Archiwa tagu: Groundhopping

Piłka z soli i inne atrakcje Kujaw i Pomorza [Z PODRÓŻY]

Sporych rozmiarów piłka w holu hali sportowej w Inowrocławiu. Ku mojemu zaskoczeniu nikt organoleptycznie nie sprawdzał, czy to na pewno sól.

Wielkiej piłki tu nie ma, oprócz tej wykonanej z soli. W województwie bez drużyn w ekstraklasie i I lidze są jednak stadiony, które w letni dzień są świetnym celem rowerowej wyprawy.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Niedawno, we wpisie o kujawsko-pomorskich stadionach nad wodą, pisałem o Świeciu, Łabiszynie, Inowrocławiu, Chełmży, Sępólnie i Kamieniu Krajeńskim oraz Koronowie. Pozostajemy na Kujawach i Pomorzu.

Łochowo

Łochowo.

W podbydgoskim Łochowie gra IV-ligowy Sportis. Ciekawy projekt, który powstał na bazie KS Łochowo, niewyróżniającej się lokalnej drużyny, która kilka lat temu grała w A-klasie. Dziś sporo tu marketingu i nowinek. Od 2025 roku Sportis chce zaoferować tokenizację zawodników (proste wykupienie „akcji” danego zawodnika i udział w ewentualnym transferze). Częścią klubu jest też ekstraklasowy zespół kobiet, który wcześniej grał jako KKP Bydgoszcz. Sportis chce też wyselekcjonować zdolnych zawodników w przedziale 11-16 lat i otoczyć ich opieką profesjonalistów.

Łochowo.

W sezonie 2020/21 Sportis zajął 4. miejsce. Do III ligi jako jedyny awansował Zawisza Bydgoszcz.

Marcin Krzywicki, jeden ze sprawców zamieszania w Łochowie.
Most kolejowy na nieczynnym odcinku linii 356. Tory przecinają Kanał Górnonotecki w Kruszynie Krajeńskim w gminie Białe Błota.
Śluza w Łochowie.

Zobacz także: Stadion, na którym zaczęła się wojna [Z PODRÓŻY]

Dobrcz

Dobrcz, niedaleko Bydgoszczy. W tle, za torami łuczniczymi, RTCN Trzeciewiec (320 metrów). Gra tutaj GLKS Dobrcz-Wudzyn.

Zobacz także: Zimny, środowy wieczór w Stoke [Z PODRÓŻY]

Mogilno

Jeśli stadion Olimpijski to tylko w Mogilnie.
Klubowy pojazd Kujawianki Izbica Kiujawska.

Montreal 1976 były Igrzyskami Olimpijskimi Sportowców Wiejskich. Dwuminutowy materiał wideo można obejrzeć tutaj. Impreza była przedsięwzięciem niezwykle wówczas popularnej gazety, „Dziennika Wieczornego” i Rady Wojewódzkiej Ludowych Zespołów Sportowych.

XII-wieczna rotunda Św. Prokopa w Strzelnie.

Zobacz także: Miał być kompleks sportowy, a będą bloki

Piaski Bydgoszcz

Piaski, a w tle Bydgoszcz.

Piaski to bydgoska dzielnica domków jednorodzinnych. Położona jest na obrzeżach, niedaleko Myślęcinka, jednego z największych parków w Polsce. Zdecydowana większość bydgoszczan nigdy nie była w okolicach boiska przy ul. Mochelskiej. A szkoda, bo dzięki skarpie widok na miasto jest stąd zaskakująco efektowny.

Piaski Bydgoszcz.
Piaski Bydgoszcz.

Zobacz także: Kujawsko-pomorskie. Piłkarska pustynia, ale stadiony nad wodą

Piaski Bydgoszcz.
Brda na bydgoskich Piaskach.

Zobacz także: Stadion, na którym zaczęła się wojna [Z PODRÓŻY]

Solec Kujawski

Solec Kujawski.

Solec, z Bydgoszczy to 40 minut rowerem. Miejscowoą Unię założono w 1924 w restauracji, która działała w istniejącym do dziś domu u zbiegu ulic Bydgoskiej i Mickiewicza. Co ciekawe, sekcje sportowe finansowo wspierały zarabiające na występach sekcje mandolinistów i teatralna. Dziś piłkarze Unii Drobex Solec Kujawski grają w V lidze.

Solec Kujawski.
Solec Kujawski.
Stadion Unii Solec Kujawski.

Zobacz także: Trzy lipy w Brukseli

Gryf Sicienko

Gryf Sicienko.

Wał ziemny, wokół dużo zieleni, a do tego ścieżka rowerowa z Bydgoszczy. Warunki idealne do oglądania B-klasy.

Gryf Sicienko.

Zobacz także: Belgijski dom Lubańskiego

Najładniejsze ławki w bydgoskiej B-klasie.

Zobacz także: Belgowie połączyli trzy kluby i wypaliło

Gryf Sicienko.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Wisła w mieście trzech kultur [Z PODRÓŻY]

Most, synagoga, czarownice, Dolina Śmierci, więzienie, blokowisko. Gdzieś dalej, wśród skojarzeń dotyczących Fordonu jest też miejsce dla piłkarskiej Wisły.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Niepodal, też nad Wisłą, istniał Wyszogród. W XIV wieku Krzyżacy wyrżnęli 200-osobową załogę i spalili osadę. Ci, którzy przeżyli, przenieśli się 2 km dalej. Tak powstał Fordon. Miasto Fordon znane było z licznych procesów o czary. W latach 1675-1747 doszło tu do 73 procesów, w wyniku których na stosie spłonęły 52 osoby. W 1831 spośród 2 tys. mieszkańców prawie 1,5 tys. stanowili Żydzi. W kolejnych dekadach zaczęli opuszczać Fordon.

„W 1939 zarejestrowano 360 domów z ponad 800 izbami mieszkalnymi. 259 budynków należało do Polaków, 76 do Niemców i 11 do Żydów. Fordon zamieszkiwało 4939 osób, w tym 4492 Polaków, 418 Niemców i 29 Żydów” – informuje Starofordoński Spichlerz Historii. Nie istniała kanalizacja. Wodę dostarczały miejskie pompy i prywatne studnie. Korzystano też z Wisły.

W tzw. Nowym Fordonie szybko zaczęto budować bloki z wielkiej płyty. W 1970 roku Fordon miał prawie 8 tys. mieszkańców, a 20 lat później ponad 50 tys. Dziś to ok. 70 tys.

Zobacz także: Belgowie połączyli trzy kluby i wypaliło

Wisła Fordon.

W Fordonie piłkę w ramach polskiego klubu zaczęto grać po przyłączeniu miasta do Polski, czyli po 1920 roku. Po wojnie Wisła współpracowała z miejscową papiernią. W 1973 roku klub awansował na trzeci poziom rozgrywkowy. Potem dość szybko Wisła upadła i została rozwiązana. Stadion stał się zapleczem dla wojskowego Zawiszy. Dziś to obiekt miejski. Wisła reaktywowała się kilka lat temu, poważnie podchodzi do szkolenia młodzieży. W czerwcu 2021 roku awansowała do A-klasy.

Zobacz także: Kujawsko-pomorskie. Piłkarska pustynia, ale stadiony nad wodą

Wisła Fordon.

