do klubowego herbu Royalu.

Zobacz także: Belgowie połączyli trzy kluby i wypaliło

Kiedy 7-krotny mistrz K. Beerschot VAC połączył się z KFC Germinal Ekeren, de facto sukcesorem byli ci ostatni. Dlatego numer K. Beerschot VAC został wycofany. Stało się tak, mimo, że piłkarze grali na stadionie Beerschotu i w jego barwach. Kilka przypadków było naprawdę skomplikowanych, więc zaczęto tworzyć nowe reguły, które po fuzjach pozwoliły Oud-Heverlee Leuven odzyskać numer 18.

Pierwsze 10 numerów belgijskich klubów wygląda następująco:

  1. Royal Antwerp
  2. Daring Club de Bruxelles (po fuzji w 1973 roku z R.W.D. Molenbeek numer wycofano)
  3. Club Brugge
  4. RFC Liégeois
  5. R. Léopold Uccle Forestoise
  6. Racing Club de Bruxelles
  7. K.A.A. Gent
  8. R.C.S. Verviétois (nie istnieje od 2015 roku, ale działa w nowej formie)
  9. R. Dolhain F.C.
  10. R. Union Saint-Gilloise

Zobacz także: Kosowo w stolicy Europy

Zobacz także: Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Royal Antwerp Football Club początkowo był krykietowym klubem klubem angielskich studentów. Do rejestracji, której zawdzięcza numer 1, doszło w 1895 roku. W 1993 roku drużyna dotarła do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. Na Wembley 3:1 wygrała Parma.

Zobacz także: Pocztówka z Ostendy

W miejscu, w którym stoi dziś Bosuilstadion, wcześniej istniał Stadion aan de Broodstraat. W 1920 roku rozgrywano na nim mecze piłkarskie Igrzysk Olimpijskich w 1920 roku. Nowy gościł m.in. powtórkę PZP w 1964 (Sporting-MTK).

Zobacz także: Trzy lipy w Brukseli

Stadion Royalu Antwerp
Mecz Royalu Antwerp
Mecz Royalu Antwerp

Zobacz także: Gent i Genk

W stolicy Flandrii, mieście diamentów, centrum miasta jest niewiele mniej zachwycające, niż w Gandawie. Ale czymś zupełnie wyjątkowym jest dworzec.
Dworzec w Antwerpii

Beerschot

Kielstadion, czyli Stadion Olimpijski, główna arena igrzysk w 1920 roku. Po bieżni nie zostało śladu.

Pomnik przed Stadionem Olimpijskim w Antwerpii

Raz jeszcze o tym, że jeśli w mieście jest więcej, niż jeden klub, to gdzieś w swojej historii łączył się z innym. W 1999 roku doszło do fuzji K Beerschot VAC z KFC Germinal Ekeren, a nowy klub, Beerschot A.C. w 2013 roku ogłosił bankructwo.

Zobacz także: Z widokiem na katedrę w Mechelen

W belgijskiej ekstraklasie gra dziś K Beerschot VA. Formalnie to spadkobierca Football Club Wilrijk. W 2013 roku ten mały klub z otwartymi ramionami przyjął kibiców Beerschotu. Mecze w lidze regionalnej gromadziły po kilka tysięcy osób, więc szybko przeniesiono je na pusty Stadion Olimpijski. W 2020 Beerschot wrócił na najwyższy poziom. W międzyczasie zmienił barwy i logo.

Z klubowej akademii wyszli tacy piłkarze, jak Thomas Vermaelen, Mousa Dembélé, Jan Vertonghen, Toby Alderweireld i Radja Nainggolan. Ten ostatni latem 2021 roku wrócił do miasta i gra w Royalu.

Zobacz także: Belgijski dom Lubańskiego

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Drugi po Robin Hoodzie [Z PODRÓŻY]

Pomnik Briana Clougha
Pomnik Briana Clougha w Nottingham

To dwa najbliżej położone angielskie stadiony. Wychodzę z klubowego sklepu Notts County i widzę przed sobą City Ground, gdzie gra Nottingham Forest. W linii prostej to 200 metrów. Na piechotę trochę więcej, bo trzeba przejść mostem nad rzeką Trent. W obu sklepach wszystko kojarzy się z historią. W 2019 roku z klubowego sklepu Notts County zniknęły gadżety z hasłem „World’s Oldest Football League Club”. Sroki spadły z League Two i stały się klubem non-league.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Stadion Notts County
Meadow Lane, Nottingham.

Zobacz także: Kujawsko-pomorskie. Piłkarska pustynia, ale stadiony nad wodą

Stadion Notts County
W 2019 roku napis na trybunie o najstarszym ligowym klubie na świecie usunięto. National League, czyli 5. poziom, to w Anglii non-league.

Zobacz także: Mostar. Wojna, religia i piłka [Z PODRÓŻY]

Po drugiej stronie rzeki, u The Reds, królem jest Brian Clough. Na T-shirtach jego bon mot „Rzeka Trent jest przepiękna. Wiem, bo chodziłem po niej przez 18 lat”. Clough faktycznie uważany był za cudotwórcę. Trafił tu po nieudanej przygodzie w Leeds. Został managerem Forest, gdy ci zajmowali miejsce w dolnej połówce drugiej ligi. Cztery lata później, już jako mistrz Anglii, zdobył Puchar Europy.

W szeregu sklepów dwie ulice od City Ground wyróżnia się nietypowy kiosk z gazetami. Na wystawie zdjęcia legend w Forest w ozdobnych ramach. Clough w swoim słynnym zielonym swetrze za 39,99, grupowe zdjęcie z wygranego finału Pucharu Europy na Santiago Bernabeu z autografami czterech graczy za 149 funtów. – Mamy też memorabilia z obecnymi graczami, ale nasza sprzedaż wygląda tak, jak na wystawie – ludzie chętniej kupują pamiątki z czasów, gdy Forest rządziło w Europie – tłumaczy mi sprzedawca. – Ale może chodzi też o to, że piłkarze byli wtedy bliżej ludzi – zastanawia się.

Kiedyś obok tego sklepu piłkarze przechodzili wielokrotnie. – Kiedy przyleciała do nas Barcelona, poprosiła o dostęp do centrum treningowego. Klub się zgodził. Biegali więc w parku, tak jak my. Między ludźmi, którzy przyszli wyprowadzić psy. Byliśmy aktualnymi mistrzami Europy. Jak Hiszpanie zobaczyli te warunki, byli załatwieni – pisze w autobiografii Peter Shilton. Dwumecz o Superpuchar Europy wygrało Forest.

Zobacz także: Piłka rodziła się na tym okrągłym stadionie [Z PODRÓŻY]

Widok na stadion Nottingham Forest
Nottingham, rzeka Trent.

