Archiwa tagu: Groundhopping

Zima na walijskiej plaży [Z PODRÓŻY]

FC Llandudno

236 widzów na meczu w Llandudno to niemalże walijska średnia. W lutowe, sobotnie popołudnie więcej osób wchodziło na Great Orme, wzgórze górujące nad kurortem. Zamiast spaceru wybrałem atrakcję na drugim końcu miasteczka. Zobaczyłem mecz w kraju nr 31.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Llandudno

Llandudno to „królowa walijskich kurortów”. Szeroka promenada, molo, ładna sceneria i kilka hoteli. Największą atrakcją jest Great Orme, wzgórze, z którego z wysokości 200 metrów rozciąga się widok na nadmorskie miasto. Podziwianie kopalni z czasów neolitu i latarni morskiej zamieniłem na mecz drużyny, której nazwę po walijsku należałoby zapisać jako Clwb Pêl-droed Llandudno.

FC Llandudno stadium

– Jeszcze kilka lat temu walczyliśmy o ekstraklasę. A w tym roku mieliśmy tu puchary! – opowiada mi Mark. – Tutaj? – pytam niepewnie rozglądając się po malutkim stadionie. – W Bangor, ale co zrobić – brzmi odpowiedź. Po porażce 0:5 w Szwecji, Walijczycy w rewanżu przegrali tylko 1:2.

FC Llandudno

W piłkę grano tutaj od 60. XIX wieku. W 1921 roku Llandudno tworzyło walijską ligę. W 1991 roku klub musiał opuścić stadion, na którym 93 lata wcześniej rozegrano mecz Walii z Irlandią. W jego miejscu stanął market Asda. Na nowym boisku, położonym kilkaset metrów dalej, Maesdu Park, trzy lata temu zainstalowano sztuczną murawę. Miejscowi nie mogą się jej nachwalić. – Dzieciaki grają tu całymi dniami, po pracy kopią dorośli. Stadion żyje – tłumaczy mi Dave.
FC Llandudno

W walijskiej Premier League najwięcej kibiców chodzi na mecze w Aberystwyth i Bangor, ale do  średniej 500 kibiców jeszcze im brakuje. W Llandudno pojawiło się tylko 236 kibiców, ale mimo to, klubowa społeczność działa nie tylko w co drugą sobotę.
FC Llandudno

W klubowym budynku kibice pokazują mi listę wydarzeń organizowanych przez Llandudno Football in the Community. Stowarzyszenie ma integrować lokalną społeczność. „Turn Up and Play”, czyli zajęcia dla każdego chętnego dziecka, kosztują od 3 funtów. Dziewczynki mogą ćwiczyć z chłopcami, ale organizowane są też dla nich osobne zajęcia. Tak samo jak piątkowe treningi PAN. Wymyślono je m.in. dla niepełnosprawnych, którzy nie będą się czuć komfortowo na zajęciach z pozostałymi dziećmi.

Klub organizuje też „piłkarskie przyjęcia” dla dzieci. 60 minut zajęć z trenerem UEFA A a potem impreza w klubowej kantynie. Zabawa dla 25 osób to wydatek 90 funtów. W wersji z cateringiem 12 funtów od dziecka.

Kolejne ogłoszenie: „Jesteś bezrobotny? Brakuje ci pewności siebie na rozmowach kwalifikacyjnych albo potrzebujesz podrasować swoje CV? W Llandudno Football in the Community pomożemy ci”.
FC Llandudno FC Llandudno

FC Llandudno

Skromny budynek koło trybuny. Klocek, jakich wiele. Na nim tabliczka: „W latach 2001-02 Cyril John Williams zaprojektował i wybudował tę konstrukcję gołymi rękoma. Dokończyła rodzina i przyjaciele (2002).”

FC Llandudno

FC Llandudno plaża

Llandudno beach

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Groundhopperskie blogi, czyli kogo czytać

Plaża w Porto

Plaża w Porto

Nie wszyscy znają Stuarta Fullera, a pytanie o groundhoppingowe blogi pozostało na twitterze bez odpowiedzi. W „Czytelni” więc pierwszy raz nie o książkach sportowych, ale o blogach właśnie. Potok linków.

W Polsce turystyka stadionowa to hobby niszowe i nic nie zapowiada, żebyśmy poszli w ślady Brytyjczyków lub Niemców. W ostatnich latach najwięcej dla polskiego groundhoppingu zrobił Radosław Rzeźnikiewicz. Stronę kartofliska.pl porzucił, ale dzięki jego filmom na YouTube i aktywności na Weszło, tysiące ludzi usłyszało o jeżdżeniu na mecze – od wiosek, po inne kontynenty. A kto jeszcze po meczingu produkuje się tekstowo?

Kogo czytać w Polsce

Sprawdzam, co wpada na grupę „Turystyka stadionowa” na FB. Zaglądam też na soccertrip365.com i „Stadionowego turystę”. Na tym drugim głównie stadiony, ale gdzie można zobaczyć zdjęcia z opuszczonego stadionu Fabloku Chrzanów? Wypada czekać na blogową reaktywację Rafała z „Na piłkarskim szlaku”, który głównie facebookuje. Bez bloga, ale ze świetnym kanałem na YouTube, radzi sobie Tour de Sport. Film z meczu w Nepalu? Proszę bardzo. Tylko na YouTube działa też „Polak na stadionach”.

Europa

  • Stuart Fuller z „The Ball is Round” to mój nr 1. – Rety, jakie to dobre – wzdycham czytając wpisy prezesa Lewes FC. Podobnie jak ojciec, przez kilka dekad kibicował West Hamowi, stąd rewelacyjny wpis o prawdziwym pożegnaniu Boleyn Ground. Rzucił skomercjalizowaną piłkę i pięknie o tym opowiada. Jego opowieść, jak wygląda dzień meczowy prezesa Lewes, polecam każdemu, kto chce napocząć temat non-league football.
  • Petyer Miles z „The Itinerant Football Watcher”. Moim zdaniem europejska czołówka. Dobre teksty i zdjęcia, ciekawe kierunki.
  • Daniel i Tom z północnego Londynu, „Beautiful Game”. Jeden z autorów kibicuje Arsenalowi, drugi Tottenhamowi. Ostatnie dwie relacje to pojedynki Bridon Ropes FC – Crowborough Athletic FC oraz Tooting & Mitcham United FC – Whyteleafe FC. Chwilę wcześniej byli w portugalskim Belem.
  • „The Blansko Klobása”, w poszukiwaniu piłki, piwa i idealnej kiełbasy. Oby szybko nie znalazł, bo wciąż ma o czym pisać. Głównie Czechy. Trzyma poziom.
  • „Lost Boyos”. Walijscy bracia potrafią zachować równowagę między opowieścią, jak dojechać do North Turton w dystrykcie Blackburn with Darwen, jak smakowało piwo, co wywinął sędzia a na koniec dokładają dobre foty.
  • „The Onion Bag”. Angielska prowincja, ale jakie widoki! Są porady, jak się zachować na meczu. Standardowa rozmowa groundhopperów wygląda tak:
    – Byłeś już na Bloxwich Rangers?
    – Zrobiłem wszystkie stadiony w lidze oprócz nowego stadionu Dudley Amateurs.
    Wskazane jest noszenie koszulki amatorskiego klubu z Wysp, a jeśli z kontynentu, to tylko takiego, o którym nikt nie słyszał.
  • „Modus Hopper Random”. Polecam tabelkę przy każdym meczu. Jest rubryka „mecz w jednym zdaniu” i statystyka zwycięstw bramkarskich bluz. W liczącej blisko sto meczów bazie, autor liczy, jak często mecze wygrywają golkiperzy w bluzach w różnych kolorach (ostatnia rubryka).
  • „The 94th Minute”. Walia na dobrym poziomie.
  • „Up for the Cup!”. „Oglądanie pierwszych rund pucharów, jest jak docieranie do źródeł rzeki” pisze Paul. Woli te fazy Pucharu Anglii, których nie zawłaszczyła telewizja i milionerzy.
  • „Pie and Mushy Peas”, nie tylko za cytat z Cruyffa na tytułowej belce. Podoba mi się ten miks, który sam staram się uprawiać. Po meczu Monaco w młodzieżowej Lidze Mistrzów jedziemy na Hadley – Hertford Town w Spartan South Midlands League.
  • The Groundhopper. Północna Anglia, „w poszukiwaniu piłkarskiej duszy”.
Stadion Dynama Kiszyniów

Stadion Dynama Kiszyniów

Relacje z moich groundhopperskich wypadów do 30 krajów w tej kategorii na blogu.

Mecz w luksemburskim lesie [Z PODRÓŻY]

Mecz Progrèsu Niederkorn

– Ludzie  w Luksemburgu lubią sport, ale sukcesów nigdy nie będzie. Sama wiem, jak to wygląda w Portugalii. Jeśli wygrywasz albo wygrywa twoja drużyna, jesteś kimś. A moi synowie mówią, że może dziś pójdą na trening, może nie. Są leniwi – usłyszałem na stadionie w Hamm od Rity.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Sport amatorski faktycznie jest tu masowy, ale trudno mówić o sukcesach na wielkich arenach. Na letnich igrzyskach olimpijskich Luksemburczycy zdobyli tylko dwa medale, ostatni w 1952 roku w Helsinkach. Wybiegał go Josy Barthel, dziś patron stadionu, na którym gra piłkarska reprezentacja. W ostatnich latach sukcesy odnosili kolarze – bracia Andy i Fränk Schleckowie. Ale w piłce nazwisk brakuje. Najsłynniejsi piłkarze? Dziś Mario Mutsch (Sankt Gallen, wcześniej Metz i Sion), do niedawna Jeff Strasser (Kaiserslautern i Borussia Mönchengladbach), wcześniej Louis Pilot (Standard Liège i Royal Antwerp).