W 2014 roku rozmawiałem z Czesławem Rzadkoszem. Fordoniak nie tylko opowiedział, jak budował stadion Wisły, ale wspominał proces, w którym za rozdanie kilku ulotek dostał, przesiedział 8 lat. – Proces trwał trzy dni. Ja w areszcie miałem na sobie bluzę Wehrmachtu. Chciano mnie upokorzyć, jako jakiś element pogermański – mówił. Pracował w kamieniołomach, potem w batalionach górniczych. Wyszedł dopiero po Październiku.

Jak wspominał Rzadkosz, w niedziele o 15.00, po mszy i po obiedzie, na mecze chodziło wielu fordoniaków. Trybun nie było. Kibice rozkładali koce na trawie. Rozstawiały się kioski z lizakami i lemoniadą. Legenda głosi, że na bocznym boisku, a właściwie niezbyt ubitej ziemi, występu w meczu drużyn młodzieżowych odmówił Zbigniew Boniek.

Zobacz także: Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Wisła Fordon.

Niepowtarzalny klimat Starego Fordonu sprawia, że dziś toczy się tutaj kilka procesów rewitalizacji. Niedawno ruszyła przebudowa rynku, trwa budowa nabrzeży. Generalne remonty przechodzą kolejne miejskie kamienice.

Upamiętnienie cmentarza żydowskiego.

W Fordonie powstał tu wyjątkowo długi most nad Wisłą (1,3 km, najdłuższy w Niemczech, obecny ma 1 km), dość znane jest też więzienie, gdzie siedziała Rita Gorgonowa. W Dolinie Śmierci na fordońskich „górkach” Niemcy wymordowali kilka tysięcy osób. Dziś Fordon kojarzony jest z blokami. Swój kampus ma tutaj Politechnika Bydgoska (wcześniej pod nazwami ATR i UTP). Fordon jest częścią Bydgoszczy od 1973 roku. Dla mieszkańców miasteczka była to ulga, bo już od paru ładnych dekad Fordon był uznawany za rejon biedny i zaniedbany.

Zobacz także: Stadion, na którym zaczęła się wojna [Z PODRÓŻY]

Lapidarium cmentarza ewangelickiego.

Lapidarium cmentarza ewangelickiego, który znajdował się w tym miejscu do 1945 roku. Powstało z reliktów wydobytych z Wisły i zabezpieczonych przez Stowarzyszenie Miłośników Starego Fordonu.

Synagoga w Fordonie.

Synagogę przy ul. Bydgoskiej zbudowano w latach 1827-32. 12 okien symbolizowało 12 plemion Izraela. Bożnicę w stylu klasycznym zaplanowano dla 500 mężczyzn, 250 kobiet i 20 gości. Z powodu małej liczby wiernych zamknięto ją w 1932 roku. Po wojnie zorganizowano tu kino. Dotacje z wielu źródeł pozwoliły odnowić budynek, ale znów jest problem. Fundacja, do której należał budynek nie rozliczała się zgodnie z prawem i Urząd Skarbowy wystawił byłą synagogę na licytację. Chętnych brak.

Zobacz także: Miał być kompleks sportowy, a będą bloki

Kościół św. Mikołaja na rynku.
Kościół św. Jana Apostoła i Ewangelisty.

Neogotycki kościół został wybudowany przez ewangelików niedaleko fordońskiego rynku. Po I wojnie światowej i powrocie miasta do Polski, niemiecka społeczność spadła poniżej 1000 osób. W 1939 roku do 300. Po II wojnie mieścił się tu magazyn. W latach 70. z powodu dewastacji planowano rozbiórkę. Dekadę później obiekt, już jako katolicki kościół, przeszedł remont. Dziś to parafia pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.

Zobacz także: Gent i Genk

Kuczka przy ul. Kapeluszników w remoncie. Drewniana dobudówka to była budowany w święto Sukkot. Miała przypominać Żydom, w jakich warunkach musieli mieszkać w czasie wędrówki z Egiptu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Lista wszystkich odwiedzonych przeze mnie stadionów tutaj.

Zimny, środowy wieczór w Stoke [Z PODRÓŻY]

Stanley Matthews pomnik
Stoke, pomnik Stanleya Matthewsa.

Pierwszy raz w życiu będąc na meczu żałowałem, że nie pada. Środa, zimno, na murawie piłkarze Stoke. Ataki napędzał niezrównany w ruchach Peter Crouch. Ja sobie poradziłem, ale czy to samo mógłby powiedzieć Leo Messi?

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii a do Anglii tutaj.

Słynny cytat padł w 2010 roku w telewizyjnym studiu. Tematem były nominacje do Złotej Piłki, dyskusja jakich wiele. Richard Keys zapytał, czy Leo Messi i Cristiano Ronaldo biliby rekordy bramkowe, jeśli graliby w Anglii. – Mieliby problem w zimną, deszczową noc w Stoke – wypalił Andy Gray. Pojedynek w Staffordshire miał być testem ostatecznym. Próbą nie tyle umiejętności, ale charakteru.

Wypowiedź przerabiano już na wszystkie sposoby. Andy Murray wygrał Wimbledon, ale czy byłby w stanie to powtórzyć w deszczową, wietrzną noc w Stoke? Scarlett Johansson wygląda pięknie, ale czy udałoby jej się to w środowy wieczór na Britannia Stadium?

2015 rok. Siadam na Boothen End. Dwa miejsca dalej swoje stałe krzesełko zajmuje Mark, 30-letni blondyn. Jak mówi, kibicuje od urodzenia. – Nie od dziecka, ale od urodzenia – precyzuje. Przed nami rozgrzewa się bramkarz Asmir Begović (dziś Milan). W przedmeczowym programie, który przeglądamy, jest rozmowa z Bośniakiem. Wynika z niej, że z przyjazdem do Stoke się spóźniłem. Przynajmniej o dwa lata. Czasy Tony’ego Pullisa to już przeszłość. – Mark Hughges odmienił Stoke. Teraz, po 18 miesiącach jego pracy, to zupełnie inny zespół. Klub potrzebował kogoś z nowoczesnym spojrzeniem. Mamy grać atrakcyjniejszą piłkę – mówi Bośniak. To, co widzę na boisku nie do końca to potwierdza.

Zobacz także: Bieda i patologia, czyli Manchester City [Z PODRÓŻY]

Stoke City. Britannia Stadium
Stoke City. Britannia Stadium

W kole środkowym rozrzucono prochy sir Stanleya Matthewsa. Najsłynniejszy piłkarz Stoke, pierwszy zdobywca Złotej Piłki, uroczyście otwierał Brittania Stadium. Na stadion prowadzi ulica jego imienia, przed nim stoi jego pomnik. Na wysokim, marmurowym cokole stoją trzy rzeźby, na których uwieczniono Matthewsa. To trzy różne etapy jego kariery, która trwała ponad trzy dekady. Na kolejnych rzeźbach Matthews ma coraz mniej włosów.