Clough mówił, że chce być idealnym dyktatorem. Kiedy Stuart Pearce po raz pierwszy został powołany do reprezentacji Anglii, Clough wezwał go do siebie. – Myślisz, że jesteś wystarczająco dobry na kadrę? – zapytał. – No nie wiem, to się pewnie okaże – niepewnie odpowiedział zawodnik. – Moim zdaniem nie nadajesz się. Możesz wyjść.

Przed ważnymi meczami piłkarze nie trenowali. Mieli się zrelaksować. Dzień przed finałem Pucharu Ligi w 1979 roku Clough osobiście postawił alkohol na stół i ogłosił, że nikt nie opuści pomieszczenia na trzeźwo. Forest wygrało z Southampton 3:2

Sypał zgrabnymi powiedzonkami, nazywano go „Wielką gębą”. Żaden trener nie czuł się tak dobrze w telewizyjnym studiu. Pewnością siebie przypominał Muhammada Alego. – Mówią mi, że jest taki jeden Clough, piłkarz, czy jakoś tak. I on mówi za dużo, mówi jak Ali. A jest tylko jeden Muhammad Ali. Kimkolwiek jesteś, przestań. Ja jestem, tym, który gada – mówił bokser do kamer. Styl bycia uniemożliwił mu zostanie selekcjonerem reprezentacji. Nazywano go najlepszym trenerem, jakiego Anglia nigdy nie miała.

Zobacz także: Stadion z pubem na każdym rogu [Z PODRÓŻY]

City Ground, Stadion Nottingham Forest
City Ground, Nottingham.
City Ground, Stadion Nottingham Forest
City Ground, Nottingham.

W Nottingham Brian Clough po raz drugi doprowadził do mistrzostwa Anglii drugoligowca. Wcześniej dokonał tego w Derby County. Po kilku latach był w stanie wojny z zarządem klubu. Co tydzień teatralnie składał rezygnację, bo wiedział, że ma tak mocną pozycję, że klub nie może jej przyjąć. Kiedy właściciel zaakceptował jego odejście, pod klubem zaczęły się demonstracje kibiców. Clough wiedział, że przeszarżował i chciał wrócić do Derby, ale jego czas w klubie dobiegł końca.

W jego zespole wszyscy mieli być równi. Kiedy Clough sprowadził Trevora Francisa za milion funtów, zaprosił go do biura i kazał mu zaparzyć herbatę. Kiedy Francis na drugi trening przyniósł z domu ręcznik, bo klubowe były szorstkie i zużyte, Clough rozpętał burzę. Nikt nie mógł uważać się za lepszego od innych. Najdroższy wówczas piłkarz w Anglii zadebiutował w meczu rezerw, na oczach 25 kibiców.

Piłkarze nigdy nie wiedzieli, czego się spodziewać. Jeśli Clough nie był w humorze, potrafił zakończyć trening po kwadransie. Piłkarze trenowali ciężko, ale taktyka nigdy go nie interesowała. – To piłkarze przegrywają mecze, nie taktyka. Jest tyle bzdur wygadywanych o taktyce i to przez ludzi, którzy ledwo wiedzą, jak wygrać w domino – mówił. Analiza rywala, treningi stałych fragmentów? Te elementy istniały w Forest tylko, jeśli piłkarze wzięli się za nie sami, w ukryciu przed trenerem.

Zobacz także: Leeds. U Starego Pawia [Z PODRÓŻY]

Z pomocą swojego asystenta, Petera Taylora w kolejnych klubach Clough ściągał młodych zawodników i kreował ich na gwiazdy. Po tym, jak obronił Puchar Europy, klub przez 8 lat nie zdobył trofeum. Ale Clough, już bez Taylora, zdołał odbudować drużynę. Na przełomie lat 80. i 90. Forest znów było na fali. Gdyby w 1991 zespół wygrał Puchar Anglii, jedyną zdobycz, której Clough’owi brakowało w kolekcji, pewnie odszedłby na emeryturę. Ostatni raz poprowadził zespół dwa lata później, w zupełnie innych okolicznościach.

Razem z Taylorem Clough stworzył najlepszy trenerski duet w historii angielskiej piłki. Taylor grał dobrego glinę, w dodatku miał oko do młodych zawodników. W 1982 ogłosił przejście na emeryturę. Ale wrócił na ławkę, do Derby i podkupił zawodnika Forest. Clough i Taylor więcej ze sobą nie rozmawiali. – Codziennie jeździmy tą samą autostradą – on do Derby, ja do Nottingham. Gdybym go zobaczył na poboczu, przejechałbym go – mówił Clough. Dziś ten odcinek A52 nosi nazwę Brian Clough Way.

Zobacz także: Ten człowiek wymyślił ligowy futbol [Z PODRÓŻY]

City Ground, Stadion Nottingham Forest
City Ground, Nottingham.

Kiedy Taylor zmarł w 1990 roku, Clough zrozumiał, że popełnił błąd. Zaczął pić, drużyna mu się rozłaziła. Managera mającego problem z alkoholem piłkarze przestali się go bać, a właśnie dzięki zarządzaniu strachem wygrywał. Przed ostatnim meczem sezonu 1992/93 Forest ogłosiło, że Clough przechodzi na emeryturę. W ostatnim meczu drużyna musiała wygrać, żeby utrzymać się w Premier League. Przegrała 0:2. Kibice płakali patrząc na upadek Clougha i skandowali jego nazwisko.

Wspólny pomnik Clougha i Taylora stoi przed nowym stadionem Derby County. Ja przyglądam się monumentowi tuż obok rynku w Nottingham. Clough ma uniesione dłonie, triumfuje. Wokół cokołu dwa cytaty: „Nie powiedziałbym, że jestem najlepszym managerem. Ale jestem w czołowej jedynce” i odpowiedź na pytanie co robi, gdy piłkarz ma inne zdanie – „Rozmawiamy o tym przez 20 minut i decydujemy, że miałem rację”. Na emeryturze złagodniał. – Wydawało mi się, że jestem najlepszym, co spotkało świat, od czasu krojonego chleba. Wszyscy mówili, że byłem najlepszy a ja w to uwierzyłem. Byłem bardzo dobry, to wszystko – napisał w swojej ostatniej książce.

Zmarł w 2004 roku. Nowoczesny futbol mu się nie podobał. – Wyobrażacie sobie, że Bill Shankly pyta zawodnika, czy chce zagrać dla Liverpoolu, a ten odpowiada, że musi porozmawiać z agentem? Bill chciałby go uderzyć, a ja bym tego piłkarza trzymał, żeby Bill mógł mu przyłożyć – tłumaczył. Dostało się nawet Victorii Beckham. – Zabiera na wakacje 14 par butów? Nie wiem, czy miałem 14 par w całym życiu.