Mecz Progrèsu Niederkorn

Tylko raz kwalifikacja na mundial lub EURO była dla Wielkiego Księstwa na wyciągnięcie ręki. W 1964 roku Luksemburczycy pokonali w dwumeczu Holandię. W kolejnej fazie, dopiero po trzecim spotkaniu, ulegli Danii. W 2006 roku Luksemburg w rankingu FIFA zajmował 186. miejsce. W ciągu dekady zrobił skok o blisko 50 miejsc. W ostatnich eliminacjach do mundialu zdobył 6 punktów, do EURO we Francji 4. Po towarzyskim remisie z Włochami z Pirlo, Buffonem i Verattim w składzie, Luksemburczycy podzielili się punktami z Białorusią i pokonali Macedonię. – W ciągu kilku lat liczba zawodowych piłkarzy z Luksemburga znacząco wzrośnie – zapowiadał niedawno selekcjoner Luc Holtz. – Do wszystkiego podchodzimy profesjonalnie – organizacja, treningi, wszystko robimy porządnie.

W ostatnich latach liga poszła w górę. Kluby nałapały tyle punktów w pucharach, że liga luksemburska przeskoczyła w rankingu UEFA rozgrywki w Czarnogórze, Armenii i na Litwie.Mecz Progrèsu Niederkorn

Podróż ze stolicy do Niederkorn, niedaleko granicy z Francją, zajmuje autobusem 45 minut. Na derby w najwyższej lidze przyszło 1500 osób. Progres gra z Differdange, stadiony obu klubów dzieli 5 km.

W europejskich pucharach goście radzą sobie lepiej, niż niejeden polski klub. W tej dekadzie już pięciokrotnie wygrywali choć jeden dwumecz. W tym sezonie, po wygranej z walijskim Bala Town, przegrali z Trabzonsporem, ale bez wstydu – 0:1 i 1:2. Dwa lata temu pokonali holenderski Utrecht i dopiero po karnych odpadli z Tromsø. W 2012 roku, na drodze do fazy grupowej, zatrzymało ich Paris Saint-Germain. – Nie szalejemy na punkcie piłki, ale w czasie tych meczów piłkarze byli bohaterami – opowiada mi Tomas, wzdychając po nieudanych akcjach Differdange. – Musieliśmy grać w Luksemburgu, zresztą stadion Progresu też nie nadaje się na puchary – dodaje. Oglądamy mecz z jedynej trybuny. Z trzech stron boisko otaczają wysokie drzewa, na które spływa światło reflektorów. Drugą połowę oglądam z kibicami gospodarzy. Łatwo wybrać chwilę największej chwały w historii pięciotysięcznego dziś miasteczka. W 1978 roku Progres zdobył mistrzostwo Luksemburga i w pierwszej rundzie Pucharu Europy zagrał z Realem Madryt. – Czy jest szansa na powtórkę? Od kiedy trzeba się przebijać przez kwalifikację, to pewnie nie. Ale na początku zacznijmy od siebie. Do drużyn walczących o mistrzostwo wciąż nam daleko – opowiada Marc. Ma na sobie czarno-żółtą czapkę w barwach Progresu. Kiedy jego zespół traci gola, nawet się nie denerwuje. Potrząsa tylko głową pogodzony z losem. Differdange wygrywa derby 1:0.

Mecz był słaby. Marc powoli podnosi się ze swojego krzesełka. – Czy w kraju, w którym młodzi marzą o karierze bankowca, a nie piłkarza, może być dobry futbol? – rzuca na pożegnanie.Mecz Progrèsu Niederkorn Mecz Progrèsu Niederkorn Bar Progrèsu Niederkorn  Bar Progrèsu Niederkorn Mecz Progrèsu Niederkorn Mecz Progrèsu Niederkorn

Mała Portugalia w Luksemburgu [Z PODRÓŻY]

Mecz Hamm Benfica

Siadam na trybunie stadionu Benfiki. Obok hałasują bębny i powiewają flagi. Na czerwonych koszulkach piłkarzy widnieje charakterystyczny herb ze złotym orłem. – Força Benfica! – krzyczą po portugalsku kibice. O tym, że od Lizbony dzielą nas dwa tysiące kilometrów, przypomina przenikliwe zimno i zapach smażonych frytek, które je się tutaj z majonezem.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Mecz Hamm Benfica

Samoloty do Portugalii odlatują codziennie. Startujące maszyny widać za jedną z bramek. Do jedynego w Luksemburgu lotniska jest stąd 7 kilometrów. – Lecąc do domu widzisz boisko naszej Benfiki. Z lotniska w Lizbonie na Estádio da Luz też jest blisko – uśmiecha się Daniel. Rozmawiamy w Hamm, dzielnicy miasta Luksemburg.

W całym Wielkim Księstwie Portugalczycy stanowią 16% mieszkańców. Na początku lat 60. było ich tu niewielu. Stopniowo zaczęli zajmować miejsce Włochów, którzy wracali do swojego kraju. Z pracą nie było problemów. Rodowici Luksemburczycy znajdowali zatrudnienie w rosnącym sektorze bankowym. Kraj potrzebował robotników. Część Portugalczyków wybrała emigrację po przykręceniu śruby przez rządzącego krajem Antonio Salazara, twórcy tzw. „Nowego Państwa”. – W kraju panowała militarna gorączka, wybuchały studenckie protesty. Ludzie zaczęli emigrować – tłumaczy mi Daniel. Napływ emigrantów z Portugalii zmalał w latach 90. Dziś 82 tys. osób mieszkających w Luksemburgu mają portugalski paszport. Niemal tyle samo, co w 150 razy większych Niemczech. Portugalczycy pozakładali tu rodziny i małe biznesy. Potem przyszedł czas na kluby piłkarskie.

Mecz Hamm Benfica

W Benfice gra tylko trzech Portugalczyków. Drużyna to mieszanka – Luksemburczycy, Niemcy, Amerykanin, Kabowerdyjczyk i Grek. Dowodzi grający trener, Niemiec Dino Toppmöller. Dekadę temu grał w Eintrachcie Frankfurt i Erzgebirge Aue. Bohaterem meczu z Mondorfem zostaje jego rodak Patrick Stumpf. W ostatnim kwadransie strzela trzy gole, ostatniego w 93. minucie. Przegrywająca do 78. minuty Benfica, wygrywa mecz 3:1. Następnego dnia szukam relacji z meczu w prasie. W kiosku można kupić gazety sportowe z Portugalii – „Record” i „A Bolę”. Suchy wynik znajduję w lokalnym dzienniku. Główny temat na stronie dotyczy problemów Jose Mourinho.

Hamm Benfica powstała w 2004 roku, gdy połączono istniejący od 1937 roku FC Hamm i FC RM 86 Luxembourg. Po dwóch latach nowy klub awansował do luksemburskiej ekstraklasy. Trzy lata po Benfice, także dzięki fuzji, powstał SC Steinfort. Gra na drugim poziomie ligowym. Wszystko o klubie mówi pełna nazwa – Sporting Steinfort and Sporting Club Lissabon Luxemburg. Barwy zielono-białe, herb niemal identyczny, jak klubu z Lizbony. Różni się tylko napisem, resztę zostawiono nietkniętą. W niższych ligach gra jeszcze ASL Porto. Barwy i herb równie mało oryginalne, jak u Benfiki i Sportingu. – Czy przez to czujemy się bliżej domu? Tak, choć wszyscy wiedzą, że jeśli chce się zobaczyć dobry mecz, to trzeba wsiąść w samolot – śmieje się Paolo. Głównym sponsorem Benfiki klubu jest Casa de Benfica, czyli portugalska restauracja. – W końcu mamy swoje miejsce spotkań. Jest sporo telewizorów, razem oglądamy mecze Benfiki, tej z Portugalii. Owoce morza i mięsa z grilla mamy tak dobre, jak w domu – opowiada.

Mecz Hamm Benfica

Choć mieszkańcy mówią w kilku językach, to witają się zazwyczaj słowem „Moien”, po luksembursku. – Nie mówię tego dlatego, że tu mieszkam, ale szkoły w księstwie należą do najlepszych na świecie. Dzieci imigrantów, jak moje, znają pięć języków. Luksemburskiego, francuskiego i niemieckiego używa się w szkole na co dzień. Do tego dochodzi angielski i język rodziców, czyli w naszym przypadku portugalski – tłumaczy mi Rita, którą poznałem na stadionie. Czy w takim razie jej dzieci łatwo znajdą pracę? – Poza Luksemburgiem pewnie tak. Ale tutaj trzy języki zna większość, pięć to też nic niezwykłego – tłumaczy.