Zobacz także: Stadion z pubem na każdym rogu [Z PODRÓŻY]

Pomnik jest zwrócony w kierunku Victoria Ground. To tam wielką karierę zaczynał nastoletni Stan, syn lokalnego boksera, „Walczącego fryzjera”. Kiedy opuszczał Stoke, Joe Smith, manager Blackpool pytał go: „Masz 32 lata, dasz radę pograć przez jeszcze parę?” Matthews występował w Blackpool przez 14 lat, potem jeszcze 4 kolejne w Stoke. Finał Pucharu Anglii z 1953 roku nazywany jest Finałem Matthewsa. Był to jeden z pierwszych meczów transmitowanych w telewizji. Jego buty z tego meczu kosztowały na aukcji blisko 40 tys. funtów, medal poszedł za 200 tysięcy. Ostatni mecz w angielskiej ekstraklasie Matthews zagrał w wieku 50 lat. Potem tego żałował. Był przekonany, że mógł pograć jeszcze przynajmniej dwa sezony.

W przeciwieństwie do dzisiejszych gwiazd, Matthews jako nastolatek zarabiał 1 funta tygodniowo. Milionerem nigdy nie został. Był człowiekiem stąd, mieszkał w Hanley, jednym z sześciu miast tworzących Stoke-on-Trent. Został pierwszym piłkarzem, który otrzymał tytuł szlachecki.

Stoke City. Britannia Stadium
Stoke City. Britannia Stadium

Kiedy na Britannia Stadium piłka szybowała w górę, przez trybunę przebiegał szmer. – Dawaj, wygraj to! – pokrzykiwali kolejni kibice. Kiedy wyżej od rywala wyskoczył gracz Stoke, poziom radości przypominał tę po celnym rzucie w koszykówce. Rzut rożny, to jak wiadomo, pół gola. A przynajmniej tak jest fetowany.

Skrzydłowi robili wszystko, by dograć piłkę na głowę Petera Croucha. Tyczkowaty wielkolud tydzień wcześniej wyrównał rekord Alana Shearera – 46 goli głową w Premier League. Jedno z takich podań przejął Victor Moses. Uderzył głową z 14 metrów. Drugi gol Stoke zdobyło po kontrze. – Nieźle, co? Everton będzie bronił się przed spadkiem, a my patrzymy, ile brakuje do Europy. Ze Stoke do Europy, nieźle, co? – krzyczy mi do ucha siedzący obok Mark.

Zobacz także: Leeds. U Starego Pawia [Z PODRÓŻY]

Stoke w poprzednich latach grało w pucharach raz, w sezonie 2011/12. To szczytowe osiągnięcie Tony’ego Pullisa, efekt jedynego finału Pucharu Anglii w historii klubu. Stoke osiągało wyniki ponad stan, bohaterem był Rory Delap i jego rzuty z autu. Były oszczepnik posyłał piłkę daleko i płasko, w światło bramki. Futbolówka fruwała z prędkością 60 km/h, spadała 40 metrów od linii bocznej. W najlepszym sezonie po wyrzutach Delapa zespół zdobył osiem bramek.

Za czasów Pulisa piłkarze Stoke dotykali piłkę najrzadziej w lidze. Jednocześnie, w najlepszym okresie, manager miał najlepszy współczynnik zdobytych punktów w porównaniu do kwoty wydanej na transfery. W sezonie 11/12 tylko przy 10 proc. okresów posiadania piłki drużyna wymieniała więcej, niż trzy podania.

Taktyka Stoke popchnęła Arsene’a Wengera do rozważań, czy auty nie powinny być wykonywane nogą. Umiejętności Delapa nazwał „przewagą trochę niesprawiedliwą, niezwiązaną z futbolem”. Angielska federacja badała z kolei, jaką koszulkę miał na sobie Ryan Shotton. Anglika podejrzewano, że piłkę wycierał w schowany ręcznik.

Stoke City. Britannia Stadium

Na kontynencie ze Stoke raczej się podśmiewano, ale w Anglii przeważał podziw. Skupiano się na Delapie. Rywale dostawali kartki za przeszkadzanie w wyrzutach, na stadionach bandy reklamowe stawiano tuż za linią. Kiedy jeszcze pozwalały na to przepisy, boisko Stoke było o pięć metrów krótsze i o cztery węższe, niż obecnie. Najstarszy klub w Premier League nazywano rezerwatem angielskiej piłki. Pullis pokazywał, że nie trzeba wymieniać 15 podań w środku pola, bo, żeby dostać się do pola karnego rywali, wystarczy jedno. Era drwali skończyła się w 2013 roku.

Ze stadionu The Potters, czyli Garncarzy, wracam autobusem First Potteries, po drodze kierunkowskazy do Pottery Museum i puby z Potters w nazwie. W sklepie Stoke City można kupić dziecięce ubranka z napisem „Daddy’s little Potter”, klubowa maskotka to hipopotam Pottermus. Ceramiczne garnki wyrabiano tu w XVIII wieku. Pod ręką było wszystko, co potrzebne – glina, ołów i węgiel.

Wracam z meczu razem z kibicami i pytam ich o słynne zdanie Andy’ego Graya. – Internet przerobił to z czasem na coś obraźliwego, ale szczerze mówiąc, takiej reklamy Stoke nigdy nie miało – mówi mi Phil. – Dziś grają wszystkie angielskie ligi. Mogłeś pojechać wszędzie, a kupiłeś bilet na Stoke w Staffordshire.

Stoke City. Britannia Stadium
Stoke City. Britannia Stadium
Pomnik Sir Stanleya Matthewsa

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii a do Anglii tutaj.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Stadion, na którym zaczęła się wojna [Z PODRÓŻY]

Napis na pomniku przed stadionem głosi: „Wszystkim fanom Dinama, dla których wojna zaczęła się 13 maja 1990 roku i którzy złożyli życie na ołtarzu chorwackiej ojczyzny”.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

James Montague uważa, że o w europejskiej piłce o tym meczu najwięcej napisano i najmniej zrozumiano. W meczu sprzed 30 lat jedni widzą początek wojny, inni dostrzegają jeden z przykładów rozłożonego w czasie wzrostu napięcia.

W maju i kwietniu 1990 roku w Chorwacji odbyły się pierwsze wolne wybory od 52 lat. Wygrali zwolennicy niepodległości. Niewydolny system gospodarczy i rosnące nacjonalizmy rozsadzały Jugosławię.

Na mecz Dinamo – Crvena Zvezda przyjechały 3 tys. członków Delije, ultrasów z Belgradu. Po drugiej stronie do walki stanęli Bad Blue Boys (nazwa nawiązuje do filmu z Seanem Pennem). Film z zamieszek pokazuje skalę chaosu. Służby nie były w stanie zapanować nad walczącymi. Kiedy piłkarze z Belgradu byli już w szatni, część zawodników Dinama pozostawała na murawie. Ławkę rezerwowych gości osobiście ochraniał słynny Arkan, potem zbrodniarz wojenny.

Zvonimir Boban widząc bijącego policjanta, kopnął go z rozbiegu. Dla chorwackich nacjonalistów to cios – symbol. Piłkarz został zdyskwalifikowany, ominął go mundial, usłyszał też zarzuty karne. Zamieszki na Maksimirze stały się jedną z iskier, które doprowadziły do wojny. Słowenia i Chorwacja wkrótce ogłosiły niepodległość. Jugosławia stanęła w ogniu wojny.