Zobacz także: Stadionu West Hamu nie ma, ale pomnik został [Z PODRÓŻY]

Stadion Notts County

W drodze na dworzec autobusowy zaglądam jeszcze raz na stadion Notts County. Na tablicy z ogłoszeniami zaproszenie na mecz charytatywny i terminarz żeńskiej drużyny. Najbliżsi rywale to Chelsea i Arsenal. Wokół męskiej drużyny nastroje minorowe. Status najstarszego klubu występującego w czterech najwyższych ligach trafił na drugą stronę rzeki. Tym mianem szczyci się dziś City.

Zobacz także: Kryształowy Pałac zaliczony [Z PODRÓŻY]

Stadion Notts County
Stadion Notts County
Stadion Notts County
murawa Notts County
witryna w sklepie w Nottingham
Nottingham, pomnik Briana Clougha

Pomnik Briana Clougha w centrum Nottingham. O wielokrotnie nagradzanej książce o jednej z najciekawszych postaci w historii europejskiej piłki, pisałem tutaj. To wciąż jedna z najlepszych sportowych pozycji, jakie czytałem.

Zobacz także: Provided You Don’t Kiss Me. 20 years with Brian Clough [RECENZJA]

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Miał być kompleks sportowy, a będą bloki

Były stadion Budowlanych Bydgoszcz, grudzień 2020. Wał ziemny, kiedyś trybuny. Kontenery budowlane w miejscu boiska.

Czego tu miało nie być. Plany zakładały nie tylko stadion, ale sportowy kompleks z hotelem, pływalnią i krytą halą lekkoatletyczną. Zostały wały ziemne.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

W sezonie 1977/78 piłkarze BKS Bydgoszcz grali w II lidze. Na drugim poziomie rozgrywek istniały dwie grupy. W czołówce były takie zespoły, jak GKS Katowice, Gwardia Warszawa, czy Lechia Gdańsk. BKS wygrał zaledwie cztery mecze i spadł. Pierwszy sezon na zapleczu ekstraklasy okazał się być ostatnim.

BKS powstał w 1956, ale nigdy nie był tak silny, jak choćby Budowlani z Gdańska, dziś znani jako Lechia. Związek z tą gałęzią gospodarki upoważniał do wielkich planów. BKS kupił teren przy ul. Żwirki i Wigury. Plany do dziś robią wrażenie. Na bydgoskim Górzyskowie miały powstać: stadion lekkoatletyczny z krytą trybuną na 5 tys. widzów, kryta hala lekkoatletyczna, boisko treningowe piłkarskie z trybuną ziemną, zespół treningowych boisk lekkoatletycznych, zespół kąpielisk, kryta pływalnia, hotel dla 100 sportowców i parkingi na 330 samochodów.

Były stadion Budowlanych Bydgoszcz, grudzień 2020.

W latach 80. hokeiści BKS-u grali w ekstraklasie, a lekkoatleci jadący na zawody wypełniali cały autobus. – Z czasem klub zaczął podupadać. Nie było już ludzi, którzy byli w stanie ten pomysł ciągnąć – opowiadał mi kiedyś Henryk Kostrzewski, wieloletni trener BKS-u. Na dwóch bocznych boiskach ćwiczyły drużyny młodzieżowe, a na głównym – grająca w V lidze drużyna seniorów. Teren na Górzyskowie w końcu sprzedano. Potem BKS Bydgoszcz trafił do struktur CWZS Zawisza, co dało dostęp do bazy w kompleksie przy ul. Gdańskiej (dziś to obiekt BCS-u).

Plany ośrodka sportowego na bydgoskim Górzyskowie.
Były stadion Budowlanych Bydgoszcz, widok od ul. Inowrocławskiej. Wał ziemny, który miał stać się trybuną.

BKS odbił się od dna. Szkoli kilkaset dzieci, którymi zajmuje się kilkudziesięciu trenerów i wolontariuszy. – BKS jest dziś dużym klubem. Zmiana zaczęła się w 2006 roku. Wtedy uznano, że klub ma potencjał. Wszedł w skład CWZS Zawisza i pomału robiliśmy swoje. Poziom zaniedbań, który zastaliśmy, był ogromny. Naszym celem było utrzymanie szkolenia i zbilansowanie finansów – opowiadał mi dyrektor Błażej Baumgart.

BKS ma dziś lekkoatletów, piłkarzy, którzy awansowali do IV ligi, piłkarki ręczne, łuczników i hokeistów. Gwiazdą jest Iga Baumgart-Witan, brązowa medalistka mistrzostw świata w sztafecie 4 x 400 metrów. Na terenie po stadionie już kilka lat temu miało powstać centrum handlowe. Z tych planów też nic nie wyszło. W szybkim tempie powstają tutaj budynki mieszkalne.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Birmingham. Piłkarskie piękno brzydkiego miasta [Z PODRÓŻY]

Stadion WBA
Jeff Astle na bramie stadionu WBA.

W derbach „drugiego miasta” grają kluby, których stadiony oddalone są od siebie o 2,5 mili. Autobusem i tramwajem podróż z Villa Park na stadion Birmingham City zajęła mi godzinę. Niewiele dłużej zajmuje transport na obiekty WBA i Wolverhampton Wonderers. Klubów ze stuletnią tradycją jest tu więcej, niż ładnych widoków.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii a o podróżach do Anglii tutaj.

Otoczenie St Andrew’s sprawia przygnębiające wrażenie. Od kilku lat Birmingham City chce się przenieść kilka ulic dalej. Nowy stadion miałby pomieścić prawie dwa razy więcej kibiców, bo 55 tysięcy.

Stadion Birmingham City
St Andrew’s, Birmingham.

Zobacz także: Wimbledon, historia jak z Football Managera [Z PODRÓŻY]

Stadion Birmingham City
St Andrew’s, Birmingham.
Stadion Birmingham City
St Andrew’s, Birmingham.

Zobacz także: W tej loży masońskiej powstała piłka nożna [Z PODRÓŻY]

W 2011 roku w ankiecie TripAdvisora Birmingham zostało najnudniejszym i najmniej romantycznym miastem w Europie. Zaglądam do bukmachera. W obszernym pomieszczeniu u Williama Hilla siedzi kilku mężczyzn. Na chwilę rozmowy daje się namówić najmłodszy z nich. Charlie, niewysoki 20-latek, który zakreśla mecze z kartki „Midweek Football”. Początkowo na każde moje pytanie odpowiada jednym zdaniem. W końcu się rozkręca. – W mojej pracy nie ma faceta, który nie kibicuje jakiejś drużynie. Ale nie zawsze są to kluby z Birmingham. Jeśli chodziłeś gdzieś na mecze jako dzieciak, to nawet jeśli już tam nie mieszkasz, kibicujesz temu zespołowi – mówi.