Kolejne wpisy z Luksemburga wkrótce.

Mecz Hamm Benfica   Mecz Hamm Benfica  Mecz Hamm Benfica Mecz Hamm Benfica Mecz Hamm Benfica Mecz Hamm Benfica   Herb Hamm Benfica

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Przyhispterzyłem [Z PODRÓŻY]

Dulwich Hamlet

Wokół murawy w południowym Londynie mnożą się różowe szaliki i tęczowe flagi. W ciągu 5 lat frekwencja na stadionie Dulwich Hamlet wzrosła 10-krotnie. Jedno wynika z drugiego.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

O ile miesiąc temu, złamałem się i zamiast Dagenham & Redbridge, kupiłem bilety na Arsenal, teraz w postanowieniu odpuszczenia „dużej piłki” wytrwałem do końca. Na Emirates narzekałem na krewetkowców. Na drugim końcu Londynu dostałem, to czego chciałem.

– Wszystko idzie dobrze, ale chcielibyśmy, żeby klub należał do kibiców. Brakuje nam jeszcze trochę pieniędzy, żeby go wykupić – tłumaczył mi Lucas, członek Dulwich Hamlet Supporters’ Trust. Premier League nigdy nigdy go nie kręciła, ale na Dulwich Hamlet chodzą też tacy, którzy z wielką piłką zerwali na dobre. Powody te same, które nakręcają cały rozwój tzw. nieligowego futbolu – drożyzna, oderwanie dyscypliny od jej historii i społecznej roli, skrajna komercjalizacja. – Tutaj przychodzisz na stadion i znasz każdego. Każdy się uśmiecha, jest wręcz przytulnie – mówi mi Oliver. – Jak ci się podoba, to przyjdź na Christmas Party. Dobra impreza.

Różowo-niebiescy przez wiele dekad byli klubem, jakich wiele. Od paru lat otwarty w 1912 roku stadion o jakże mistrzowskiej nazwie, Champion Hill, zawsze wypełnia się przynajmniej w połowie. To najwyższa frekwencja w lidze, dwa razy lepsza od kolejnego zespołu. Nagle klub stał się modny. Dulwich Hamplet znalazł się m.in. na liście sześciu najbardziej hipsterskich klubów na świecie. „The Guardian” dodaje też, że piłkarski hipster to człowiek, dla którego „The Blizzard” jest zbyt mainstreamowy. Jak widać, poprzeczka jest zawieszona naprawdę wysoko.

Dulwich Hamlet

– “We are professional! Semi-professional!” – głosi jedna z przyśpiewek. Klub powstał w 1893 roku w dzielnicy Dulwich East. Największe sukcesy? 4 FA Amateur Cup (wszystkie przed II wojną światową) i 5 zwycięstw w Isthmian League (ostatnie w 1978), w której klub gra do dziś. Rozgrywki, ze względów sponsorskich, nazywane Ryman League ma trzy poziomy i liczą 72 drużyny. Dulwich Hamlet gra obecnie w Premier Division, czyli na 7. poziomie ligowej piramidy. Krok wyżej jest Conference South.

Dulwich Hamlet

Herbów klubów z całego świata jest tu więcej, niż w niejednym muzeum. Klubowymi vlepkami oblepione są płoty i słupy, kolejne loga widać na czapkach kibiców. Najczęściej widzę symbol Altony 93, hamburskiego klubu o charakterze zbliżonym do FC St Pauli. W oczy rzuca się też logo tak kochanej w Polsce organizacji FARE. W zeszłym roku Dulwich Hamlet było pierwszym klubem, który oficjalnie wsparł antyhomofobiczną kampanię. Piłkarze wystąpili w tęczowych sznurówkach. Głośno było też o towarzyskim meczu z Stonewall FC, pierwszym klubem nazywającym siebie homoseksualnym (mistrz rozgrywek o nazwie Gay Football World Champions) i akcji „Czarny miesiąc”. O „Refugees welcome” nawet nie będę się rozwodził, bo jakiś czytelnik mi się rozchoruje.

Jednym z celów kibiców jest odtworzenie atmosfery sprzed Hillsborough, czytaj sprzed przebudowy angielskich stadionów. Z trzech stron boiska dozwolone jest kibicowanie na stojąco. W przerwie ponad dwieście osób przemieszcza się na drugą stronę. Przez drugie 45 minut też chcą stać za bramką, na którą atakują gospodarze. Co zrozumiałe, do zjedzenia jest bratwurst i hamburger zrobiony z krowy, która całe życie jadła naturalną trawę. Gorzej, że wśród piw jest Estrella Damm, ale być może kataloński koncerniak jest dla londyńczyków piwem egzotycznym. Przestałem dopytwać, gdy usłyszałem, że niedawno można było się napić Tyskiego. W kegach czeka też kilka craftów.

Stadion Dulwich Hamlet

Edgar Kail (tu jako skrzydłowy na miarę Che Guevary) był ostatnim zawodnikiem spoza czterech czołowych lig, który zagrał w reprezentacji Anglii. Grał dla Dulwich Hamlet przez 18 lat (1915–1933) odrzucając oferty silniejszych klubów. Mieszkał tuż za rogiem, ożenił się z córką opiekuna boiska. Dziś droga prowadząca na Champion Hill nazywa się Edgar Kail Way.

„Nie dbamy o to, w której drużynie grasz” z tęczową flagą. Z polskiego punktu widzenia cała ta otoczka jest tak odległa, jakby klub był na Marsie. Ważne jest jednak to, że na 7. poziomie rozgrywkowym, w soboty 3 tysiące osób płaci 10 funtów, by w miłej atmosferze obejrzeć mecz. A przecież Londyn to najbardziej piłkarskie miasto na świecie. Nigdzie nie ma tylu zawodowych drużyn, nigdzie nie jest rozgrywanych tyle meczów, co nad Tamizą w sobotnie popołudnia.

W zimny, wtorkowy wieczór, kibicom gospodarzy musiała wystarczyć dobra atmosfera, bo piłkarze nie spełnili nadziei. Karny w 90. min. dał Metropolitan Police remis 3:3. Awansu chyba nie będzie.

Stadion Dulwich Hamlet

Stadion Dulwich Hamlet

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Olimpijski dach demokracji [Z PODRÓŻY]

Stadion Olimpijski w Monachium

Stadion Olimpijski w Monachium to do dziś projekt odważny i oryginalny. 40 temu musiał wyglądać, jakby spadł z kosmosu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Dach jest naprawdę imponujący. Duże połacie sklepień ze szkła akrylowego podtrzymywane stalowymi słupami miały pokazać nowoczesność i otwartość RFN. Architekci chcieli uzyskać skojarzenie dachu z niemieckimi Alpami. Budowę rozpoczęto w 1968 roku. W miejscu boiska były leje po bombach.

O tym, gdzie trenuje Robert Lewandowski i jakie są związki Bayernu z Monty Pythonem, czytaj tutaj.

Stadion Olimpijski w Monachium

Stadion Olimpijski w Monachium

Stadion Olimpijski w Monachium

Odległość od boiska jest spora, ale stadion, a przede wszystkim cały Park robi dobre wrażenie.

Stadion Olimpijski w Monachium

Drużyna Kazimierza Górskiego na tym stadionie wygrywała igrzyska olimpijskie a po meczu z Brazylią wywalczyła trzecie miejsce na świecie. Rozgrywano tu wielkie finały – mundialu w 1974, EURO w 1988 oraz Pucharu Europy i Ligi Mistrzów w 1979, 1993 i 1997.

Od igrzysk do 2005 roku grały tutaj dwie najważniejsze monachijskie drużyny – Bayern i TSV. Obie przeniosły się na Alianz Arenę.

Wcześniej toczono gorące dyskusje nad przebudową Stadionu Olimpijskiego. Pod koniec lat 90. petycję „Ręce precz od Stadionu Olimpijskiego” podpisało 40 tys. osób. Dziś obiekt jest symbolem Monachium a dach znajduje się pod opieką konserwatorską.

Pływalnia w Monachium

W Parku znajdują się m.in. dwie hale sportowe, pływalnia (7 złotych medali igrzysk zdobył tu Mark Spitz) i Wieża Olimpijska. Wysoka na 291 metrów, na 182. metrze mieści restaurację.

Stadion Olimpijski w Monachium

Niemcy wyliczyli, że Park odwiedziło 200 mln ludzi. W różnych dyscyplinach rozgrywano tu 31 misrzostw świata. Organizowane są tu koncerty, nawet biegi Tour de Ski. W czasie kryzysu uchodźczego potrzebujących zakwaterowano w byłej wiosce olimpijskiej.

Wstęp na teren Parku jest bezpłatny, ale za wejście na stadion trzeba zapłacić. Podobnie jak za wjazd na szczyt wieży.

Stadion Olimpijski w Monachium

W Monachium byłem też na Allianz Arenie. Obiekt bez zarzutu, ale zachwycać się trudno. Równie dobrze mógł powstać w Chinach lub Australii. Wybudowano go jednak na płaskim polu pod Monachium, tuż koło autostrady. Widoczność doskonała, trochę miejsca na nogi, łatwe dojście na sektor. Nie czuć tu jednak historii, pozachwycać można się tylko piłkarzami.