Drewniany stadion niedaleko Parku Maksimir powstał w 1903 roku jako obiekt akademickiego klubu HAŠK. W 1945 klub rozwiązano jako faszystowski i nacjonalistyczny, a stadion przejęło Dinamo.

Oprócz zwycięstw w rozgrywkach Jugosławii i Chorwacji Dinamo ma na koncie Puchar Miast Targowych. W 1967 roku Chorwagi wygrali w finałowym dwumeczu z Leeds Dona Reviego z Jackiem Charltonem, Billym Bremnerem i Normanem Hunterem w składzie.

Po 1991 Dinamo nazwami nawiązywało do poprzedników – „HAŠK Građanski”, by stać się „Croatią Zagrzeb”. W 2000 roku wrócono do nazwy z czasów Tito, choć pełne rozwinięcie to Građanski nogometni klub Dinamo Zagreb.

Mimo, że w latach 90. w kolejne przebudowy wpompowano duże pieniądze, efekty są marne. Wicemistrzowie świata grają na jednym z najgorszych stadionów narodowych w Europie. Od lat wraca pomysł przebudowy Maksimiru na obiekt, który byłby stałym domem reprezentacji. Włączyć ma się miasto oraz co brzmi dość rozpaczliwie, chorwacka diaspora rozsiana po świecie. Niestety, porzucono wizję, by nowy stadion przypominał niebieski wulkan.

W ostatnich 15 latach Dinamo tylko raz oddało tytuł. W 2017 roku ligę o dwa punkty wygrała Rijeka. W 2020 roku, po dwuletniej kadencji Nenada Bjelicy, na stanowisko trenera wrócił Zoran Mamić. Jego brat Zdravko to główna postać Dinama ostatnich dekad. Za szereg przestępstw finansowych został skazany na sześć lat więzienia. Winnym uznano też Zorana. To w tej sprawie słynne zeznania składał Luka Modrić. Zdravko Mamić przebywa w Bośni, uniknął ekstradycji. Proces, w którym oskarżeni są obaj bracia toczy się w Osijeku.

Cibona Zagrzeb

Pięciotysięczne Centrum Sportowe Cibona od 1993 roku nosi nazwę Centrum Koszykarskie Drażena Petrovicia. Słynny obrońca jako gracz Cibony zdobywał m.in. medale igrzysk, mistrzostw świata i wyróżnienia dla najlepszego koszykarza Europy. Dopiero potem, przez Real Madryt, trafił do NBA. W wieku 28 lat zginął na niemieckiej autostradzie.

Lokomotiva Zagrzeb

Profesjonalny zestaw do odśnieżania w meczu chorwackiej ekstraklasy.

NK Lokomotiva powstała w jako Željezničarski športski klub „Victoria”. Zwycięstw było niewiele, bo po wojnie, w jugosłowiańskiej ekstraklasie ówczesny Željezničar walczył choćby z drużynami z Belgradu. Spadek w 1957 roku zakończył występy w elicie. W 2006 Lokomotiva spadała do chorwackiej czwartej ligi. Kiedy została klubem filialnym dla Dynama, zaczęła niesamowitą serię czterech awansów z rzędu. W 2009 po 52 latach klub zagrał w najwyższej lidze. W ciągu kolejnej dekady drużyna cztery razy wystąpiła w europejskich pucharach.

Lokomotiva Zagrzeb

Stadion Kranjčevićeva (od ulicy poety Kranjčevicia) powstał w 1921 roku. Historycznie to obiekt NK Zagrzeb, a przed 1945 rokiem HSK Concordii.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Belgowie połączyli trzy kluby i wypaliło [Z PODRÓŻY]

Leuven
Den Dreef w Leuven.

Podbrukselskie Leuven słynie z uczelni z ponad 500-letnią tradycją oraz piwa Stella Artois. Z piłką szło średnio, więc połączono trzy kluby. Efekt na plus.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Ze stolicy Belgii jedzie się tutaj pociągiem zaledwie 20 minut. Kolejne 25 minut zajmuje spacer z dworca kolejowego na stadion. Najszybsza trasa prowadzi przez rynek. Na Grote Markt, zgodnie z żelaznymi zasadami tej części Europy, mamy rzecz jasna ratusz i kościół (Sint-Pieterskerk z XV wieku). 50-metrowa wieża miała być pierwotnie trzy razy wyższa. Ostatecznie stwierdzono, że pomysł budowy najwyższego kościoła na świecie może nie wypalić z powodu zbyt słabych fundamentów.

Niedziałająca tego dnia fontanna Fonske. Na czytającego studenta woda powinna spływać niczym mądrość. W tle Kościół Św. Piotra na głównym placu Leuven.

Założony tu w 1425 roku Katolicki Uniwersytet Lowański jest najstarszym uniwersytetem w krajach Beneluxu. W 1970 roku został podzielony na dwie uczelnie – niderlandzkojęzyczną i francuskojęzyczną, która przeniosła się do nowego kampusu. Pierwszy z uniwersytetów, Katholieke Universiteit Leuven, należy do najbardziej innowacyjnych w Europie. Badania naukowe i nowe technologie to motor napędowy gospodarki stutysięcznego miasta.

Den Dreef w Leuven.

Oud-Heverlee Leuven powstało w 2002 roku z połączenia trzech klubów – F.C. Zwarte Duivels Oud-Heverlee, Daring Club Leuven oraz Stade Leuven. Dwie z tych drużyn grały wtedy w 3. lidze, a jedna w 5. Niedawno klub zaczął się starać o odziedziczenie matricule (ważnego w belgijskiej tradycji numeru, które nadawano chronologicznie, wg starszeństwa) 18 po Stade Leuven. Na razie, legitymuje się numerem 6142 (czyli z 1957 roku), przejętym po Zwarte Duivels. W nieistniejącym już Stade przez dwa lata uczył się kopać piłkę pochodzący z Leuven piłkarz Napoli Dries Mertens.

XV-wieczny ratusz w Leuven.

Za fuzją mocno optował samorząd. Ponoć poszło całkiem sprawnie i kibice zaakceptowali połączenie. Dekadę po powstaniu klub z Leuven awansował do najwyższej ligi. W 2016 roku spadł do rozgrywek, które Belgowie nazywają „Pierwszą Ligą B”, a oficjalnie Proximus League. W 2020 roku OH Leuven awansowało do ekstraklasy.

Stadion w Leuven.

Stadion Den Dreef powstał 2002 roku. To główny obiekt kobiecej reprezentacji Belgii. Dziś może pomieścić 10 tys. osób. Prezesem klubu jest Tajlandczyk Aiyawatt Srivaddhanaprabha, który jest także szefem zarządu Leicester City. Od 2017 roku stadion w Leuven nosi więc nazwę King Power at Den Dreef Stadion (a w Leicester King Power Stadium).

Przerwa podczas meczu na Den Dreef. Transakcje w klubowych barach są bezgotówkowe.
Den Dreef w Leuven.

Jeszcze krótki wątek geograficzny. Leuven leży w Brabancji Flamandzkiej (nie mylić z holenderską Brabancją Północną, gdzie znajdują się Eindhoven i Tilburg lub Brabancją Walońską z Tubize i Waterloo). Stąd pochodzi piwo Stella Artois, pilzneński lager. Dziś to część wielkiego koncernu Anheuser-Busch InBev SA/NV.

