Dwóch zgryźliwych tetryków [RECENZJA]

Tytuł: Najlepszy trener na świecie
Autor: Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke
Wydawnictwo:  W.A.B. 2018

Tytuł: On, Strejlau
Autor: Jerzy Chromik, Andrzej Strejlau
Wydawnictwo:  Sine Qua Non, 2018

Dwa wywiady-rzeki. Pojedynek żwawych 80-latków, którzy nie powiedzieli ostatniego słowa. Ciekawe życiorysy, wzajemne przytyki, stare spory, a w tle największe sukcesy polskiej piłki. Gmoch – Strejlau 1:0.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Werdykt korespondencyjnego pojedynku dwóch zgryźliwych tetryków wydałem na podstawie subiektywnych kryteriów. Książkę Gmocha polecam, a rozmowa ze Strejlauem fragmentami rozstraja, niczym zbyt długa rozmowa dwóch mężczyzn, którzy znają się ponad pół wieku. Specyficzna forma męczy. Ze Strejlauem do wspominkowej pogawędki, zasiadł jego druh, Jerzy Chromik. Autor słynnej rozmowy z Dariuszem Dziekanowskim w „Sportowcu” oraz konsultant „Piłkarskiego Pokera” dziś publikuje m.in. na sport.tvp.pl. Ma rozpoznawalny styl.

Masz sporo fotografii z najważniejszymi ze świata polityki. Są takie do spalenia w piecu od ręki.
– Nie ma już pieców kaflowych.
Można to zrobić w dużej popielniczce.
– Od kiedy nie palę, trudno w domu o popielniczkę.
Polska-Ukraina podczas EURO 2016 oglądałeś w ogrodzie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
– Michał Pol mnie namówił.
Miło było?
– Był chyba Sebek Mila.
(…)
A w golfa kiedyś grałeś?
– Nie, ale lubię golfy.
Wiem, półgolfy też. Masz znajomego sprzedawcę, który ma je zawsze w dobrych cenach jesienią.
– Potrzebujesz na zimę?
Dwa wełniane wziąłbym od ręki.
– Dam ci telefon do pana Waldka. Zadzwoń i powołaj się na mnie.
A spłuczka w ubikacji działa?
– Znów chcesz mi dokuczyć.
Dwie lewe ręce.
– Mam też prawą, ale nie biorę do niej śrubokręta. Bo śruba i okręt to razem śrubokręt.

Mnie ten ping-pong, gdzie liczy się „kojarka” i lingwistyczne zabawy, trochę zmęczył. Przyjmuję jednak, że styl Chromika może trafić do starszego czytelnika. Z tego miszmaszu w pamięć zapadają opowieści Strejlaua u budowaniu życia w Warszawie Gomułki i Gierka.

Pierwsze wspomnienia to wojna. Matka trafiła do obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Kiedy wychudzona, z tobołkiem na ramieniu, po 5 latach wróciła do domu, zastała w nim męża, dzieci oraz obcą kobietę. Ta ostatnia musiała się od razu wynieść. Andrzej Strejlau, syn trenera boksu, grał w piłkę nożną i szczypiorniaka. Po studiach został na AWF-ie. Rzeczywistość tamtych czasów – przechodni pokój w domu bez bieżącej wody, gazu i z piecem opalanym węglem.

Strejlau poznał Jacka Gmocha w 1965 roku. W książce tłumaczy, że kolega po fachu niczego nie wymyślił, był tylko kontynuatorem badawczego podejścia do piłki. Słynny bank informacji zbudowali naukowcy z AWF-u, a plan przygotowań do Igrzysk w Monachium stworzył Jerzy Talaga, a nie Gmoch. A u Górskiego był przez pewien czas na doczepkę.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Były trener Panathinaikosu, Olympiakosu i AEK-u swoją książkę wydał rok wcześniej, niż kolega ze sztabu „Orłów Górskiego”, w 2018 roku. Arkadiusz Bartosiak i Łukasz Klinke, czyli wywiadowcy z „Playboya” to najwyższa krajowa półka. Gmoch wszystko przewidział, wymyślił jako pierwszy, a jeśli przegrał, to przez błędy innych. Albo tak naprawdę wygrał. Ta przesada ma jednak swój urok, poczynając od tytułu książki.

Wiele tu refleksji nad sobą, światem oraz bardzo często, przemijaniem. Gmoch odmalowuje dziecięce czasy w Pruszkowie, Legię lat 60. i grę w reprezentacji. Kiedy zderzył się z Marianem Szeją i Joachimem Marxem w towarzyskim meczu, kość nogi roztrzaskała się na siedem fragmentów. Gmoch z werwą opowiada o latach 70., partyjnych grach, życiu w Grecji. Dla niego książka to rozliczenie z samym sobą.

Po premierze przepytywanego punktowano za rozmijanie się z faktami. Możliwe, że nie bez udziału świadomości. Zrobił to jednak z wielkim wdziękiem.

Zobacz także: Stadion w Atenach. Marmurowe piękno [Z PODRÓŻY]
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.