West Bromwich Albion

Na Villa Park podziwiałem m.in. pomnik człowieka, który wymyślił ligowy futbol. Z kolei na bramie The Hawthorns umieszczono wizerunek piłkarza z uniesionymi rękami. Jeff Astle strzelił dla WBA 174 gole. Słynął ze świetnej gry głową i to przyczyniło się do jego śmierci. Zmarł w wieku 59 lat. Lekarze, którzy dokonali sekcji po zajrzeniu do czaszki myśleli, że na stół prosektorium trafił bokser. Piłkarz zmarł z powodu degeneracji tkanek mózgu wywołanych nawarstwiającymi się mikrourazami. W latach 60., gdy Astle został obwołany „Królem Albionu”, piłki były ciężkie i twarde. Za godziny treningów, dzięki którym strzelał tyle bramek, musiał zapłacić wysoką cenę.

Zobacz także: Piłka rodziła się na tym okrągłym stadionie [Z PODRÓŻY]

Stadion WBA
The Hawthorns.
Stadion WBA
The Hawthorns.

Zobacz także: Stadion z pubem na każdym rogu [Z PODRÓŻY]

Stadion WBA
The Hawthorns.
Stadion WBA
The Hawthorns.

Pod obiektem w 80-tysięcznym West Bromwich wsiadłem w szynobus i po 20 minutach jazdy byłem w Wolverhampton. Klubie, którego piłkarze zostali mistrzami świata.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Pocztówka ze Strasburga [Z PODRÓŻY]

Wnętrze w hotelu sieci Ibis nawiązujące do położonego niedaleko Stade de la Meinau.

W mieście słynnej katedry, swego czasu najwyższego budynku na świecie, od ponad stu lat piłkę kopie się w tym samym miejscu. To tutaj, na mundialu w 1938 roku, Leonidas zdobył hat-tricka przeciwko Polsce.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Stade de la Meinau, Strasburg.

Haemmerlé Garten, otoczone lasem boisko, klub piłkarski wynajął w 1914 roku. La Meinau to arena mistrzostw świata w 1938 roku, EURO ’88 i finału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1988 (Mechelen pokonało Ajax). Ostatni raz stadion obiekt przebudowano w 2001 roku. Stadion ma blisko 30 tys. miejsc.

Stade de la Meinau, Strasburg.

Racing Strasburg powstał pod panowaniem niemieckiego cesarza, jako 1. FC Neudorf. Po zakończeniu I wojny światowej, w 1918, Strasburg ponownie przejęli Francuzi. Klub zmienił nazwę na Racing, na cześć paryskiego Racing Club de France Football ze stadionu Colombes. W czasie wojny cały region stał się częścią III Rzeszy. W 1944 roku miasto zostało zwrócone Francji.

Strasburg.

RC Strasbourg (Racing Club de Strasbourg Alsace) w 2010 roku, po problemach finansowych, grał na 5. poziomie. Teraz występuje w Ligue 1. W 1979 roku klub zdobył jedyne w historii mistrzostwo. Jednocześnie jest jednym z sześciu klubów, które zagrały najwięcej meczów w najwyższej francuskiej lidze.

Katedra Najświętszej Marii Panny w Strasburgu. W XVII wieku najwyższy budybek na świecie.
Winda w Hôtel ibis Styles Strasbourg Stade de la Meinau.
Parlament Europejski w Strasburgu.
Dziedziniec Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Pastwisko w Bratysławie [Z PODRÓŻY]

Štadión Pasienky, Bratysława.

Dopiero w 2019 roku stolica Słowacji doczekała się nowoczesnego stadionu. Wcześniej Slovan występował na obiekcie z charakterystycznymi masztami z logo Coca-Coli.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Zanim w 2019 roku w Bratysławie powstał nowy narodowy stadion, załapałem się na mecz Slovana na obiekcie o oficjalnej nazwie Pastwisko. Klimat jak z lat 90. Bilet kupowany w kiosku, wszędzie rdza, zepsuta tablica świetlna i brudne krzesełka.

Treningowe boisko obok stadionu Pasienky.

Štadión Pasienky, z bieżnią dookoła boiska, powstał w 1962 roku. Ostatnia poważna przebudowa to rok 2010. Dziś obiekt mieści 11 tys. kibiców. Przez ponad 40 lat grał tutaj Inter Bratysława, a w latach 2009-19 Slovan, czyli największy klub w stolicy Słowacji. Przez chwilę występowała tu też Petržalka.

Štadión Pasienky, Bratysława.

Zobacz także: Przed derbami Pragi dobrze zrobić piknik [Z PODRÓŻY]

Zgodnie z najlepszymi austro-węgierskimi wzorcami klub został założony w Panonia Café. Slovan to zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów z 1969 roku. W finale w Bazylei Słowacy pookonali Barcelonę. Od 1993 roku, czyli powstania nowej ligi słowackiej, Slovan wygrywał ją 9 razy. Wcześniej 8-krotnie był najlepszy w całej Czechosłowacji.

Klubowa kawiarnia, gdzie wiszą koszulki piłkarskie i hokejowe.

Tehelné pole z 1939 roku było przez kilka dekad było najwiekszym stadionem na Słowacji (rekord to 70 tys. osób podczas rywalizacji Czechosłowacji z Jugosławią). Na starym obiekcie ostatni raz piłkarze wystąpili w 2009 roku. Dopiero 7 lat później ruszyła budowa nowego stadionu w tym samym miejscu. W 2019 roku Slovan zagrał na inaugurację ze Spartakiem Trnava. 22-tysięczny Národný futbalový štadión ma 4 gwiazdki UEFA.

Zobacz także: W Pilznie futbol krzyżuje się z piwem [Z PODRÓŻY]

Zobacz także: Na stadion razem z van Goghiem [Z PODRÓŻY]

FC Petržalka

Zajrzałem jeszcze na niewielki obiekt klubu, który swego czasu był europejską sensacją. W sezonie 2005-06 FC Petržalka, z budżetem ok. 1 mln euro, zagrała w Lidze Mistrzów. Dziś II-ligowej drużynie, która odrodziła się po bankructwie z 2014 roku, wystarcza mały obiekt ze sztuczną murawą.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Ogrodzony barierkami wizerunek Leo Messiego w budynku klubowym

Messiego w klubowej kawiarni starannie ogrodzono, niczym postać ze sfery sacrum. Stary stadion wygląda tak, jak sto lat temu. Czy trzeba więcej powodów, by wybrać się do Saint-Josse?