Strumyk tuż przy stadionie – między płotem, a klubowym parkingiem. Za drzewami autokar Royale Union Saint-Gilloise.

Czytaj więcej o odwiedzonych przeze mnie stadionach obok których płynie woda – np. w Dublinie, Bremie, Sheffield, Londynie i Madrycie.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Kosowo w stolicy Europy [Z PODRÓŻY]

Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal

W klubowym herbie dwugłowy czarny orzeł na czerwonym tle. Piłkarze w czerwono-czarnych koszulkach rozmawiają ze sobą po albańsku. Grają u siebie, w Brukseli.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Widziałem już mecz w Kosowie, a w Berlinie emigrancką namiastkę reprezentacji kraju przodków. W Brukseli wybrałem się na spotkanie drużyny z Bałkanów. Zalążek albańskiej społeczności w Belgii budowała 700-osobowa grupa, którą w 1956 roku wygnał z kraju Enver Hoxha. 8 lat później widocznym znakiem obecności Albańczyków został zbudowany ze składek pomnik Skanderbega, XV-wiecznego bohatera narodowego. Stanął w dzielnicy Schaerbeek. To jedna z 19 brukselskich gmin, blisko wielu europejskich instytucji, w tym np. Komisji. Kiedyś mieszkańcy na osłach wozili wiśnie wykorzystywane do produkcji trunków, dziś ci z południowej części ruszają do pracy w Parlamencie Europejskim lub NATO. Im dalej od centrum, tym wyższe bezrobocie, szczególnie wśród imigrantów.

Kosova Schaerbeek i Stade Chazal

W Brukseli mieszka ok. 40 tys. Albańczyków lub ich dzieci. Najwięcej w Schaerbeek. Klub powstał w 1989 roku. Najszybciej poszło z barwami. Wybór oczywisty – czerwień i czerń. W 2016 roku klub wygrzebał się z najniższych lig. Dziś występuje na piątym poziomie. Ma 22 grupy młodzieżowe, dwie ekipy weteranów oraz drużynę kobiet.

Zobacz także: Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal
Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal
Kosova Schaerbeek – Kosowo w Brukseli

Zobacz także: Brukselski gigant przy trzech lipach [Z PODRÓŻY]

Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal
Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal

Zobacz także: Tutaj kopali wielcy Węgrzy [Z PODRÓŻY]

Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal
Mecz Kosova Schaerbeek na Stade Chazal

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Crossing Schaerbeek

Stade Communal Schaerbeek. Oryginalna, przeszklona, ściana trybuny poszerza perspektywę na kamienice.

Spacer z Stade Chazal na Stade Communal Schaerbeek trwa 15 minut. Oba stadionu są położone po dwóch stronach Parc Josaphat.

Zobacz także: Mecz w luksemburskim lesie [Z PODRÓŻY]

Sponsorem dzielnicowego klubu jest Burger King.

Za fuzjami belgijskich klubów trudno nadążyć. Royal Crossing Club de Molenbeek (początkowo z innej dzielnicy, Ganshoren), klub z 1913 roku, po pół wieku istnienia połączył się z Royal Cercle Sportif de Schaerbeek i przeniósł do Schaerbeek. Obecny twór powstał w 1969 roku z połączenia Royal Crossing Club of Molenbeek i Royal Cercle Sportif de Schaerbeek, a jego najnowsza wersja, Crossing de Schaerbeek, to rok 2012.

Stade Communal Schaerbeek

Stade Communal Schaerbeek powstał w 2010 roku. Ładnie wciśnięty między kamienice, a park. Przy okazji dłuższej wizyty w Brukseli można rzucić okiem. Jak na nowy, dzielnicowy obiekt wyszło całkiem zgrabnie.

Stade Communal Schaerbeek

W latach 90. pusty i niszczejący Stade du Crossing był atrakcją dla groundhopperów. Dziś, po zmianie nazwy obiektu, grają tu dwie drużyny – Crossing Schaerbeek i Renaissance Club Schaerbeek (spadkobieraca Racingu Club de Schaerbeek).

Stade Communal Schaerbeek

Zobacz także: Gent i Genk [Z PODRÓŻY]

Stade Communal Schaerbeek
Crossing Schaerbeek
Logo Brussels Football na logo stadionu w Schaerbeek.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Pastwisko w Bratysławie [Z PODRÓŻY]

Štadión Pasienky, Bratysława.

Dopiero w 2019 roku stolica Słowacji doczekała się nowoczesnego stadionu. Wcześniej Slovan występował na obiekcie z charakterystycznymi masztami z logo Coca-Coli.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Zanim w 2019 roku w Bratysławie powstał nowy narodowy stadion, załapałem się na mecz Slovana na obiekcie o oficjalnej nazwie Pastwisko. Klimat jak z lat 90. Bilet kupowany w kiosku, wszędzie rdza, zepsuta tablica świetlna i brudne krzesełka.

Treningowe boisko obok stadionu Pasienky.

Štadión Pasienky, z bieżnią dookoła boiska, powstał w 1962 roku. Ostatnia poważna przebudowa to rok 2010. Dziś obiekt mieści 11 tys. kibiców. Przez ponad 40 lat grał tutaj Inter Bratysława, a w latach 2009-19 Slovan, czyli największy klub w stolicy Słowacji. Przez chwilę występowała tu też Petržalka.

Štadión Pasienky, Bratysława.

Zobacz także: Przed derbami Pragi dobrze zrobić piknik [Z PODRÓŻY]

Zgodnie z najlepszymi austro-węgierskimi wzorcami klub został założony w Panonia Café. Slovan to zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów z 1969 roku. W finale w Bazylei Słowacy pookonali Barcelonę. Od 1993 roku, czyli powstania nowej ligi słowackiej, Slovan wygrywał ją 9 razy. Wcześniej 8-krotnie był najlepszy w całej Czechosłowacji.

Klubowa kawiarnia, gdzie wiszą koszulki piłkarskie i hokejowe.

Tehelné pole z 1939 roku było przez kilka dekad było najwiekszym stadionem na Słowacji (rekord to 70 tys. osób podczas rywalizacji Czechosłowacji z Jugosławią). Na starym obiekcie ostatni raz piłkarze wystąpili w 2009 roku. Dopiero 7 lat później ruszyła budowa nowego stadionu w tym samym miejscu. W 2019 roku Slovan zagrał na inaugurację ze Spartakiem Trnava. 22-tysięczny Národný futbalový štadión ma 4 gwiazdki UEFA.

Zobacz także: W Pilznie futbol krzyżuje się z piwem [Z PODRÓŻY]

Zobacz także: Na stadion razem z van Goghiem [Z PODRÓŻY]

FC Petržalka

Zajrzałem jeszcze na niewielki obiekt klubu, który swego czasu był europejską sensacją. W sezonie 2005-06 FC Petržalka, z budżetem ok. 1 mln euro, zagrała w Lidze Mistrzów. Dziś II-ligowej drużynie, która odrodziła się po bankructwie z 2014 roku, wystarcza mały obiekt ze sztuczną murawą.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Brukselski Messi [Z PODRÓŻY]

Ogrodzony barierkami wizerunek Leo Messiego w budynku klubowym

Messiego w klubowej kawiarni starannie ogrodzono, niczym postać ze sfery sacrum. Stary stadion wygląda tak, jak sto lat temu. Czy trzeba więcej powodów, by wybrać się do Saint-Josse?