Stadion Olimpijski w Monachium

W Monachium byłem też na Allianz Arenie. Obiekt bez zarzutu, ale zachwycać się trudno. Równie dobrze mógł powstać w Chinach lub Australii. Wybudowano go jednak na płaskim polu pod Monachium, tuż koło autostrady. Widoczność doskonała, trochę miejsca na nogi, łatwe dojście na sektor. Nie czuć tu jednak historii, pozachwycać można się tylko piłkarzami.

Allianz Arena Monchium

Allianz Arena Monchium

Allianz Arena Monchium

Wszystkie cechy meczu w Niemczech zachowane – komfortowy dojazd kolejką, niska cena za bilet i społeczna akcja, tego dnia dla uchodźców. Do tego dobry, szybki mecz, który pozwala zapomnieć o opuszczonym stadionie w Parku Olimpijskim.

Allianz Arena Monchium

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Krewetkowcy w północnym Londynie [Z PODRÓŻY]

Mecz Arsenalu Londyn

Cytat „Piłka nożna powinna być sztuką” i flaga kibiców LGBT wiszą koło siebie. Dwa banery z Emirates Stadium pokazują, że pod pewnymi względami podróż na mecz do Londynu można porównać do misji na Marsa.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Meczu Arsenalu oglądałem z wyrzutami sumienia. Bilety lotnicze na jednodniowy wypad kupowałem z myślą o non-league football. Śledząc fenomenalnego bloga The London Football Guide wiedziałem, że dni bez meczów w Londynie właściwie nie ma. Szykowałem się na Dagenham & Redbridge. Drużyna ze wschodniego krańca Londynu w zeszłym sezonie spadła z League Two. Zrezygnowałem, bo przy bilecie za 16 funtów cenowo wychodziło niemal dokładnie tyle, co za Arsenal w Pucharze Ligi.

Wyrzuty sumienia rosły, gdy obserwowałem ruchy na trybunach Emirates. Kilkanaście tysięcy kibiców nie zdążyło na pierwszy gwizdek. Kilka tysięcy przyszło po kwadransie gry. Podobna grupa opuściła trybuny w 40. minucie. W drugiej połowie powtórka, ale tym razem w 80. min. schody powoli się zapychały. Roy Keane, który kilka lat temu krytykował krewetkowców z Old Trafford, tutaj mógłby wyjść z siebie.

Mecz Arsenalu Londyn

W ramach akcji „Junior Gunners” wiele odpowiedzialnych funkcji podczas meczu, przynajmniej oficjalnie, wykonywały dzieci. Kilkulatek, który czytał składy, wyłożył się na imieniu Krystiana Bielika. W meczu 4. rundy Pucharu Ligi z Reading Polak usiadł na ławce rezerwowych.

Mecz Arsenalu Londyn

Mecz Arsenalu Londyn

Mecz Arsenalu Londyn

Po wyjściu ze stacji metra Arsenal, większość ludzi kieruje się w prawo. Na stadion jest stąd kilkaset metrów. Skręcając w drugą stronę, po kilkuminutowym spacerze dochodzimy do Highbury Square. W miejscu po poprzednim stadionie Arsenalu powstało 650 mieszkań. Zachowano m.in. trybunę w stylu Art Deco. We wtorek, w dniu meczowym, ochroniarze pilnowali, by turyści nie zaglądali do środka i nie niepokoili miejscowych milionerów.

Highbury Stadium

Highbury Stadium

Emirates Stadium

Tony Adams.

Emirates Stadium

Emirates Stadium

Herbert Chapman.

Emirates Stadium

Thierry Henry.

Emirates Stadium

Big Ben

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Za pucharem z wielkimi uszami pojechałem do Rumunii [Z PODRÓŻY]

Stadion Dynama Bukareszt

Cztery karne obronione przez Helmutha Duckadama dały Steaule Bukareszt Puchar Europy a mnie zaprowadziły do Rumunii.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

1986 rok. W Sewilli kibice Barcelony mieli świętować pierwszy w historii klubu Puchar Europy. Po dogrywce, cztery rzuty karne z rzędu obronił Helmuth Duckadam. Najważniejsze klubowe trofeum po raz pierwszy trafiło za żelazną kurtynę. Dlaczego miało to dla mnie znaczenie? Po kilku groundhopperskich wyprawach po Europie zauważyłem, że widziałem sporo stadionów zwycięzców Pucharu Europy i Ligi Mistrzów. Postanowiłem zobaczyć wszystkie. Ostatnim celem, klubem numer 22, był Bukareszt.

Stadion Dynama Bukareszt

To trzeci wpis z wypadu do Rumunii. Przeczytaj o braterstwie z jednorękim bramkarzem i meczu z widokiem na zamkniętą fabrykę oraz Rapidzie Bukareszt, którego nie ma, ale jest ich kilka.

Stadion Dynama Bukareszt

Rumuńskie rozgrywki zawsze napędzała rywalizacja Steauy z Dinamem. W 1988 roku, doliczonym czasie gry finału Pucharu Rumunii, po kolejnej krzywdzącej decyzji sędziego, piłkarze Dinama zeszli do szatni. – Zostańcie, jesteście zawodowcami – prosił ich jeszcze trener Mircea Lucescu. Nie dali się przekonać. Puchar przyznano Steaule.

Tego, żeby temu klubowi nie stała się krzywda, osobiście pilnował prezes klubu, Valentin Ceaușescu. Bez niego nie zdobyłby dominującej pozycji. Niechętni Steaule mówią, że wygrywanie z poparciem wszechwładnego wojska i syna dyktatora, to żaden wyczyn. Z drugiej strony, Securitate, tajna policja, robiła co mogła, by w siłę rosło Dinamo. Podobno podsłuchy w szatni rywali były na porządku dziennym.

Stadion Dynama Bukareszt

W 2000 roku 24-letni pomocnik Cătălin Hîldan w czasie meczu Dinama stracił przytomność. Zmarł wskutek niewydolności serca.

Jeszcze jeden pomnik stoi przy głównym wejściu (na pierwszym zdjęciu). Kibiców na stadionie wita kajakarz, bo Dinamo to klub wielosekcyjny. Ivan Patzaichin był na pięciu igrzyskach, zdobył siedem medali, w tym cztery złote. Ma 66 lat, co nie przeszkodziło mu zostać uwiecznionym przed stadionem.

Stadion Dynama Bukareszt

Dinamo to historycznie i kibicowsko druga drużyna Rumunii. Stadionul Dinamo niestety idealnie oddaje pochodzenie klubu. Równie dobrze mógłby powstać w NRD. Niski wał ziemny i bieżnia. Ciekawiej jest na tyłach klubowego kompleksu.

Stadion Dynama Bukareszt

Stadion Dynama Bukareszt

Tuż obok stadionu Dinama położona jest hala, basen, korty i boiska treningowe. Obok nich nieużywany już tor kolarski.

Stadion Dynama Bukareszt

Stadion Dynama Bukareszt

Dziś Stadionul Florea Dumitrache, czyli obiekt rezerw Dynama. Kiedyś stadion Victorii Bukareszt, innego klubu wspieranego przez resort bezpieczeństwa. Po rewolucji, czyli roku 1989, klub zniknął.

Stadion Dynama Bukareszt

Stadion Dynama Bukareszt

Stadion Steauy Bukareszt

– Panie, gdzie?! Teren wojskowy! – naskoczył na mnie strażnik, gdy pomimo tabliczek z zakazem chciałem wejść na historyczny stadion Steauy. Drużyna grała tutaj od 1863 do 2015 roku. Negocjacje z młodym żołnierzem nic nie dały. – Tam nic nie ma. Wszystko zamknięte – mówił nieprzejednany wartownik. Na osłodę pozostał mi Puchar Europy na wyblakłym plakacie.

Stadion Steauy Bukareszt

Stadion Steauy Bukareszt

W 2002 roku klub w końcu oficjalnie przejął George „Gigi” Becali. Streszczenie życiorysu kontrowersyjnego biznesmena według Wikipedii to sprawowanie funkcji europosła z dnia na dzień zamienione na odsiadywanie wyroku karnego.

W 2014 roku rumuński MON zażądał od klubu, by ten przestał używać herbu, nazwy i barw, do których prawa wciąż miała armia. Ministerstwo wygrało sprawę, która trafiła aż do Sądu Najwyższego. Zanim strony doszły do porozumienia, piłkarze występowali jako FC Steaua S.A., z dość pokracznym herbem na piersi. Na zdjęciu pamiątka z tych czasów.

Stadion Steauy Bukareszt

Steaua ma identyczny rodowód, jak m.in. bułgarskie CSKA. Wojskowy klub powstał w 1946 na mocy rozkazu. Od razu stworzono kilka sekcji. Z dnia na dzień zawodnicy z żółtą gwiazdą zdominowali krajowe zawody.

Stadion Steauy Bukareszt

Trzy lata po wygranych rzutach karnych z Barceloną, w 1989 roku, Steaua znów dotarła do finału PE. Przegrała wtedy z wielkim Milanem Arrigo Sacchiego. W kraju drużyna zaliczyła serię 104 meczów bez porażki. Kilka miesięcy później klub, jak i cały kraj, znalazł się w nowej rzeczywistości. Po rewolucji, egzekucji Nicolae Ceaușescu i demokratyzacji kraju, wojsko dalej prowadziło klub. Ale trzeba było zacząć zarabiać. Piłkarzy hurtowo sprzedawano na Zachód. Największa gwiazda, Gheorghe Hagi, kosztował Real Madryt 4 mln dolarów.