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

FC Saint Josse
Widok z klubowej kawiarni na zmierzających do szatni piłkarzy.

Saint-Josse-ten-Noode to jedna z 19. brukselskich gmin. W byłej osadzie rolniczej mieszka dziś blisko 30 tys. osób. Jeszcze w latach 90. większość mieszkańców stanowili obcokrajowcy. Dziś to ponad 30 proc.

Stade Georges Petre.

Czytaj także: Brukseli stadion pod lipami na 40 tys. osób

Dla mnie, miłośnika starych trybun, obiekt wygląda zachwycająco. Stade Georges Petre (patron był politykiem i samorządowcem) może przypominać warszawski Marymont. W najbliższych latach pięciohektatorowy kompleks ma zostać przebudowany.

FC Saint-Josse, mecz na bocznym boisku.

Historycznie na pięknym stadionie swoje mecze rozgrywał miejscowy RCS, założony w 1915 roku. Typowa dla Belgów seria fuzji zakończyła się w XXI wieku połączeniem Royal Cercle Sportif de Saint-Josse (numer 83) z Royal Leopold, 5. najstarszym klubem w Belgii (dziś Léopold Uccle-Woluwe FC). W dzielnicy Saint-Josse powstał nowy klub, FC.

FC Saint-Josse, mecz na bocznym boisku. W tle trybuna.
FC Saint-Josse, mecz na bocznym boisku.
Stade Georges Petre.

Czytaj także: Belgijski dom Włodzimierza Lubańskiego.

Stade Georges Petre.
Messi w klubowej kawiarni.

O co chodzi z Messim? Skoro barwy klubu przypominają kolory blaugrana, to uznano, że ołtarzyk przy wejściu dobrze wszystkim zrobi. Wystarczyło tylko lekko przerobić herb Barcelony i usunąć reklamę z koszulki.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Tubize

Mecz AFC Tubize.

Jeszcze krótka wycieczka do podbrukselskiego Tubize. Z Midi, głównego dworca stolicy Belgii, pociągiem dojedziemy tu w kwadrans. Plus 10 min spaceru na stadion. W tym walońskim miasteczku mieszka 20 tys. osób. Atrakcji brak. 8-tysięczny stadion z dwiema dużymi trybunami na amatorskich meczach wygląda przygnębiająco. Piłkarskim amatorom puste rzędy krzesełek nie pomagają. Patronem obiektu jest Edmond Leburton, socjalistyczny premier Belgii z lat 70.

Czytaj także: Czym różnią się Genk i Gent.

Mecz AFC Tubize.

Klub powstał w latach 20. Wielokrotnie zmieniał nazwy, barwy oraz ważny dla Belgów numer porządkowy. Najbardziej znany piłkarz, którego da się wygrzebać w klubowym archiwum to Quinton Fortune. Wpadł tutaj na kilka meczów na koniec kariery.

Mecz AFC Tubize.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Pocztówka z Tirany [Z PODRÓŻY]

Narodowe Muzeum Historyczne na placu Skanderbega, centralnym punkcie Tirany.

Co nakazuje lokalny savour-vivre, gdy FK Tirana męczy się z Teuta Durrës? Większość na trybunach pali, więc gdy boiskowe wydarzenia pogrążają się w chaosie, w ruch idą papierosy, cygaretki, cygara i tytoń. Wymiana, wzajemne porady i chmura dymu nad trybuną.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Mecz FK Tirana.

Obok stadionu Selmana Stërmasiego (patron był zawodnikiem, trenerem i prezydetem FK), znajduje się dzielnica, która w czasach komunizmu była niedostępna dla zwykłych śmiertelników. W Blloku mieszkali komunistyczni dygnitarze. Swoją willę miał tu Enver Hoxha, najsłynniejszy w historii ludzkości budowniczy bunkrów. Ponoć dyktator nie zrealizował planów i zatrzymał się na 750 tys. podziemnych instalacji. A Blloku to od 1991 to najmodniejsza dzielnica Tirany. Kawa 3 zł, piwo 4, spory obiad za 20. Na stoiskach z koszulkami między Messim i Ronaldo trykot Shaqiriego.

Plac Matki Teresy i Uniwersytet Tirański.
Piramida w Tiranie.

Piramidę zaprojektowała córka Hodży, Pranvera. W 1988 roku otworzono tutaj muzeum zmarłego trzy lata wcześniej dyktatora. Potem przez lata budynek pełnił różne funkcje. Dziś niszczeje, ale są plany jego renowacji.

Tirona Fanatics.

Klubi i Futbollit Tirana ma na koncie 27 mistrzostw i 16 pucharów kraju. W 2017 roku, po 88 sezonach klub spadł z najwyższej albańskiej ligi, ale po roku awansował.

FK Tirana na ścianach kawiarni niedaleko Bloku.
Pałac Kultury w Tiranie.

Kamień węgielny pod Pallati i Kulturës położył w 1959 roku Nikita Chruszczow. Wcześniej komuniści rozebrali stojący w tym miejscu meczet. Socrealistyczny pałac stoi na głównym placu stolicy.

Mecz FK Tirana.
Widok z trybuny stadionu na zewnątrz obiektu.

Durrës

Klubowy autobus Teuty Durrës.

Durrës to letnia stolica kraju. Kurort jest jak na Albanię dość zeuropeizowany. W mieście można znaleźć ciekawe restauracje, ale zabudowa jest zdecydowanie zbyt gęsta. Aparatamentowce i bloki stoją jeden przy drugim.

Teuta Dures
Boisko treningowe Teuty Durrës.
Stadium Niko Dovana. Piąty pod względem wielkości w Albanii – 12. tys. miejsc.
Stadium Niko Dovana.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Z widokiem na katedrę w Mechelen [Z PODRÓŻY]

Wejście na Oscar Vankesbeeckstadion.

W Mechelen w 1904 roku założono dwa kluby. Jeden z nich ma w gablocie Puchar Zdobywców Pucharów. Ale warto pójść na mecz tego drugiego.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Katedra św. Rumolda w Mechelen.

Zobacz także: Na stadionie, gdzie zadebiutowała Francja, grają w hokeja

RKC Mechelen.

Mechelen (francuska nazwa Malines) znajduje się w połowie drogi z Brukseli do Antwerpii. Ze stolicy Belgii wyruszyłem na mecz Racingu, klubu, który powstał w 1904. Jego matricule, czyli numer, pod którym został zarejestrowany w belgijskiej federacji, to 24. Rywale zza miedzy są minimalnie młodsi. KV Mechelen chwali się numerem 25.

RKC Mechelen.