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

FC Saint Josse
Widok z klubowej kawiarni na zmierzających do szatni piłkarzy.

Saint-Josse-ten-Noode to jedna z 19. brukselskich gmin. W byłej osadzie rolniczej mieszka dziś blisko 30 tys. osób. Jeszcze w latach 90. większość mieszkańców stanowili obcokrajowcy. Dziś to ponad 30 proc.

Stade Georges Petre.

Czytaj także: Brukseli stadion pod lipami na 40 tys. osób

Dla mnie, miłośnika starych trybun, obiekt wygląda zachwycająco. Stade Georges Petre (patron był politykiem i samorządowcem) może przypominać warszawski Marymont. W najbliższych latach pięciohektatorowy kompleks ma zostać przebudowany.

FC Saint-Josse, mecz na bocznym boisku.

Historycznie na pięknym stadionie swoje mecze rozgrywał miejscowy RCS, założony w 1915 roku. Typowa dla Belgów seria fuzji zakończyła się w XXI wieku połączeniem Royal Cercle Sportif de Saint-Josse (numer 83) z Royal Leopold, 5. najstarszym klubem w Belgii (dziś Léopold Uccle-Woluwe FC). W dzielnicy Saint-Josse powstał nowy klub, FC.

FC Saint-Josse, mecz na bocznym boisku. W tle trybuna.
FC Saint-Josse, mecz na bocznym boisku.
Stade Georges Petre.

Czytaj także: Belgijski dom Włodzimierza Lubańskiego.

Stade Georges Petre.
Messi w klubowej kawiarni.

O co chodzi z Messim? Skoro barwy klubu przypominają kolory blaugrana, to uznano, że ołtarzyk przy wejściu dobrze wszystkim zrobi. Wystarczyło tylko lekko przerobić herb Barcelony i usunąć reklamę z koszulki.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Tubize

Mecz AFC Tubize.

Jeszcze krótka wycieczka do podbrukselskiego Tubize. Z Midi, głównego dworca stolicy Belgii, pociągiem dojedziemy tu w kwadrans. Plus 10 min spaceru na stadion. W tym walońskim miasteczku mieszka 20 tys. osób. Atrakcji brak. 8-tysięczny stadion z dwiema dużymi trybunami na amatorskich meczach wygląda przygnębiająco. Piłkarskim amatorom puste rzędy krzesełek nie pomagają. Patronem obiektu jest Edmond Leburton, socjalistyczny premier Belgii z lat 70.

Czytaj także: Czym różnią się Genk i Gent.

Mecz AFC Tubize.

Klub powstał w latach 20. Wielokrotnie zmieniał nazwy, barwy oraz ważny dla Belgów numer porządkowy. Najbardziej znany piłkarz, którego da się wygrzebać w klubowym archiwum to Quinton Fortune. Wpadł tutaj na kilka meczów na koniec kariery.

Mecz AFC Tubize.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Pocztówka z Ostendy [Z PODRÓŻY]

Do belgijskiego kurortu nad Morzem Północnym wybrałem się zimą. Większe wrażenie, niż stadion, zrobiła na mnie promenada.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

KV Oostende
Ostenda, wyjście z dworca kolejowego.

Do Ostendy Belgowie jeżdżą głównie na weekendowe wypady. Podróż jest szybka, pociągi nawet późnym wieczorem odjeżdżają najrzadziej co godzinę. Dalej, np. z Brukseli, pojechać się nie da (chyba, że Eurostarem). Tutaj kończą się tory.

W XIX wieku, po wybudowaniu toru wyścigów konnych, do Ostendy na wypoczynek zaczęła przyjeżdżać rodzina królewska i arystokracja. Największymi atrakcjami są plaża, esplanada i charakterystyczne arkady Galerii Królewskiej. W 1920 roku rozgrywano tutaj żeglarskie konkurencje Igrzysk Olimpijskich w Antwerpii.

Ostenda, katedra Św. Piotra i Pawła.

Albertpark (Versluys Arena), stadion przebudowany w 2017 roku. 5 minut spacerem od wybrzeża. W piłkę gra się w tym miejscu od 1934 roku. Koninklijke Voetbalclub Oostende, którego tradycja sięga 1911 roku, ma na koncie tylko jedno trofeum – Puchar Belgii 2017.

Mecz KV Oostende.
Mecz KV Oostende.
Plaża w Ostendzie.
Widok na stadion w Ostendzie.
Stadion w Ostendzie.
Jakub Piotrowski. Były piłkarz Chemika Bydgoscz i Pogoni Szczecin od 2018 roku gra w Belgii. Z KRC Genk został wypożyczony do Waasland-Beveren.
Piraci, maskotki KV Oostende.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Na stadion razem z van Goghiem [Z PODRÓŻY]

Tilburg. Vincent van Gogh w drodze na stadion.

Wilhelm II Holenderski cenił odpoczynek, towarzystwo młodych mężczyzn i Tilburg. Miasto w Północnej Brabancji postanowiło go uhonorować nazwą zarówno klubu piłkarskiego, jak i stadionu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Wilhelm Fryderyk Jerzy Ludwik Oranje-Nassau był królem Holandii i Wielkim Księciem Luksemburga. Nie zapisał się jako wielka postać. Został ranny w bitwie pod Waterloo i za jego rządów rozwijała się architektura. Jeszcze jako młody książę lubił spędzać wolny czas w towarzystwie męskich służących, przez co padł ofiarą szantażu. Wilhelm II upodobał sobie Tilburg, skąd w 1830 kierował tłumieniem Rewolucji Belgijskiej. W 1949 roku, krótko po wejściu w życie zaproponowanej przez siebie nowej konstytucji, król zmarł nagle w Tilburgu.

Kingside, najgłośniejsza trybuna Willem II Stadion widziana z zewnątrz.

W 1986 roku robotnicy z zakładów kolejowych zebrali 12 chętnych i zaczęli kopać piłkę jako drużyna o nazwie Tilburgia. Po roku uznali, że ich patronem powinien zostać zmarły kilka dekad wcześniej monarcha. Dziś klub ma na koncie trzy mistrzostwa i dwa puchary Holandii. W 2011 roku po 24 latach gry w Eredivisie zespół spadł do II ligi.

Pomnik Jana van Roessela przed stadionem w Tilburgu.

Joannes Cornelis Christianus van Roessel był gwiazdą Tilburga w latach 50. Dzięki jego bramkom Willem II wygrało w 1952 roku, amatorską jeszcze, ligę. Zwycięstwo po trzech latach odbyło się już w lidze traktowanej jako rozgrywki dla zawodowców. Van Roessel został w Tilburgu wybrany najlepszym zawodnikiem w XX wieku.

Mecz Eredivisie Willem II – PSV. Przyjemnie, ale nic, co zapadłoby w pamięć.
Jan van Roessel.

Stadion na niemal 15 tys. miejsc. Wybudowany został w 1995 roku i już po 5 latach przebudowany. Poprzedni obiekt, Gemeentelijk Sportpark Tilburg, znajdował się w tym samym miejscu. Stąd wyszli w świat Joris Mathijsen i Marc Overmars. Przystanki w karierze zaliczyli Jaap Stam, Marc Overmars i Virgil van Dijk.