Arena Naţională

Steaua gra teraz na Arena Naţională. Stadion na 55 tys. osób przypomina warszawski Narodowy. W 2012 roku rozgrywano tu finał Ligi Europy Sevilla – Athletic. Część andaluzyjskich i baskijskich kibiców poleciała wtedy do Budapesztu. Mylenie stolic Rumunii i Węgier ma długą tradycję.

Wcześniej w tym miejscu stała poprzednia narodowa arena, Stadionul Național. W 1992 roku wystąpił na niej Michael Jackson. – „How are you doing, Budapest?” – pytał bukaresztańską publiczność. Król Popu dostąpił zaszczytu, którego nie zdążył odebrać nawet Nicolae Ceaușescu. Był pierwszym, który z balkonu Pałacu Parlamentu pozdrowił wiwatujący tłum. Rumuński dyktator, by wybudować ówczesny Dom Ludowy kazał przesiedlić 40 tys. osób i usunąć starą zabudowę na terenie 7 km kw. Budowę pałacu rozpoczęto w 1983 roku, nadzorował ją sztab 700 architektów i 20 tysięcy robotników. Po rewolucji długo zastanawiano się co zrobić z najcięższym i trzecim pod względem wielkości budynkiem na świecie. Rupert Murdoch, planował tu otworzyć największe na świecie kasyno. Za sam budynek chciał zapłacić miliard dolarów. Ostatecznie do należącego do parlamentu giganta wprowadziły się publiczne instytucje. Cztery kondygnacje wciąż są niewykończone.

Arena Naţională

Arena Naţională

Arena Naţională widziana z dachu Pałacu Parlamentu.

Pałac Parlamentu

Najsłynniejszy budynek w kraju, obowiązkowy punkt wszystkich wycieczek do stolicy Rumunii.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Rapid Bukareszt

Stadion Rapidu Bukareszt. Na trybunach siedzą kibice Rapidu. Na boisku grają piłkarze w barwach Rapidu. Ale to nie jest Rapid. Bo Rapidu już nie ma. Czytaj więcej.

Fatria Bukareszt

Rumuńska piąta liga. Boisko między polem a zrujnowaną fabryką. O tym, co tu się dzieje, pisał nawet New York Times. Czytaj więcej.

Rapidu Bukareszt już nie ma, a w zasadzie jest ich kilka [Z PODRÓŻY]

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt. Na trybunach siedzą kibice Rapidu. Na boisku grają piłkarze w barwach Rapidu. Ale to nie jest Rapid. Bo Rapidu już nie ma.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Trzykrotny mistrz Rumunii i 13-krotny zdobywca pucharu, w tym roku zbankrutował. Po serii właścicielskich zmian, pierwsze tąpnięcie nastąpiło w 2012 roku. Zimą odeszło 16 piłkarzy. Ostatni sezon Rapid spędził w II lidze, którą wygrał. Mimo awansu, klubu nie dopuszczono do ekstraklasy. Ogłoszono upadłość, klub pogrążyły niespłacone długi w wysokości 4 mln euro, z czego połowa to zaległe podatki.

Stadion Rapidu Bukareszt.

W miejsce Rapidu powstało kilka klubów, które Rapidem chciałyby być. Jednym z nich jest Miscarea CFR, klub z 5. ligi. Według zaangażowanych w projekt kibiców Rapidu, nowy zespół ma być powrotem do korzeni – środowiska kolejarzy. CFR, czyli Căile Ferate Române, to rumuński odpowiednik PKP. Trenerem został były napastnik Rapidu Vasile Caciureac. Z rezerwami Progresulu Spartaca gospodarze grali bez żadnego herbu na koszulkach. Na boisku działo się niewiele ciekawego, ale sam stadion jest fenomenalny. Kiedy otwierano go w 1939 roku, zasługiwał na miano „małego Highbury”. W Polsce chyba nie było stadionu, gdzie kibice siedzieliby tak blisko boiska. Dziś stadion mogłoby wejść 20 tys. osób, ale ze względów bezpieczeństwa pojemność ograniczono do 11 tys. Całość wygląda tak, że trudno uwierzyć, że 4 lata temu Rumuni grali tutaj oficjalny mecz z Bośnią. Widoczność świetna, klimat bez zarzutu.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

– Godzinna jazda pociągiem, do rodziny dziewczyny kosztuje mnie z Berlina 20 euro – mówił mi spotkany groundhopper z Niemiec. Za lot Ryanairem do Rumunii zapłacił 9. – Za miesiąc wracam tutaj znowu. Mam już bilety – cieszył się. W krótkiej rozmowie poruszyliśmy temat polskich trybun całkowicie zdominowanych przez prawicę, sytuację Zawiszy Bydgoszcz (debiut w 8. klasie był gościom znany) i doskonałą jakość 90minut.pl.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Jak wiele klubów we wschodniej części Europy, Rapid założyli kolejarze. Stadion znajduje się niedaleko największego w Rumunii węzła kolejowego i stacji Gara de Nord.

Stadion Rapidu Bukareszt.

To drugi wpis z wypadu do Rumunii. Czytaj też o braterstwie z jednorękim bramkarzem.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Braterstwo z jednorękim bramkarzem [Z PODRÓŻY]

Fratia Bukareszt

Rumuńska piąta liga. Boisko między polem a zrujnowaną fabryką. O tym, co tu się dzieje, pisał nawet New York Times.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Rumunia nie jest na wysoko groundhopperskich listach miejsc, które trzeba zobaczyć. O Fratii i boisku Vulcana można jednak znaleźć kilka informacji. Wiedziałem, że trudności z trafieniem mają nawet miejscowi taksówkarze. Wokół industrialne ruiny i typowe dla Rumunii watahy bezpańskich psów. Okazało się, że Google Maps nie pomogło. 20-minutowy spacer z końcowej stacji metra mocno się wydłużył i zdążyłem dopiero na przerwę.

Fratia Bukareszt

W Rumunii, jak w wielu demoludach, masowo tworzono drużyny przyzakładowe. Dlatego w dość dziwnej okolicy powstało boisko. Fabrykę maszyn Vulcan założyli w 1906 roku Austriacy. Lata świetności to końcowe dekady reżimu Nicolae Ceaușescu. Fabryka cały czas działa, ale ogromny obszar jest zdegenerowany.

Fratia Bukareszt Fratia Bukareszt

Fratia (na niebiesko) oznacza braterstwo. Progresul (żółci) to postęp. Nie wiem na ile postępowi są goście, ale Fratia swoim wartościom jest wierna. Jeszcze niedawno drużynę prowadziła kobieta, która do Rumunii przyjechała z Konga.

Fratia Bukareszt

Fratia Bukareszt

Tudorel Miihailescu, pierwszy z lewej, w drugiej połowie odpoczywał. Urodził się bez lewego przedramienia. Zawsze chciał grać w piłkę i to na bramce. Pozwolenie na grę w zwykłych rozgrywkach kosztowało go rok chodzenia po lekarzach. Miihailescu broni na poziomie rumuńskiej 4. ligi.

Fratia Bukareszt

Fratia Bukareszt

Fratia Bukareszt

Klub powstał w 2001 roku. Dwa lata później fabryka sprzedała grunt koło jednej z nieużywanych hal.

Fratia Bukareszt

Fratia Bukareszt

„Oferujemy szacunek i prosimy o szacunek”.

Fratia Bukareszt

W sobotę Postępowcy pokonali Braci 4:1. Wyruszyłem w drogę na kolejny mecz.

Fratia Bukareszt

Fratia Bukareszt

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Od ławki Łobanowskiego po szafę Bułhakowa [Z PODRÓŻY]

Stadion Dynama Kijów

Centrum Kijowa, wejście na stadion Dynama. Na środku ulicy portret Michaiła Żyzniewskiego, który w tym miejscu stracił tu życie w czasie Euromajdanu. Z tyłu pomnik Walerego Łobanowskiego, najwybitniejszego ukraińskiego trenera.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Michaił Żyzniewski był Białorusinem. Miał 25 lat, gdy w styczniu 2014 roku, w czasie walk z siłami rządowymi, zginął od strzału w serce. Udekorowane kwiatami portrety ludzi, którzy tak jak on stracili życie na Majdanie i w jego okolicach, to stały element krajobrazu Kijowa.

Stadion Dynamo

Stadion Dynama Kijów

Kiedy sytuacja na Ukrainie się ustabilizowała, w ramach remontów zabrano się też za Łobanowskiego. Odnowiono pomnik i cały stadion. Trener siedzi na piłce i wita kibiców, którzy przychodzą na obiekt jego imienia.

Pressing, wymienność pozycji, skracanie pola gry w defensywie i rozszerzanie go do linii bocznych w ataku. To, co dziś jest oczywistością, Walery Łobanowski wprowadzał w latach 70. W szatni Dynama wisiały statystyki z poprzedniego meczu. Bez dostępu do zapisu wideo odnotowywano każde zagranie. Trener wyliczył, że drużyna, która myli się przy nie więcej, niż 15 proc. zagrań, jest nie do pokonania.