Najwyższe miejsca, na podium ekstraklasy, Racing zajmował w 1950 i 1951 roku. W kolejnych dekadach zespół grał w 2. i 3. lidze.

Zobacz także: Marmurowy Rzym [Z PODRÓŻY]

Trybuna stadionu KRC Mechelen.

Stadion Oscara Vankesbeecka (patron był politykiem i działaczem klubu) powstał w 1923 roku. Na obiekcie mogło się wtedy zmieścić ponad 20 tys. osób. Główna trybuna doszczętnie spłonęła w 1947 roku. Z czasem tereny za bramkami sprzedano pod budownictwo mieszkaniowe. Dziś stadion ma 6 tys. miejsc.

RKC Mechelen.

Z trybuny widać m.in. katedrę. Jej najbardziej charakterystycznym elementem jest zachodnia wieża, której nigdy nie skończono. Budowę rozpoczęto w 1452, a przerwano w 1520. Miała być zwieńczona iglicą sięgającą 167 m. Mierzy 97 m.

Zobacz także: Pocztówka z Podgoricy [Z PODRÓŻY]

RKC Mechelen.
RKC Mechelen.
Stadion KRC Mechelen.

KV Mechelen

AFAS-stadion Achter de Kazerne, czyli stadion za koszarami, mieści dziś 16 tys. osób.

KV (Yellow Red Koninklijke Voetbalclub Mechelen) to czterokrotny mistrz Belgii, a przede wszystkim zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów z 1988 roku. Belgowie pokonali w finale Ajax. Drużyna, którą prowadził Holender Aad de Mos wygrała 1:0 po golu innego Holendra, Pieta Den Boera. Z czystym kontem z boiska zszedł Michel Preud’homme. W Ajaksie wystąpili m.in. Danny Blind, Jan Wouters i Aron Winter. Z ławki wszedł Dennis Bergkamp. W lutym 1989 Mechelen walczyło z PSV Eindhoven o Superpuchar Europy. U siebie Belgowie wygrali 3:0. W mieście Philipsa stracili tylko jedną bramkę. W kolejnych edycjach europejskich pucharów Belgów zatrzymywali dopiero ówcześni giganci – Sampdoria w półfinale i Milan w ćwierćfinale.

Zobacz także: Leeds. U Starego Pawia [Z PODRÓŻY]

AFAS-stadion Achter de Kazerne (KV Mechelen).

Na początku XXI wieku kibice wyciągnęli klub ze sporego kryzysu finansowego. Zespół spadł do III ligi. Oba kluby z Mechelen dzielą dziś aż trzy klasy rozgrywkowe. KV gra w ekstraklasie, ale to na stadionie Racingu jest świetny klimat. Na nowym obiekcie KV niczego nie brakuje, ale niczym się nie wyróżnia.

AFAS-stadion Achter de Kazerne (KV Mechelen).
AFAS-stadion Achter de Kazerne (KV Mechelen).

Zobacz także: Jedź, zanim ten stadion przestanie istnieć

Mechelen. W tle katedra.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Na stadionie, gdzie zadebiutowała Francja, dziś grają w hokeja [Z PODRÓŻY]

Na przedmieściach Brukseli hokej na trawie wypchnął futbol. Ze Stade du Vivier d’Oie, obiektu, na którym swój pierwszy mecz w historii rozegrały piłkarskie reprezentacje Belgii i Francji, dziś korzystają laskarze.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Znamy dokładną godzinę oraz składy. Mecz rozpoczął się 1 maja 1904 roku o 16.30. Sędziował John Keene. Pod koniec meczu Francuzi prowadzili 3:2, ale Belgowie dopadli gości na trzy minuty przed końcem. Ostatecznego rozstrzygnięcia nie przewidziano, więc pucharu za zwycięstwo nie wręczono. Pomysłodawca meczu, baron Évence Coppée, chciał wzmocnić belgijsko-francuską przyjaźń. 20 dni później federacje obu krajów znalazły się wśród założycieli FIFA.

Wejście na korty i obiekty laskarzy Racing Club de Bruxelles.

Na Stade du Vivier d’Oie w Brukseli powstała jedna z pierwszych krytych trybun, która nie była wykonana z drewna. Swoje mecze rozgrywał tu miejscowy Racing. Do 1908 roku klub wygrał 6 mistrzostw Belgii. Ale piłka została tutaj szybko wyparta przez hokej. Mecze laskarzy rozgrywano tu stale od końca I wojny światowej. Z czasem sekcja piłkarska Racingu wyodrębniła się i przeniosła na inny obiekt. Dziś klub, którego numer matricule to 6 (im niższy numer, tym starszy klub) występuje pod nazwą K.F.C. Rhodienne-De Hoek.

Zobacz także: Stadion w Charleroi szybko się kurczy [Z PODRÓŻY]

Tablica przy boisku podczas dziecięcego turnieju hokeja na trawie.

Zobacz także: Przegrali w ćwierćfinale i zajęli drugie miejsce

Stade du Vivier d’Oie.

Wróćmy jeszcze do meczu z 1904 roku. Francuzi, w białych koszulkach i niebieskich spodenkach, zagrali w klasycznym ustawieniu 2-3-5. Wśród Francuzów grali głównie piłkarze z Paris FC. To klub, z którego fuzji powstał PSG. Z niego z kolei wykluł się klub, który dziś znamy jako występujący w Ligue 2 Paris FC.

Zobacz także: Heysel o wschodzie słońca

Piłkarze byli amatorami, a 1 maja nie był dniem wolnym od pracy. Francuscy piłkarze prosili więc pracodawców o urlopy. Wiadomo, że przynajmniej dwóch piłkarzy ich nie dostało, ale i tak postanowili wziąć udział w meczu. Nie jest jasne, czy wiedzieli, że uczestniczą w historycznym wydarzeniu, a ich nazwiska będą ujmowane w źródłach także sto lat po spotkaniu. Pełne składy są do przejrzenia tutaj.

Stade du Vivier d’Oie i mecz młodych hokeistów na trawie.

Przez kolejne 115 lat obie reprezentacje spotkały się ponad 70 razy. Więcej zwycięstw mają Belgowie, ale wszystkie cztery mecze na mundialach i mistrzostwach Europy wygrali Francuzi.

Zobacz także: Stadion w Brugii. Rzeźnik patronem

Stade du Vivier d’Oie.
Turniej dziecięcy laskarzy w weekend poprzedzający Halloween.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Marmurowy Rzym [Z PODRÓŻY]

Obelisk z napisem „Mussolini Dux” miał witać uczestników igrzysk olimpijskich w 1940 roku. Przetrwał wojnę i budził zdziwienie gości podczas rzymskich igrzysk, które odbyły się 20 lat później.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Foro Italico, którego elementem jest Stadio Olimpico, powstało w latach 1928-38. Wtedy kompleks sportowych aren nazywał się Foro Mussolini i miał być centrum igrzysk olimpijskich w 1940. Cztery lata po tym, jak najwiekszą sportową imprezę gościł nazistowski Berlin, gospodarzem miał być faszystowskim Rzym.