Klubowy sklep Willem II.
Mark van Bommel (kiedyś PSV, Barcelona, Milan, Bayern), jako trener PSV pracował półtora roku.
Willem II.
W drodze na stadion można usiąść na kamiennej ławce wraz z Vincentem van Goghiem.
Willem II.

Więcej wpisów o moich wyjazdach na mecze w Holandii.

Pomnik Helgi Deen niedaleko dworca w Tilburgu.

Helga Deen była urodzoną w Szczecinie Żydówką o holendersko-niemieckim pochodzeniu. W 2004 roku znaleziono jej pamiętnik. W ostatnim wpisie opisywała wyjazd wraz z rodziną do obozu zagłady w Sobiborze. Została zamordowana w 1943 roku, w wieku 18 lat.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Trzy lipy w Brukseli [Z PODRÓŻY]

Boitsfort, Brussels
Stade des Trois Tilleuls w Brukseli.

Stade des Trois Tilleuls, czyli Stadion Trzech Lip w teorii miałby pomieścić 40 tys. kibiców. Plan nie wypalił. Na obiekcie w stolicy Belgii grają amatorzy, których ogląda kilkadziesiąt osób.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Stade des Trois Tilleuls w Brukseli.

Stadion otwarto w 1948 roku, ale większości trybun nigdy nie ukończono. Obiekt powstał z myślą o brukselskim Racingu, dla którego Stade du Vivier d’Oi był zbyt mały. Na tamtym stadionie, gdzie swój pierwszy mecz w historii rozegrały piłkarskie reprezentacje Belgii i Francji, dziś rywalizują laskarze.

Stade des Trois Tilleuls w Brukseli.

Mocarstwowe, zdaniem niektórych megalomańskie, plany budowniczych stadionu, pokazuje m.in. oficjalna inauguracja. Do Brukseli przyjechało Il Grande Torino. Cztery miesiące później samolot z włoską drużyną rozbił się o wzgórze Superga. Już w połowie lat 50. Racing nie był w stanie spłacać rat, a stadion przejął samorząd. Dziś gra tutaj RRC de Boitsfort.

Stade des Trois Tilleuls w Brukseli, mecz RRC Boitsfort.

Dziś stoi tu jedna kryta trybuna. Boisko z trzech stron otacza betonowa trybuna zbudowana na wale ziemnym. Do tego sześć lekkoatletycznych torów.

Zobacz także: Tor w parku centrum sportowego świata

Stade des Trois Tilleuls w Brukseli, mecz RRC Boitsfort.

Zobacz także: Na stadionie, gdzie zadebiutowała Francja, dziś grają w hokeja

Stade des Trois Tilleuls w Brukseli, mecz RRC Boitsfort.
Stade des Trois Tilleuls w Brukseli, mecz RRC Boitsfort.

Gdyby ktoś szukał trzech lip, które stały się inspiracją dla nazwy stadionu, musi się udać na rondo, gdzie krzyżują się ulice Valkerijlaan, Berenshelde i Ortolanenlaan. Stoją tam dwie z trzech oryginalnych lip.

Zobacz także: Najpiękniejszy park na świecie.

Stade des Trois Tilleuls w Brukseli, mecz RRC Boitsfort.
Mniejsze boisko niedaleko Stade des Trois Tilleuls.
Stade des Trois Tilleuls jest zabytkiem położonym w pięknym parku. W okolicy znajdują się też skromniejsze boiska.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Belgijski dom Lubańskiego [Z PODRÓŻY]

Sporting Lokeren strzela bramkę KSV Roeselare.

O belgijskim miasteczku Lokeren usłyszałem jako dziecko. Geografii uczyłem się przez piłkę, więc wiedziałem, że wielki (ponoć, bo nie widziałem) piłkarz Lubański grał na belgijskiej prowincji. Nie do końca sklejało mi się to w jedną całość.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Włodzimierz Lubański na ścianie w budynku klubowym Sportingu Lokeren.

W czasach Lubańskiego 30-tysięczne Lokeren było znane z przemysłu skórzanego. Dziś mieszkańców jest o 10 tys. więcej, ale w krótkich notkach o miasteczku wciąż można poczytać o Napoleonie, dzwonach karylion i wiosennym wyścigu kolarskiego, Omloop Het Volk. Spacer ze stacji kolejowej na stadion trwa 20 minut. Atrakcji nie dostrzegłem.

Czytaj o książce Włodzimierza Lubańskiego.

Daknamstadion, Lokeren.

Koninklijke Sporting Club Lokeren (w 2003 roku zmieniono nazwę na Sporting) dopiero w 1974 roku po raz pierwszy awansował do ekstraklasy. Rok później do klubu trafił Włodzimierz Lubański. Po kontuzji kolana, przez którą opuścił mundial w Niemczech, jak sam opowiadał, grał na 70 proc. możliwości. Z Polakiem strzelającym po kilkanaście ligowych bramek w sezonie, drużyna zajmowała miejsca w górnej połówce tabeli. Największym sukcesem było wicemistrzostwo Belgii w sezonie 1980/81. Jego kolegą z zespołu był wtedy Grzegorz Lato. Lubański przez 7 sezonów zagrał w Lokeren 225 meczów i zdobył 97 goli.

Maskotka Sportingu Lokeren.

Zobacz także: Tor w parku centrum sportowego świata

Daknamstadion, Lokeren.

Zbudowany w 1956 roku stadion wielokrotnie modernizowano. Dziś ma ok. 12 tys. miejsc.

Daknamstadion, Lokeren.

Zobacz także: Na stadionie, gdzie zadebiutowała Francja, dziś grają w hokeja

Daknamstadion, Lokeren.
Daknamstadion, Lokeren.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Romantyczny widok na ścianie przy klubowym parkingu.

Gent i Genk [Z PODRÓŻY]

Rowerowy parking przed stadionem w Gandawie. W mieście jest 400 km ścieżek rowerowych.

Gent i Genk. Oba belgijskie kluby występują w europejskich pucharach. Miasta, w których rozgrywają swoje mecze dzieli wszystko. Starówka pierwszego z nich należy do najpiękniejszych w Europie. W drugim najbardziej podobała mi się pogórnicza hałda.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Gandawa.

Zacznijmy od podstaw. Gent to flamandzka nazwa Gandawy (po angielsku Ghent), pięknego miasta na zachód od Brukseli. 150 km na wschód, blisko granicy z Holandią, leży niewielkie Genk. W tym sezonie oba kluby awansowały do pucharów, co u niektórych powoduje nazewniczą konfuzję.

Gandawa.

250-tysięczna Gandawa w średniowieczu należała do najbogatszych miast tej części Europy. I to na ulicach widać.

Gandawa.

Koninklijke Atletiek Associatie Gent początkowo był klubem lekkoatletycznym i hokejowym. Dopiero po blisko 40 latach działalności, w 1900 roku, zawiązała się sekcja piłkarska. W 2014 roku Gandawa świętowała pierwsze i jak do tej pory jedyne mistrzostwo.

Ghelamco Arena, Gandawa.

20-tysięcy stadion znajduje się na przedmieściach. Pierwszy mecz rozegrano tu w 2013 roku. Jak prawie każdy nowy stadion – ładny, ale dla mnie nic ciekawego.