Mimo, że w ZSRR piłkarze mieli niewiele do powiedzenia, odnoszący sukcesy Łobanowski tak mocno przykręcał im śrubę, że z czasem się zbuntowali. Ogłosili, że człowiek nie jest w stanie tyle trenować. Z Dynamem Łobanowski wygrał dwa Puchary Zdobywców Pucharów, z ZSRR srebro EURO 1988.

Łobanowski fascynował także fanów taktyki, co jak na przedstawiciela tej części Europy jest wyjątkowo rzadkie. Osobny rozdział w „Odwróconej piramidzie” poświęcił mu Jonathan Wilson. Sposób gry Dynama lat 80. był szokiem dla Ralfa Ragnicka. Piłkarze poruszali się jak pociągani za niewidzialne sznurki.

Stadion Dynama Kijów

Przed stadionem stoi pomnik upamiętniający tzw. Mecz śmierci. Latem 1942 roku, gdy Kijów znajdował się pod hitlerowską okupacją, drużyna złożona głównie z zawodników Dynama i Lokomotiwu, zagrała z żołnierzami Luftwaffe. Jak powtarzała przez dekady sowiecka propaganda, wielu Ukraińców zwycięstwo przepłaciło życiem. Nakręcono kilka filmów o tym, jak mecz zdecydował o tym, że piłkarze byli aresztowani i skazywani na śmierć. Radziecka propaganda kilkakrotnie zmieniała historię „Meczu śmierci”, ale dziś przyjmuje się, że represje ze strony hitlerowców nie miały związku z tym, co wydarzyło się na boisku.

Stadion Dynama Kijów

Stadion Dynama to jedna z najlepiej położonych aren, na jakich byłem. Dziś nowe obiekty stawia się pod miastem, niedaleko autostrady. Potrzeba kilkadziesiąt hektarów wolnego terenu. Jeśli w okolicy nie ma żadnej cywilizacji, to tym lepiej. Będzie miejsce na parkingi i galerię handlową. Przykładem Allianz Arena.

Na stadion Dynama z Majdanu Nezałeżnosti, czyli Placu Niepodległości, centralnego placu stolicy Ukrainy, idzie się kwadrans. Stadion położony jest w parku, w nauralnym zagłębieniu terenu. Obiekt ma chyba najbardziej imponujących sąsiadów w piłkarskim świecie. Najbliższe budynki to Pałac Maryński, czyli siedziba prezydenta, gmach Rady Najwyższej Ukrainy i siedziba rządu. Od północnego wschodu nie postawiono żadnego budynku. Po dwustu metrach można dojść na brzeg Dniepru.

Stadion Dynama Kijów

Stadion Dynama Kijów

Na stadionie Dynama obejrzałem mecz 19-latków. Czernomorec Odessa wygrał 2:0. Za tablicą wyników budynek ukraińskiego rządu.

Stadion Olimpijski

Stadion Olimpijski

Piłkarskie płaskorzeźby na stacji metra Olimpijśka.

Stadion Olimpijski

Tuż obok portrety pamięciowe. Jest o czym myśleć podczas jazdy ruchomymi schodami. W kijowskim metrze pociągi jeżdżą wyjątkowo głęboko. Stacja Arsenalna jest najgłębiej położoną stacją metra na świecie, 105 metrów poniżej poziomu terenu.

Stadion Olimpijski

Po co w latach 20. w Kijowie zbudowano duży stadion? Rzecz jasna na spartakiadę. Wcześniej w tym miejscu był stadion miejski, ale po wejściu Armii Czerwonej, nadszedł czas na Czerwony Stadion, o odpowiedniej wielkości. Na początku stadion miał patrona, Lwa Trockiego, ale szybko okazało się, że ten nie zasługuje na taki honor. W piłkę grali tu wtedy piłkarze Lokomotiwu.

Budowany w pośpiechu stadion był takim bublem, że gdy siedziba sowieckiej republiki na dobre przeniosła się z Charkowa do Kijowa, zabrano się do przebudowy. W 1936 roku teren prac miał 80 hektarów. W ramach pięciolatki postawiono stadion na 70 tys. osób z imponującą kolumnadą. Na 21 lipca 1941 roku zaplanowano mecz Dynama Kijów z reprezentacją Armii Czerwonej. Zamiast piłki były jednak bomby. Nikita Chruszczow miał na głowie większe zmartwienia, niż otwieranie stadionu swojego imienia. ZSRR został zaatakowany przez III Rzeszę.

Stadion Olimpijski

Inauguracja się odbyła, ale wkrótce Niemcy zrobili swoją. Stadion nazwali Wszechukraińskim. Po wyzwoleniu został odbudowany po wojennych zniszczeniach i otwarty po raz kolejny. Dynamo zagrało z CDKA Moskwa. Wtedy był to Stadion Republikański.

W latach 60. Stadion Centralny, jak go nazwano, rozbudowano do 100 tys. miejsc. Obiekt wielokrotnie zmieniał swój wygląd. W 1996 roku stał się oficjalnie Olimpijskim. Na meczach Dynama frekwencja była tak słaba, że mecze ligowe drużyna Walerego Łobanowskiego rozgrywała na stadionie, który dziś nosi jego imię. Ostatni raz stadion przebudowano na EURO 2012. Obecnie może pomieścić 70 tys. osób. W tej części Europy większe są tylko moskiewskie Łużniki. Rozgrywano tu nawet kilka spotkań igrzysk olimpijskich w Moskwie.

Stadion Olimpijski

Stadion może i ładny, ale z powodu bieżni widoczność beznadziejna. Do tego mecz trafił mi się marny. Worskła Połtawa pokonało Dynamo 2:0. Przyszło 8 tys. osób. Najgorszy na boisku był Andrij Jarmołenko. Głównie machał rękoma a po symulowaniu faulu biegł z pretensjami do sędziego.

Stadion Olimpijski

Do Dynama, związku sportowego, który powstał z inicjatywy Feliksa Dzierżyńskiego, drużyna kijowskich proletariuszy weszła w 1927 roku. W ciągu kilku lat Dynamo stało się główną drużyna Ukrainy, w ramach ZSRR odpowiednikiem reprezentacji kraju. Od lat 60. zespół niemal co roku grał w europejskich pucharach. Po rozpadzie Związku, Dynamo długo było na Ukrainie hegemonem. Dziś jego największym rywalem jest Szachtar Donieck.

Stadion Olimpijski

Stadion Olimpijski

Klubowe muzeum na Stadionie Olimpijskim. Ścianka z ważnymi piłkarzami w historii Dynama. Trzeba podejść trochę bliżej…

Stadion Olimpijski

… by trafić na tzw. polski ślad. Łukasz Teodorczyk, dziś już w Anderlechcie.

Stadion Olimpijski

Widok na dach Stadionu Olimpijskiego. Tędy, przez parking i park, można przejść do siedziby Federaciji futbołu Ukrainy. W 2002 Hryhorij Surkis został wybrany przewodniczącym federacji i był zmuszony zrzeć się stanowiska prezesa Dynama. Prezesem klubu został jego brat Ihor, który pełni tę funkcję do dziś.

Dom futbolu, CSKA i Lokomotiw

Dom futbolu

Dom Gargamela? Blisko. Dom futbolu. Tak Ukraińcy nazwali architektoniczny koszmarek, który zbudował miejscowy związek piłki nożnej. Budynek 12 lat temu otwierali m.in. Lennart Johansson, Leonid Kuczma i Michel Platini.

Dom futbolu

Po drugiej stronie uliczki stoi Stadion im. Bannikowa, gdzie często grają reprezentacje młodzieżowe. Wyniósł się stąd Arsenal Kijów, który teraz jest gospodarzem meczów w Boryspolu, 40 km na wschód.

Lubię stadiony klubów kolejowych, bo zawsze są blisko dworca. Tej reguły nie łamie Lokomotiw Kijów. Wrażenia pozytywne, ale jeszcze ciekawszy jest położony 5 minut dalej stadion CSKA.

Stadion CSKA wciśnięty jest między potężny budynek ukraińskiego ministerstwa obrony i tory kolejowe. Od największej stacji na Ukrainie, Kijów-Pasażerski, dzieli nas kilkuminutowy spacer. Rozmach budowy, która mogła liczyć na wsparcie Armii Czerwonej był tak duży, że zbudowano nawet kino na świeżym powietrzu. Filmu już tu jednak nie obejrzymy, o mecz piłkarski też trudno. Cały stadion jest ruiną. Na murawie ćwiczą dzieci i oldboje. Największą atrakcją wewnątrz zniszczonej trybuny są bardzo długie, wyłożone boazerią korytarze.

Chrzeszczatyk, kijowski deptak. Kwitnie tu hazard. Wśród atrakcji strzały na bramkę na pieniądze.

Pozapiłkarsko

A sam Kijów? Polecam jedno przy głównym deptaku. Chmielnickiego 3 i kultowe, nie przesadzam, stoisko z perepiczkami. Parówka w cieście podobnym do racucha kosztuje 10 hrywien, czyli 1,5 zł. Do okienka potrafi podejść kilkadziesiąt osób na minutę. 10 hrywien ląduje na blacie, a w ręku klienta przygotowana już, zapakowana w woreczek gorąca parówka. Podchodzą młodzi, starzy, żołnierze i babcie.

