Miesięczne archiwum: Luty 2014

Mój najkrótszy mecz

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Do Holandii wybrałem się na mecz PSV Eindhoven.

De Valk gra na 4 poziomie holenderskiego futbolu. W miasteczku Valkenswaard klub założono z okazji narodzin przyszłej holenderskiej królowej Juliany. Królowa zmarła 9 lat temu w wieku 94 lat. Klub działa do dziś.

W listopadzie 2013 roku zobaczyłem najkrótszy mecz, na jakim byłem. Trwał 13 minut i to zgodnie z planem. Za pierwszym podejściem spotkanie De Valk z Baronie sędzia przerwał w 83. minucie z powodu zbyt agresywnej gry obu zespołów. Spotkanie dogrywano od stanu 2:2. Były trzy żółte kartki, jeden zniesiony z boiska i wykorzystany rzut karny w doliczonym czasie gry.

Kwadrans po zakończeniu meczu gospodarze zagrali spotkanie pucharowe.

 

Mediolan. Kto szatnię urządził z klasą?

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Do Mediolanu poleciałem z lotniska w East Midlands. W Anglii obejrzałem mecz Notts County, najstarszej zawodowej drużyny świata i znajdujący się po drugiej stronie rzeki stadion Forrest. Niestety, aparat zaginął w czasie podróży i zdjęć brak.

Na San Siro widziałem Milan – Napoli.

To mnie zaskoczyło. „Dziura” w zabudowie jednej z trybun San Siro wynika z tego, że z drugiej strony są trybuny hipodromu.

A w szatni Milanu tak gustownie, że chyba sam Silvio urządzał.

Boisko w Bergamo.

Testuję sektor stojący

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

16 euro, tyle zapłaciłem za bilet na mecz Borussi Dortmund. Co ciekawe, był to bilet na miejsce stojące w sektorze gości, w tym przypadku zespołu FC Augsburg.

Na sektorze zaplanowanym jako stojący wcześniej nie byłem. W Polsce takie rozwiązanie jest nielegalne. Świetnie sprawdza się w Niemczech, bardzo powoli przebija się, a raczej powraca, w Anglii.

Publiczność na sektorze stosunkowo młoda, godzinę przed meczem było już właściwie pełno. Przyśpiewki tak proste, że do przerwy miałem je właściwie opanowane. Goście z Augsburga mieli powody do radości, bo z niedawnym finalistą Ligi Mistrzów zremisowali 2:2.

Na minus flagi, ale z tym się liczyłem. Na plus cała reszta.

Przy okazji pojechałem na stadion Bochum. Po kwadransie jazdy pociągiem z dworca głównego w Dortmundzie i kilku przystankach tramwajem, zajrzałem na Ruhrstadion, ze względów sponsorskich nazywany obecnie rewirpowerSTADION. Klub kupił ten teren w 1911 roku od rolnika. Obecnie stadion mieści 30 tys. osób.

Śladami Zlatana

„Można wyciągnąć człowieka z Rosengard, ale nigdy Rosengard z człowieka” – mówi Zlatan Ibrahimović. W swojej książce osiedle opisywał jako wręcz tragiczne. Może w latach 90. tak to wyglądało, ale nazwać tej dzielnicy gettem w żaden sposób nie można. Wymuskane trawniki, place zabaw, boiska. Wszystko zadbane, żadnych napisów na murach. 85% mieszkańców dzielnicy to emigranci, ale w Anglii, czy Niemczech, dzielnice emigrantów wyglądają bez porównania gorzej.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

„Zlatan Court”, boisko wybudowane przy współpracy z Nike.

Dzielnicowy klub, w którym zaczynał Zlatan.

Wylatujących z Malmö żegna z plakatu Henrik Larsson.