Miesięczne archiwum: Październik 2017

Pocztówka od wieśniaków

Hoffenheim. Słyną z hojnego sponsora, stadionu pośrodku niczego i złamania zasady 50+1. Wieśniacy mają od lat drużynę na górną połówkę Bundesligi, ale groundhoppingowo to strata czasu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Dla klubu, który został założony w 1899 roku (choć amatorska drużyna piłkarska powstała o wiele później) najważniejszą datą jest 1989 rok. Od tamtej pory klub napędzają pieniądze Dietmara Hoppa, który miliardowy majątek zbił na rynku oprogramowania.

Widok ze stadionu.

Klub, który w 2000 roku był w 5. lidze, w ciągu 8 lat dotarł do ekstraklasy. Hojny sponsor po drodze dążył do fuzji, ale z połączenia TSG Hoffenheim, Astorii Walldorf i SV Sandhausen w nowy klub FC Heidelberg 06 nic nie wyszło.

Rzeźba w miasteczku

Na salony, w latach 2006–11 drużynę wprowadzał Ralf Rangnick. Po awansie do Bundesligi sześciotysięczny Dietmar-Hopp-Stadion przestał wystarczać jego patronowi i sponsorowi klubu. W szczerym polu wybudował więc nowy obiekt na 30 tys. osób. Całe Sinsheim, na terenie którego znajduje się Rhein-Neckar-Arena ma 36 tys. mieszkańców.

Sinsheim, w oczekiwaniu na mecz.

Rondo przed stadionem.

Kiedy Hoffenheim szło w górę, wielu pomstowało, że sukces można kupić. Dziś zawiść i niechęć skierowana jest teraz w kierunku RB Lipsk. TSG należy do Hoppego i stanowi wyłom w niemieckiej zasadzie 50+1.

W 2015 roku Hoppe mówił, że cała zabawa w piłkę nożną kosztowała go ponad 350 mln euro, z czego blisko 100 wydał na budowę stadionu i centrum treningowego. W ostatnich czterech sezonach Hoffenheim tylko raz wypadło z pierwszej dziesiątki Bundesligi.

„Ultrasi przeciwko rasizmowi” w młynie

Meczowo i turystycznie nic ciekawego, nie polecam.

Więcej wpisów o meczowych wypadach w Niemczech, tutaj

Stadion we Frankfurcie

Po drodze zahaczyłem o Stuttgart. W miejscu, w którym stoi Mercedes-Benz Arena (wcześniej Gottlieb-Daimler-Stadion i Neckarstadion) w 1933 roku powstał Adolf-Hitler-Kampfbahn. Dziś mieści 60 tys. osób. Rekord sprzed lat jest imponujący – 97 tys. osób na meczu Niemcy-Szwajcaria w 1950 roku.

Na mundialu w 1974 roku Polacy grali tutaj z Argentyną, Włochami i Szwecją. W 1988 roku odbyło się tutaj EURO. W 2006 roku znów mundial, w tym mecz o 3. miejsce Niemcy-Portugalia. Mnie przyciągnęły finały Pucharu Europy. Te areny staram się odhaczać na liście. W 1959 Real Madryt wygrał tu ze Stade de Reims a w 1988 PSV Eindhoven było lepsze od Benfiki.

Pamiątka po MŚ 2006.

Tuż obok stadionu znajduje się rezerwowy, pięciotysięczny obiekt VfB.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Najsłynniejsza górka piłkarskiej Polski

Zaniedbane, betonowe stopnie spośród których wyrasta trawa. Polecam, piękne miejsce.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

„Górka”, czyli słynna trybuna Arki Gdynia, jest niepozorna, ale jako obiekt o walorach historycznych, objęta została opieką konserwatorską. Większość polskich trybun bije na głowę samym położeniem – między lasem i morzem, które jest dosłownie o krok. Stadion został otwarty w 1932 roku. Inaugurację połączono z ważną wtedy imprezą – zlotem sokolstwa. Piłkarze Arki wygrywali tutaj mecze, które dawały awans do ekstraklasy i kolejnych rund Puchar Polski w sezonie 1978/79.

Ostatni raz Arka zagrała tutaj w czerwcu 2000 roku. Dziś w miejscu, gdzie kiedyś biegali piłkarze, stoją korty tenisowe. W zeszłym roku kibice Arki zgłosili modernizację „Górki” do budżetu obywatelskiego. Brak systemu odprowadzania wód opadowych powoduje, że konstrukcja osuwa się. Nietrudno zgadnąć, że projekt kibiców wygrał w głosowaniu.

Legendarna „Górka”. To tutaj biło serce stadionu Arki

Widok z „Górki”

To tutaj kibice Arki świętowali tegoroczny Puchar Polski. Wielu z nich uważa, że przy Ejsmonda zostało serce klubu. Organizowano tu „Międzypokoleniowe spotkania kibiców Arki” i przedsezonowe prezentacje. Na stronach kibiców Lechii Gdańsk, jako sukces klubu, opisywane jest zdobycie „Górki” z 1984 roku. Lechiści stanowili na derbach większość i wypchnęli gospodarzy z ich najważniejszego sektoru.

Nowy stadion

Nowy stadion, na 15 tys. widzów, przy Olimpijskiej, powstał w 2011 roku. Pierwsze boisko w tym miejscu zbudowano w 1937 roku. Po wojnie, na obiekcie z lat 60., grał tu Bałtyk.

Nowy stadion, podobnie jak obiekt Cracovii, wydaje się być idealny jak na potrzeby polskiego klubu, który nie ma mocarstwowych ambicji. Najlepszy moment meczu – wspólne śpiewanie „Więc chodź, pomaluj mój świat. Na żółto i na niebiesko”

Puchar Polski

Arka – Wisła Płock

         

Inne opuszczone stadiony na blogu

Jeżdżąc po europejskich stadionach zaliczyłem kilka stadionów, które Anglicy ładnie nazywają „lost grounds”. Oto najciekawsze.

Empire Stadium, Malta

Na ubitej ziemi walczyli tutaj piłkarze Barcelony, Realu, czy Manchesteru United. Ci ostatni nie zdołali strzelić bramki. Empire Stadium był przez lata jednym z centrów społecznego życia Malty.

Stadion Ghencea, Bukareszt.

Więcej o stadionach w stolicy Rumunii – tutaj.

Stadion im. Edmunda Szyca w Poznaniu.

O stadionie Edmunda Szyca pisałem tutaj.

Stadion Republikański w Kiszyniowie

Stadion Republikański w Kiszyniowie

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.