Poza tym zapamiętałem szerokie ulice, przechodniów spychanych do podziemnych przejść, rozklekotane marszrutki wymijające ekskluzywne limuzyny, miłych ludzi, niskie ceny i mnóstwo kościołów. Ale o tym możecie przeczytać w standardowych relacjach z Ukrainy. Takich dla normalnych ludzi, a nie takich, którzy przelecieli blisko 1000 kilometrów, by zobaczyć mecz, na który przyszło 8 tys. osób.

Do Kijowa można dostać się Wizzairem m.in. z Gdańska i Katowic. Dla członków klubu WDC (30 zł rocznie) najniższa cena, którą widziałem, to 78 zł w dwie strony.

Kijów

Kijów

Czasami ważne jest to, czego nie widać. Cokół, na którym jeszcze niedawno stał pomnik Lenina.

Kijów

Łuk przyjaźni narodów.

Kijów

Kijów

Majdan.

Kijów

Kijów

Kijów to miasto kościołów i socrealistycznych budynków. Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach i siedziba uczelni dla dyplomatów.

Salon w domu Michaiła Bułhakowa.

Przewodniczka otwiera drzwi i wchodzimy do gabinetu. Meble ponoć oryginalne.

Kijowskie mieszkanie Bułhakowa utożsamiane jest ze słynnym mieszkaniem nr 50 z „Mistrza i Małgorzaty”. Stało się też inspiracją wielu jego opowiadań.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Zobaczyłem gola Tsubasy [Z PODRÓŻY]

Stadion Stomilu Olsztyn

– Nieźle dziś kręci ten Japoniec – dało się usłyszeć przed drugą połową meczu Stomilu. Tsubasa zakręcił tak, że na przerwę zszedł z jedną bramką, a powinien z dwiema. Trafiłby, gdyby miał wsparcie braci Tachibana.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Stadion Stomilu Olsztyn

Gdyby ktoś chciał zobaczyć mecz na zapleczu ekstraklasy na stadionie z poprzedniej epoki, to stolica Warmii i Mazur to słuszny kierunek. W Olsztynie o nowym obiekcie słychać od dawna, ale na razie przyjezdni mają okazję podziwiać wyjątkowe korytarze. O ile na co dzień trudno się nimi cieszyć, to groundhopperom muszą się podobać.

Stadion Stomilu Olsztyn

Tak, to ten sam widok.

Stadion Stomilu Olsztyn

Dawne zakłady Stomilu, widoczne za trybuną, to od 1995 roku Michelin.

OKS Olsztyn, największy klub w regionie, powstał latem 1945 roku. Kiedy został objęty patronatem przez Olsztyńskie Zakłady Opon Samochodowych, mocno poszedł w górę. Jak zwykle, najciekawsze jest to, co działo się wcześniej. A przed wojną, w Olsztynie, w piłkę grali rzecz jasna Niemcy. Cytat o historii:

„W czasach cesarskich Niemiec najważniejszym klubem piłkarskim był SV Allenstein, który był klubem wielosekcyjnym, była nawet sekcja hokeja na lodzie. Po I wojnie światowej życie sportowe wcale nie zamarło, mimo iż dzięki postanowieniom Traktatu Wersalskiego znacznie ograniczono liczebność wojska w Olsztynie. W okresie między wojennym palmę piłkarskiego pierwszeństwa przejął założony w 1921 r. klub Hindenburg Olsztyn. Drugim znaczącym klubem była założona w 1916 r. Viktoria Allenstein.”

O przedwojennej piłce w Olsztynie można przeczytać tutaj.

Stadion Stomilu Olsztyn

Stadion Stomilu Olsztyn

Wróćmy, do inauguracji I ligi, czyli meczu Stomil – Chrobry Głogów. Imię Tsubasa, które nosi bohater mangi „Kapitan Jastrząb”, oznacza skrzydło. W Japonii noszą je zarówno kobiety i mężczyźni. Piłkarzy o tym imieniu jest kilku. Tsubasa Yokotake gra w J1 League, czyli japońskiej ekstraklasie, a Tsubasa Oya poziom niżej. Tsubasa Ozora został rzecz jasna gwiazdą Barcelony, w serialu znanej jako FC Catalunya.

Stadion Stomilu Olsztyn

Tsubasa Nishi, pomocnik Stomilu, grał już w Polsce w Lechii i Widzewie. Strzelił pierwszego gola, powinien też drugiego. Stomil dostał owację w przerwie i na koniec meczu, po wygranej 3:0. Piłkarze świętowali zerowy dorobek w lidze, bo klub sezon zaczął sezon z trzema ujemnymi punktami za niespełnienie wymogów licencyjnych.

Stadion Stomilu Olsztyn

Stadion Stomilu Olsztyn

Atmosfera bez zarzutu. Krzyki, brawa, żadnych bluzgów. Do tego konkursy w przerwie, a na każdym krzesełku ulotka Socios Stomil. Stowarzyszenie kibiców szyje właśnie nową klubową maskotkę.

Stadion Stomilu Olsztyn

Rafał Kujawa, który strzelił gola po kilkudziesięciometrowym rajdzie, świętował zdejmując koszulkę. Sędzia nie miał wyboru.

Stadion Stomilu Olsztyn

Stadion Stomilu Olsztyn

Stadion Stomilu Olsztyn

A sam Olsztyn? W drodze na mecz można zobaczyć halę Urania.

Stadion Stomilu Olsztyn

Olsztyn

Kopernik, Olsztyn

Ławeczka niemieckojęzycznego kanonika, lekarza i prawnika. Autor słynnego przewrotu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

 

EURO i piłka w mieście milionerów [Z PODRÓŻY]

Stade Velodrome

To była inwazja. Mecz Polska-Ukraina oglądało w Marsylii ponad 40 tys. Polaków. Atmosfera i organizacja w porządku, choć bez wątpienia w Polsce o wiele bardziej było czuć klimat wielkiej imprezy. Ale Francuzom wielkie imprezy spowszedniały. Każde pokolenie miało swoje EURO, mundial, czy igrzyska.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Polska - Ukraina, EURO 2016

Mimo, że słynny, półprocentowy Carlsberg serwowany na stadionie za 6,5 euro, zachęcał do konsumpcji na zapas, było dość spokojnie. Co prawda grupka Polaków pobiła się między sobą, a część polskich aut wróciła z powybijanymi szybami.

Polska - Ukraina, EURO 2016

Stadion z torem kolarskim wybudowano na piłkarski mundial w 1938 roku. Stade Velodrome wielokrotnie przebudowywano, tor usunięto dopiero w 1985, gdy Olympique rządził Bernard Tapie. W związku ze słabą architekturą, w tym beznadziejną akustyką i brakiem dachu, co przy silnych wiatrach było problemem, w 2014 roku stadion został kompletnie przebudowany. Kiedy Francja organizowała wielki turniej, to rozgrywany był w na tym stadionie – mundiale w 1938 i 1998, EURO 1960, 1984 i 2016.

Polska - Ukraina, EURO 2016

Mecz marny, ale wszystkie grupy społeczne („Grubasy Łódź”, „Bezrobotni Olsztyn”), miasteczka i wioski były reprezentowane na flagach.

Nicea

Stadion w Nicei

Jedziemy dalej. Nicea. Po Allianz Arenie (Monachium) i Allianz Stadionie (Wiedeń) przyszedł czas na Allianz Rivierę. Nie wykluczam wizyty na Allianz Park (Londyn), gorzej będzie z Allianz Parque (Sao Paulo).

Nowy obiekt w Nicei stanął w 2013 roku w miejscu Stade Municipal du Ray. Grają tu piłkarze OGC Nice i rugbyści z Toulonu.

Monaco

Stadion Monaco

Statystycznie nie ma właściwie żadnych szans na to, że któreś z dzieciaków biegających po stadionie miejskim Stade Plage Marquet, tuż obok stadionu AS Monaco, zostało zawodowym piłkarzem. Ale co trzecie będzie milionerem. Bogatych ludzi więcej niż w Monaco jest tylko w kilku szwajcarskich miastach.

Piłkarze z tego kraju, niezrzeszeni w FIFA, grali ostatnio z Watykanem i reprezentacją Wyspy Man. Oczywiście głośniej jest o klubie należącym dziś do Dmitrija Rybołowlewa i Domu Grimaldich. Co ciekawe, w 1933 roku francuska federacja sama zaprosiła klub do swoich rozgrywek, co wiązało się z wprowadzeniem w Monaco piłkarskiego zawodowstwa.

Oglądając trening dzieciaków wystarczy się obrócić, by zobaczyć charakterystyczne łuki stadionu Ludwika II.

Stadion Monaco

Jeśli po wyjeździe z jednego z podziemnych rond, turysta wciąż próbuje odnaleźć się wśród jednokierunkowych ulic i wjazdów do tuneli, stadionu może nie zauważyć. W Monaco, gdzie każdy metr kwadratowy gruntu jest na wagę złota, stadion wygląda jak biura.

