Argentyna i Pep, czyli sama słodycz [RECENZJA]

Tytuł: Che Pep – związki Guardioli z futbolem argentyńskim
Autor: Vicente Muglia, tłum. Marek Cichy (współpraca Bartłomiej Rabij)
Wydawnictwo:  Mandioca, 2018

Zadanie trochę karkołomne, bo jak opisać wpływ 10-letniej kariery trenera na kraj, w którym bywa sporadycznie? Jak połączyć Pepa Guardiolę z Argentyną? Vicente Muglia wątków znalazł dość, ale ewidentnie opowieść przesłodził.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Najciekawsza, bo najmniej znana, znajomość opisana w książce to relacja Pepa Guardioli z Julio Velasco. Argentyński trener siatkówki ma na koncie m.in. dwa mistrzostwa świata i olimpijskie srebro. Z reprezentacjami zgarniał mistrzostwa Europy i Ligę Światową, a prowadząc włoskie kluby wygrywał europejskie puchary. Guardiola w czasie gry w Romie wypatrzył Argentyńczyka w telewizji. Velasco opowiadał, że świat nie dzieli się na zwycięzców i przegranych. – Fundamentalną różnicą jest fakt życia pośród dobrych i złych ludzi – zarówno pośród jednych jak i drugich są zwycięzcy i przegrani. Trzeba umieć odróżnić puchar, firmę i życie codzienne. Czasem kładziemy zbytni nacisk na jeden model we wszystkich dziedzinach życia. Niesłusznie – mówił Velasco. Guardiola zaprosił trenera na obiad. Przez trzy godziny pytał i notował. Ciekawiło go jak dotrzeć do zawodników, jak trener powinien radzić sobie z osobowościami gwiazd. Velasco tłumaczył, jak wcisnąć właściwy guzik i docierać do głów sportowców. Mimo fali bezprecedensowych sukcesów Guardioli nie zawsze to się udawało. Kiedy przed półfinałem Ligi Mistrzów chciał zmotywować stopera, przed meczem zażartował, że nie jest pewny, czy na niego postawi. Tamten mecz Barcelona przegrała. Piłkarz wyznał potem, że poczuł się zgnojony. – Świat leżał u moich stóp, a ty podszedłeś i powiedziałeś coś takiego – powiedział trenerowi.

Zobacz recenzję biografii Guardioli Guillem’a Balague.

Vicente Muglia sporo napisał o taktyce – wyprowadzeniu piłki od bramkarza, pressingu, trójkątach w 4-3-3. Czasem ciężko przebrnąć przez opisy wprowadzania pomysłów Guardioli w argentyńskich klubach. Interesujące są porównania do Simeone (jego drużyny grają „pim i pum”, Guardioli „pim-pim-pim-pim-pum”), wypowiedzi Menottiego i powszechnie znane związki Guardioli z Bielsą. Research jest imponujący. O Pepie mówi choćby Sebastián Abreu. Urugwajski napastnik część kariery spędził w Argentynie. Guardiolę poznał podczas gry w Meksyku. Kiedy na początku trenerskiej kariery Guardiola miał zmierzyć się z Wisłą Kraków, zadzwonił do Abreu. Ten chwilę wcześniej walczył z Białą Gwiazdą jako piłkarz Beitaru Jerozolima. Trener Barcelony pytał jak zachowują się napastnicy Wisły i jaki pressing stosuje drużyna.

Jedno z najciekawszych zdań wypowiada Paco Seirulo, kataloński guru przygotowania fizycznego. Dyrygowane przez niektórych trenerów rozgrzewkowe show nie ma wcale służyć lepszemu przygotowaniu fizycznemu. Piłkarz nie potrzebuje tylu ćwiczeń, żeby się rozgrzać. – Rozgrzewka przed meczem to tak naprawdę wydarzenie społeczne – między graczem i kibicami – mówi Seirulo.

Całość „Che Pep” jest jednak dość nużąca. Niektóre wątki wydają się dodane na siłę, a opowieść trzeba nazwać przesłodzoną. Książka napisana dla Argentyńczyków, dla innych zbyt ciężka. Do Polski trafiła dzięki pasjonatom z Wydawnictwa Mandioca. Do końca dotrą tylko maniacy argentyńskiej piłki.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.