Inspiracją dla Foro Italico były budowle antyczne. Mozaika z mapą uwzględniała ówczesną wersję historii – z Libią i Abisynią jako częścią Włoch. Wszystko wpisywało się w ideologię, która podkreślała wagę fizycznej siły oraz zbrojnej walki.

Zobacz także: Marmurowe piękno w Atenach

Wokół Stadio dei Marmi stoi 59 rzeźb symbolizujących różne sportowe aktywności. Jedna z nich, niedaleko kortów tenisowych (do dziś rozgrywany jest tutaj turniej ATP Italian Open), przedstawia mężczyznę w krótkich spodenkach. Zamiast rakiety wyposażony jest w karabin i maskę gazową. Dyskusja o tym, czy zachować faszystowską wymowę Foro Italico, przetoczyła się przez Włochy w przededniu igrzysk olimpijskich w Rzymie w 1960 roku. Ostatecznie delikatnie zmodyfikowano tylko kilka elementów.

Od 1953 roku ze Stadio Olimpico korzystają dwie drużyny – AS Roma i SS Lazio. Rozgrywano tutaj m.in. EURO 1980, finały Pucharu Europy i Ligi Mistrzów (1977, 1984, 1996, 2009) oraz mundialu Italia 90. Giallorossi od dawna planują przeprowadzkę na nowy obiekt. Najnowszy plan zakłada, że Stadio della Roma, położony nad Tybrem, w miejcu byłego hipodromu, ma mieć ponad 50 tys. miejsc.

Wspomnienie Falcão

W czasie mojej wizyty w Rzymie, w brazylijskiej ambasadzie przy Piazza Navona, otwarta była darmowa wystawa upamiętniająca Falcão. Pomocnik znany m.im. z reprezentacji Tele Santany grał w Romie w latach 1980-85.

Irlandzki bar w centrum Rzymu

Shamrock Irish Pub w Rzymie.
W irlandzkim pubie niedaleko Koloseum wiszą piłkarskie szaliki z całego świata. Deal jest prosty – zagraniczny szalik można wymienić w barze na piwo. Kolekcja jest imponująca. Szalików z Polski dostrzegłem całkiem sporo, w tym np. z Nowego Dworu Mazowieckiego.
Shamrock Irish Pub w Rzymie.

Zniszczony Totti

Zniszczony wizerunek Francesco Tottiego. Kibice Lazio niszczą go za każdym razem, gdy zostanie odmalowany. Pierwotnie wyglądał tak.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Pocztówka z Podgoricy [Z PODRÓŻY]

W niewielu krajach stolica jest tak odpychająca, jak w Czarnogórze. Do Podgoricy warto zajrzeć tylko w drodze na lotnisko. Nawet groundhopperzy nie znajdą tu nic ciekawego.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

 

Podgorica groundhopping Najciekawsze piłkarskie akcenty w Podgoricy to kibicowskie graffti. W stolicy najsilniejszym klubem jest Budućnost. Jego wychowankami są m.in. Dejan Savićević i Predrag Mijatović. Za derby Czarnogóry uznawana jest rywalizacja Budućnost – FK Sutjeska Nikšić.  

Camp FSCG

Camp FSCG, czyli kompleks piłkarskiej federacji, to największa baza w kraju. Korzystają z niej FK Budućnost, FK Mladost, FK Ribnica i FK Grafičar. Obok sześciu boisk znajduje się Dom Futbolu (nazwa taka, jak w Kijowie), czyli siedziba federacji.

  Baza OFK Titograd w kompleksie czarnogórskiej federacji. Titograd to nazwa Podgoricy z lat 1946-1992 honorująca jugosłowiańskiego lidera. W 2018 roku klub wrócił do nazwy z Titogradem.

aa

Czarnogórski dom futbolu.

Stadion Pod Goricom

Stadion pod Goricom.

Stadion pod Goricom. Pierwszy stadion w tym miejscu powstał w 1945 roku. Całkowicie spłonął 7 lat później. Dziś obiekt ma 18 tys. miejsc, ale na meczach międzynarodowych pojemność jest ograniczana do ok. 13 tys. Dla UEFA i FIFA to jedyny w kraju obiekt, na którym swoje mecze mogą rozgrywać reprezentacja oraz kluby występujące w europejskich pucharach.

Stadion pod Goricom.
Stadion pod Goricom.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Podgorica.

Leeds. U Starego Pawia [Z PODRÓŻY]

Pomnik Billy Bremner

O świcie wysiadam przed stadionem Leeds United AFC. Trzyliterowy skrót to nie przypadek. Ma go w swojej nazwie wiele piłkarskich klubów z West Yorkshire. Z powodu popularności rugby league drużynom, które piłką grały tylko nogami, a nie kopały i rzucały, dodawano AFC (Association Football Club), a nie samo FC, jak w reszcie kraju.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

44 dni pracy Briana Clougha w Leeds w 1974 roku to jedna z najbardziej znanych historii angielskiej piłki. Jej sfabularyzowana wersja została zekranizowana. Ci, którzy znali Clougha, twierdzą, że w „Damned Utd” pokazano jego karykaturę. Faktem jest jednak, że na pierwszym treningu w Leeds, na bocznym boisku, gdzie teraz jest parking, Clough od razu postawił się na przegranej pozycji. – Wszystkie medale i puchary, które zdobyliście, możecie wrzucić do kosza. Bo zdobyliście je oszukując – mówił patrząc w oczy reprezentantom Anglii i Szkocji. Leeds Dona Reviego zdominowało angielską piłkę. Clough jako trener Derby, mówił w telewizji o „Dirty Leeds” (brudnym Leeds), domagał się zdegradowania klubu do drugiej ligi. Za faule, nurkowanie i otaczanie sędziego po każdej kontrowersyjnej sytuacji. – Wykłócanie się, presja na arbitra, to oszustwo – tłumaczył. Jego drużyny rzadko faulowały. Proponował, żeby za ostrą grę karać także trenerów. – Gdyby Alex Ferguson miał płacić za kartki swoich zawodników, to z jego podejściem do pieniędzy, Manchester nie łapałby żadnych kar – mówił po latach.

Pomnik Don Revie

Don Revie przy Elland Road.