Monaco chce się rozwijać, choć nie ma miejsca. W najbliższych latach kolejne sześć hektarów ma zostać wydarte morzu. Koszt całej operacji – miliard euro. W dystrykcie Larvotto powstaną budynki, parki sklepy, biura i kolejna marina.

Stadion Monaco

Widok na jedną z trybun. Widziałem już na stadionie uniwersytet (Wembley) i liceum (Malmö) a nawet centrum handlowe pod murawą (Belgrad). Salon samochodowy ze stacją benzynową to jednak nowość. W podziemiach jest też parking, przy jednej z trybun hala sportowa.

Stadion Monaco

Monaco nie jest w Unii Europejskiej, jest za to w strefie EURO i de facto w strefie Schengen. Spośród blisko 37 tys. mieszkańców jedynie jedną czwartą stanowią Monegaskowie (obywatele księstwa); pozostali to imigranci, głównie z Francji i Włoch. To jeden z dwóch ostatnich w Europie krajów, obok Liechtensteinu, gdzie monarcha ma poważne uprawnienia.

Stadion Monaco

Tutaj będzie trenował Kamil Glik. Monaco ma jeden z najpiękniejszych w Europie kompleksów treningowych. Niestety, odbiłem się od bramy ośrodka w La Turbie, po francuskiej stronie granicy. Żałuję, bo widoki są niesamowite.

W kolejnym wpisie o Como, Bazylei i Frankfurcie.

Przed derbami dobrze zrobić piknik [Z PODRÓŻY]

Derby Pragi Slavia-Sparta

284. derby praskich „S” poprzedził piknik. Zabawa przy stoiskach obok Tesco, położonego naprzeciwko stadionu Slavii, trwała od samego rana. Piwo, konkursy dla kibiców, sprzedaż pamiątek, w tym książek, zbiórka na grób zasłużonego trenera. Na telebimie pokazywano stare bramki, na scenie pojawili się piłkarze sprzed lat.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Derby Pragi Slavia-Sparta

Przed meczem zdążyłem jeszcze zobaczyć przemarsz kibiców gości (mnóstwo krzyków i wyzwisk, ale na pokaz) i kompleks Slavii.

Stadion lekkoatletyczny, część kompleksu Slavii.

Stadion Slavii

W piątkowym i sobotnim dzienniku „Sport” dano pięć stron o derbach, tyle samo co o lidze hokeja. Jest jeszcze punkt wspólny. W tabelach obu lig na pierwszym miejscu Sparta Praga, na drugim Liberec a na siódmym Mlada Boleslav. W gazecie zmieszczono rozmowę z piłkarzami sprzed lat – Martinem Frydkiem i Ivo Knoflickiem oraz rozrysowane „typickie gole” Milana Skody i Davida Lafaty.

Derby Pragi Slavia-Sparta

Eden, stadion Slavii. W tym roku zaczęto mówić o możliwej przebudowie stadionu. Pojemność miałaby wzrosnąć z 21 do 35 tysięcy.

Derby Pragi Slavia-Sparta

Siedziba szkółki Slavii.

Slavię krótko wcześniej przejęli Chińczycy. Ogłosili, że przeciętność ich nie interesuje. Za słowami poszły czyny. Praga to europejska siedziba CEFC, energetycznego giganta, szóstej największej prywatnej firmy Państwa Środka. Jej roczne obroty wynoszą 35 mld dolarów. Klub to kolejna już inwestycja w stolicy Czech. Wcześniej kupili akcje grupy finansowej J&T oraz dwa budynki w historycznym centrum Pragi.

Rządy poprzedniego właściciela Aleša Řebíčka, byłego ministra, oceniane są krytycznie. Slavia ostatnie mistrzostwo wygrała w 2009 roku. Chińczycy od razu zabrali się za spłacanie długów. Kolejnym krokiem mają być transfery i odkupienie wybudowanego w 2003 roku stadionu.

Derby Pragi Slavia-Sparta

Z widokiem na Eden.

Derby Pragi Slavia-Sparta

Derby Pragi Slavia-Sparta

Marco Paixao, niedawna gwiazda polskich boisk, nie miał szans na grę. Nie zmieścił się nawet w kadrze na mecz. W ostatniej akcji pierwszej połowy gola strzelił Jaromir Zmrhal. Praskie derby nr 284 wygrała Slavia. Ale to jej dopiero 87. zwycięstwo. W piłkarskich derbach Sparta wygrywała 133 razy.

Derby Pragi Slavia-Sparta

Derby Pragi Slavia-Sparta

Po pierwsze ciastka, potem piłka [Z PODRÓŻY]

Stadion Belenenses

Nie przyjechałem po ciastka, nie chciałem też zaglądać do klasztoru. Do Belem, dzielnicy Lizbony, wybrałem się, by podziwiać widok ze stadionu Belenenses.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Z centrum Lizbony dojeżdżamy tramwajem nr 15. Mijamy Pałac Prezydencki i będąc na głównej ulicy Belem, zerkamy na pamiątkową tablicę. Pierwszy przystanek to miejsce, w którym założono Benfikę. W lutym 1904 roku grupa studentów zebrała się na tyłach Farmácia Franco. 24 osoby zawiązały klub sportowy o nazwie Sport Lisboa. Dziś jego kibice nazywają go największym na świecie, bo żaden klub nie ma tylu członków, co Benfica.

Tu powstała Benfica

Sto metrów dalej, też na głównej ulicy, Rua de Belém, docieramy do głównego punktu programu dla większości turystów. W długiej kolejce, która sięga kilku kolejnych sklepów, czekają klienci najsłynniejszej cukierni w kraju. Wszyscy, którzy stoją w ogonku, przyszli po pasteis de Belem.

Delikatne, kruche ciastka w kształcie babeczek mają w środku krem. Najlepiej, gdy jest ciepły, a same ciastka obsypane są cukrem pudrem i cynamonem. Produkowane i sprzedawane w tym miejscu od 1837 roku. Ich historia związana jest z mnichami zakonu św. Hieronima, którzy zamieszkiwali położony tuż obok Klasztor Hieronimitów.

Portugalskie babeczki z kremem (pastéis de nata) można dostać praktycznie w każdej cukierni i kawiarni w mieście. Barbarzyńską, zdaniem cukierników wersję przysmaku, można kupić w Pingo Doce, miejscowym odpowiedniku Biedronki. Cena jest 5 razy niższa.

Klasztor Hieronimtów

Klasztor Hieronimtów uważany jest za perłę stylu manuelińskiego, z którego słynie Portugalia. Został wybudowany jako wyraz dziękczynienia za szczęśliwą wyprawę Vasco da Gamy do Indii. W 2007 roku podczas szczytu Unii Europejskiej podpisano tu Traktat Lizboński. Stąd widać już stadion. W Belem są jeszcze dwie warte uwagi atrakcje. Obie nad brzegiem Tagu – Wieża Betlejemska i Pomnik Odkrywców. Odsyłam do przewodników lub strony infolizbona.pl.

Klasztor Hieronimtów

Klasztor Hieronimitów.

Stadion Belenenses

Na stadion w Belem warto przyjść wcześniej i nacieszyć oczy. Belenenses, które w 1946 roku wygrało ligę, było pierwszym mistrzem spoza portugalskiej „Wielkiej Trójki” (Benfica, Porto, Sporting). W tym sezonie Portugalczycy w Lidze Europy grali z Lechem Poznań i dwukrotnie bezbramkowo zremisowali. O niebanalnych związkach Poznania z Belem pisał Radosław Nawrot.

Stadion Belenenses

Położone tuż przy stadionie boisko do rugby.

Stadion Belenenses

Sekcja rugby ma też na stadionie swoją kawiarenkę. Wielosekcyjność to w Portugalii normalna sprawa. W Sportingu Lizbona na przykład, uprawia się ponad 30 dyscyplin.

Stadion Belenenses

Portugalczycy szanują sportową historię. Belenenses to skromny klub, ale na muzeum pieniądze się znalazły. Tak naprawdę to duże pomieszczenie, w którym postawiono wszystkie możliwe trofea, proporce i pamiątki. Efekt jest lepszy od jakiegokolwiek klubowego muzeum nad Wisłą.

Stadion Belenenses

José Manuel Soares, znany jako Pepe, był gwiazdką Belelenses, gdy w 1931 roku, w wieku 23 lat, zmarł na skutek zatrucia.

Stadion Belenenses

Widok z Estádio do Restelo jest piękny. W oddali, na drugim brzegu rzeki, widać pomnik Chrystusa Króla. Czerwony, wiszący most, bywa nazywany europejskim Golden Gate Bridge. Aż do 1974 roku nosił nazwę mostu Antónia Salazara. Nowa nazwa – 25 kwietnia, upamiętnia rewolucję goździków, która doprowadziła do obalenia następcy dyktatora.

Stadion Belenenses

– Przepraszam, mógłby pan usiąść na chwilę na miejscu obok? Mam zwyczaj, że na początku meczu siedzę na moim stałym miejscu – usłyszałem od Jose, kibica z Belem. Nie pomogło.

Belenenses – Vitoria Guimaraes 3:3. Gospodarze wygrywali 2:0, ale Vitoria, którą prowadzi Sérgio Conceição, wyjechała z Belem z 1 punktem. Ja wróciłem w pełni usatysfakcjonowany.

Stadion Belenenses

Stadion Belenenses

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.