Ghelamco Arena, Gandawa.
Vadis Odjidja-Ofoe – wychowanek, który dziś jest reżyserem gry zespołu.
Gandawa.
Gandawa.
Gandawa.
Mecz KAA Gent.
Mecz KAA Gent.
Mecz KAA Gent. Trolling w kierunku kibiców Mechelen.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.   

Genk

Kerkplein, przykościelne boisko niedaleko stadionu w Genk.

Genk, niedaleko granicy z Holandią. Dzisiejszy klub piłkarski, KRC, powstał dopiero w 1988 roku z połączenia Waterschei Thor z KFC Winterslag.

Genk
Plakat na stadionie Racingu Genk.

Na początku XX wieku w okolicach 2-tysięcznej osady odkryto pokłady węgla. Miasteczko szybko się rozrosło, ale już w latach 60. kopalnie zaczęto zamykać. Pod koniec lat 80. w okolicy nie było już żadnej. W Genku udało się zrealizować nowy pomysł na miasto, które teraz trafia do rankingów najprzyjemniejszych miejsc do życia. Choć nie jest to ekscytujące miejsce, to w Genku rozwinęło się jako multikulturowy ośrodek nowych technologii, przemysłu i życia naukowego.

Pogórnicza hałda niedaleko stadionu w Genk.
Luminus Arena (do niedawna Cristal Arena), stadion z 1999 roku, 23 tys. miejsc.
Luminus Arena, Genk.

Racing Club Genk ma na koncie 4 mistrzostwa, wszystkie zdobyte w ciągu ostatnich 20 lat. Przez drużyny młodzieżowe przewinęli się tacy piłkarze, jak Yannick Carrasco, Christian Benteke, Thibaut Courtois oraz Kevin De Bruyne.

Luminus Arena, Genk.
Luminus Arena, Genk.
Luminus Arena, Genk. W środku górnik, maskotka drużyny.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Stadion z pubem na każdym rogu [Z PODRÓŻY]

Griffin Park, Brentford.

Obie statystyki mogą dotyczyć tylko angielskiego stadionu. Po 116 latach Brentford FC opuszcza Griffin Park. Na każdym z czterech rogów stadionu działa pub.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.   

Choć Brentford leży daleko od centrum Londynu, to dojazd nie sprawia problemów, bo Griffin Park znajduje się tuż obok stacji kolejowej. Klub z Championship rozgrywa tutaj swój ostatni sezon. W tym roku ma być gotowy budowany niedaleko Brentford Community Stadium. 

Griffin Park, Brentford.

Brentford Football Club powstał w 1889 roku. W pubie Oxford & Cambridge młodzi ludzie doszli do wniosku, że oprócz klubu wioślarskiego Brentford Rowing Club oraz Boston Park Cricket Club w okolicy należy stworzyć zespół piłkarski lub rugby. W 1904 roku klub na stałe przejął teren, z którego wcześniej usunięto romskie tabory. Stadion przetrwał bombardowania pierwszej i drugiej wojny światowej. Był wielokrotnie przebudowywany i dziś ma 12 tys. miejsc. Słynie z tego, że na każdym z czterech rogów działa pub. Ich nazwy to The Griffin, The Princess Royal, The New Inn oraz The Brook.

Griffin Park, Brentford.

Londyn to jedno z miast, do których podróżuję najczęściej. Opisywałem na blogu, jak zaliczyłem najstarszą trybunę w zawodowej piłce oraz mecz najbardziej hipsterstkiego zespołu w mieście. Dzieliłem się wrażeniami z meczów Arsenalu i AFC Wimbledon. Opisywałem stadion Crystal Palace oraz pomnik niedaleko Upton Park. Oglądałem stadion, na którym rodził się futbol oraz bar, w którym powstawały piłkarskie przepisy.

Sam mecz na Griffin Park miał wyjątkową chronologię. Sąsiad na trybunie ledwo zdążył zacząć jeść frytki i dopiero wbił widelec w ciastko, a już krzyczał „fucking hell!”. Brentford straciło gola w pierwszej akcji meczu. Po 7 minutach goście prowadzili 2:0. Gospodarze strzelili potem aż 5 bramek i wygrali 5:2.

W 1935 roku drużyna z Brenftord po raz pierwszy i jak do tej pory jedyny, awansowała do najwyższej ligi.
Pamiątki w klubowym pubie na Griffin Park.

Londyn

Awanturujesz się w kolejce do busa? Możesz trafić na dołek.
Streetartowy Londyn.
Streetartowy Londyn.
Reklama galerii w centrum Londynu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Pocztówka z Lille [Z PODRÓŻY]

Stade Pierre-Mauroy, Lille.

Nie jestem fanem nowych stadionów. Zachwycałem się rozpadającym The Oval i wrzucałem zdjęcia porzuconych obiektów z całej Europy. Ale spośród nowoczesnych aren, ta w Lille jest godna uwagi.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Stade Pierre-Mauroy, Lille.

Nowoczesny obiekt powstał w 2012 roku. Wcześniej Lille Olympique Sporting Club miał ogromny kłopot. Stade Grimonprez-Jooris, na którym klub grał 40 lat, rozpadał się i został zamknięty w 2004 roku. Mecze europejskich pucharów drużyna rozgrywała w Lens, czyli u derbowego rywala, oraz na Stade de France.

Pomnik wojenny na ścianie Palais Rihour w centrum Lille.

Obiekt kosztował 618 mln eur. Po japońskich trzęsieniach ziemi i tsunami, we Francji wprowadzono nowe, ostrzejsze prawo budowlane. Dodatkowy koszt dla inwestora wyniósł niemal 100 mln euro.

Zobacz także: Marmurowy Rzym [Z PODRÓŻY]

Stade Pierre-Mauroy, Lille.

Na meczu piłki nożnej mieści się tu 50 tys. krzesełek oraz 5 tys. miejsc biznesowych oraz kolejne 2 tys. VIP. Dzięki systemowi hydraulicznych podnośników w trzy godziny część trybun może zmienić wysokość i położenie. Widoczność jest faktycznie wspaniała.

Zobacz także: Na stadionie, gdzie zadebiutowała Francja, grają w hokeja

Instalacja witająca podróżnych po wyjściu z dworca w Lille.

Na Stade Pierre-Mauroy rozgrywano m.in. finał Pucharu Davisa w 2017 roku. Zamknięcie dachu zajmuje kwadrans. Początkowo obiekt nazywał się Grand Stade Lille Métropole. W 2013 roku patronem został Pierre Mauroy, burmistrz Lille oraz premier Francji w latach 1981-84.

Zobacz także: Stadion finału mundialu, dziś piąta liga [Z PODRÓŻY]

Stade Pierre-Mauroy po meczu.

Lille OSC powstał w 1944 roku z połączenia Olympique Lillois i SC Fives. Oba kluby zakładały francuską ligę, pierwsza z drużyn była nawet pierwszym jej mistrzem. Już jako OSC klub ma na koncie trzy mistrzostwa i sześć pucharów Francji.

Cena biletu na niezłe miejsce na mecz Ligue 1 to wraz z opłatami ok. 15 euro.

Zobacz także: Jak nie zobaczyłem meczu w Andorze [Z PODRÓŻY]

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.