Futbol Clougha był czysty, przynajmniej na boisku, bo zarzucano mu machlojki przy transferach. Jego drużyna miała grać „dywanowy futbol” atrakcyjny i z piłką na ziemi. Po półtora miesiąca w Leeds, gdy mieli go dość nie tylko piłkarze, ale i prezesi, a drużyna zaliczyła najgorszy start sezonu od 20 lat, został zwolniony. Tego samego dnia w telewizyjnym studiu starł się z Donem Reviem. Szczera i ostra momentami dyskusja zwolnionego właśnie Clougha i jego poprzednika, ówczesnego selekcjonera, pokazuje, jak bardzo zmieniła się telewizja. Dziś trenerzy nie pozwoliliby sobie na tak otwartą konfrontację.

Stadion Leeds United

Elland Road to ulica na obrzeżach miasta. Gęstą zabudowę widać dopiero w oddali, na szczycie wzgórza. Przed pomnikiem Billy’ego Bremnera leżą kwiaty. W oczy rzucają się te ułożone w napis „Dad”. Sylwetka piłkarza, który zagrał ponad pół tysiąca meczów dla Leeds, obrócona jest tyłem do stadionu przy Elland Road. Kilkadziesiąt jardów dalej upamiętniono trenera z którym pracował 13 lat i wygrywał mistrzostwa oraz puchar Anglii. Don Revie z uśmiechem patrzy na stadion, gdzie odnosił największe sukcesy. Po odejściu z Leeds szczęśliwy już nie był. Jego kadencja z reprezentacją Anglii okazała się porażką, potem prowadził już tylko zespoły z Bliskiego Wschodu.

Stadion Leeds United

Pomnik Billy Bremner

Elland Road to jeden z tych stadionów, gdzie na piwo przed meczem można pójść do tego samego pubu, gdzie spotykano się w XIX wieku. Wystarczy przejść na drugą stronę ulicy, do pubu Old Peacock. Na ścianach eleganckiego lokalu wiszą stare zdjęcia, bilety i programy z meczów. Przyszedłem za wcześnie, jest jeszcze zamknięte. – Jeśli interesuje cię futbol, to może przyjdziesz na nasze spotkanie z Normanem Hunterem? – zagaduje mnie kręcący się przy wejściu pracownik. Przyznaję się, że nic mi to nazwisko nie mówi. – Powinieneś przyjść tym bardziej – słyszę w odpowiedzi. Hunter zagrał dla Leeds 540 meczów. Wystąpił na Wembley przeciwko Polsce w 1973 roku. To jemu piłkę odebrał Grzegorz Lato, by po chwili podać do Domarskiego. – Nigdy nie zapomniałem o moim błędzie. Nie pozwolono mi na to. Ilekroć graliśmy z Leeds na wyjeździe, kibice wracali do tego meczu. Zajęło mi wiele czasu, żeby to wszystko przetrawić – wspominał po latach.

Angielski obrońca grał z Leeds w europejskich pucharach. Dostał czerwoną kartkę w finale Pucharu Zdobywców Pucharów w 1973 roku. Anglicy są do dziś przekonani, że grecki sędzia nie podyktował przeciwko Milanowi trzech rzutów karnych. Leeds finał przegrało, a sędzia został później dożywotnio zdyskwalifikowany za ustawianie meczów. „Daily Telegraph” pisał o kradzieży w blasku reflektorów. Dwa lata później Leeds przegrało Puchar Europy. W angielskich wspomnieniach wersja jest jedna – znów były karne, nieuznane bramki. Wygrał Bayern, bo federacja z kontynentu chciała ukarać Anglików.

Hunter o swojej karierze opowie w pubie, od którego zaczęła się piłkarska historia Leeds. Pierwsza nazwa stadionu to The Old Peacock Ground. A sam Hunter należy dziś do najsłynniejszych Pawi w historii.

Pomnik Billy Bremner  Stadion Leeds United  Stadion Leeds United Stadion Leeds United Stadion Leeds United Stadion Leeds United Stadion Leeds United

Pomnik Don Revie

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Larnaka, miasto klubów uchodźców [Z PODRÓŻY]

Trybuny wokół plażowego boiska na plaży w Larnace

Tutaj miał zostać pochowany biblijny Łazarz, stąd pochodził Zenon z Kition. Dla historii piłki Larnaka to miasto klubów, które 40 lat temu „tymczasowo” przeniosły się o kilkadziesiąt kilometrów na południe

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

W leżącej nad morzem 50-tysięcznej Larnace jedną z największych atrakcji jest cerkiew św. Łazarza. Tutaj miał zostać pochowany człowiek, którego według Biblii miał wskrzesić Jezus. Cerkiew odwiedziłem, ale głównym celem były stadiony.

Plaża w Larnace.

Na Cypr poleciałem przez Wiedeń. We wrześniu w ciągu dnia temperatura wynosiła ponad 30 stopni. Nawet w nocy nie spadała poniżej 20. Największe zaskoczenie? Autobus przestają jeździć wyjątkowo wcześnie. W weekendy transport publiczny zamiera o 18.

Nea Salamis Famagusta

Nea Salamis Famagusta FC od 1974 roku, czyli tureckiej inwazji, „tymczasowo”, działa w Larnace. Na początku klub błąkał się po różnych stadionach, a w 1991 roku wybudował stadion Ammochostos (nazwa oznacza grecką nazwę Famagusty). Kiedy w 2004 roku w Nea Salamis zagrali piłkarze z tureckiej części wyspy, byli pierwszymi taki zawodnikami w lidze od 30 lat. Z kolei mecz Nea Salamina z Yenicami z tureckiej części wyspy z 2005 roku, był pierwszym takim wydarzeniem od pięciu dekad.

Ammochostos Stadium

Ammochostos Stadium

Ammochostos Stadium

Anothorsis Famagusta

Anorthosis Famagusta (13 mistrzostw, 10 pucharów) też jest klubem „uchodźczym”. Stadion w Famaguście (GSE) jest od tamtej pory nieużywany. 10-tysięczny obiekt im. Antonisa Papadopoulosa wybudowano w Larnace w 1986 roku.

Stadion im. Andonisa Papadopulosa

Stadion im. Andonisa Papadopulosa

Stadion im. Andonisa Papadopulosa

AEK Larnaca

AEK (K oznacza Kition, dawną nazwę Larnaki) powstał 25 lat temu z połączenia dwóch klubów – EPA Larnacka i Pezoporikosa. W ostatnich latach, gdy drużyna zajmowała drugie, najwyższe w historii miejsca w lidze, połowę podstawowego składu stanowili Hiszpanie.

Larnaka

Ściana przed salonem fryzjerskim. Kiedy zakład jest zamknięty ptaki trafiają do środka. W czasie godzin pracy klatki wiszą na zewnętrznej ścianie domu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.