Miesięczne archiwum: Sierpień 2019

Od Neymara do Franza Kafki [RECENZJA]

Tytuł: Lekcje futbolu
Autorzy: Paweł Mościcki
Wydawnictwo:  Wydawnictwo w podwórku, 2019

Odgwizdany spalony, jako utracona szansa, to zaprzepaszczona droga do spełnienia. Proste gesty pomocnika i napastnika po machnięciu chorągiewka są jak gesty dawnych kochanków, rozpoznawalne tylko dla nich. Paweł Mościcki z takich porównań utkał ciekawą książkę.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Chwalenie „Lekcji futbolu” przychodzi mi o tyle łatwo, że znalazłem w nich wiele moich osobistych opinii. Autor, kibic FC Barcelony, śmieje się ze statystyk o zerowej wartości, boleje nad infantylnością słowa „cieszynka”, podkreśla fałszywą stronę futbolu. Dziś możni piłkarskiego świata mówią o szacunku i lojalności na boisku oraz sporcie, jako miejscu spotkań. W istocie, profesjonalną piłkę napędzają brudne często pieniądze, za którymi gonią występujący na boisku milionerzy. Na ich oglądanie dużej części społeczeństwa nie stać.

Światopogląd autora poznajemy na pierwszej stronie. Kocha futbol, choć to dziś rozrywka „sponsorowana przez ponurych satrapów i globalnych monopolistów”. Wielu konfliktom zbrojnym media poświęcają mniej miejsca, niż linii pomocy Realu Madryt. Ale to wciąż futbol mówi wielkie prawdy. Mościcki w swojej książce zamiast jak wielu przepuścić piłkę przez filtr literatury i sztuki, poszedł w odwrotnym kierunku.

Paweł Mościcki urzekł mnie swoim spojrzeniem na remontadę Barcelony z PSG w 2017 roku. W ostatniej akcji, tuż przed golem Sergiego Roberto, Neymar dogrywał w drugie tempo. Wcześniej zamarkował dośrodkowanie i nawinął Marco Verattiego. Według Mościckiego ten moment pokazuje prawdziwy kunszt Brazylijczyka. Zatrzymał się, wykonał proste zagranie nie spiesząc się w ostatniej minucie meczu. W książce to punkt wyjścia do rozważań o niecierpliwości. Autor głowi się nad sensem znanego z innych języków sformułowania „brania czasu” oraz polskim „dawaniem sobie czasu”. I cytuje Franza Kafkę:

„Wszystkie błędy ludzkie są niecierpliwością, przedwczesnym porzuceniem metodyczności, pozornym okalaniem pozornej sprawy”.

Pod koniec atrakcyjność porównań spada, wyszukane analogie zaczynają nużyć a cytaty z filozoficznych dzieł przytłaczają. Książkę ratują niebanalne zestawienia. Esej o współczesnej lewicy sąsiaduje z przemyśleniami o grze u siebie i na wyjeździe. Piłkarski format ligowego sezonu Mościcki przekłada na stosunki międzyludzkie. Podrzuca myśl, co by było, gdyby para na początku znajomości ustaliła symetryczność spotkań, nie tylko w świecie realnym, jak w piłkarskim sezonie.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Leeds. U Starego Pawia [Z PODRÓŻY]

Pomnik Billy Bremner

O świcie wysiadam przed stadionem Leeds United AFC. Trzyliterowy skrót to nie przypadek. Ma go w swojej nazwie wiele piłkarskich klubów z West Yorkshire. Z powodu popularności rugby league drużynom, które piłką grały tylko nogami, a nie kopały i rzucały, dodawano AFC (Association Football Club), a nie samo FC, jak w reszcie kraju.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

44 dni pracy Briana Clougha w Leeds w 1974 roku to jedna z najbardziej znanych historii angielskiej piłki. Jej sfabularyzowana wersja została zekranizowana. Ci, którzy znali Clougha, twierdzą, że w „Damned Utd” pokazano jego karykaturę. Faktem jest jednak, że na pierwszym treningu w Leeds, na bocznym boisku, gdzie teraz jest parking, Clough od razu postawił się na przegranej pozycji. – Wszystkie medale i puchary, które zdobyliście, możecie wrzucić do kosza. Bo zdobyliście je oszukując – mówił patrząc w oczy reprezentantom Anglii i Szkocji. Leeds Dona Reviego zdominowało angielską piłkę. Clough jako trener Derby, mówił w telewizji o „Dirty Leeds” (brudnym Leeds), domagał się zdegradowania klubu do drugiej ligi. Za faule, nurkowanie i otaczanie sędziego po każdej kontrowersyjnej sytuacji. – Wykłócanie się, presja na arbitra, to oszustwo – tłumaczył. Jego drużyny rzadko faulowały. Proponował, żeby za ostrą grę karać także trenerów. – Gdyby Alex Ferguson miał płacić za kartki swoich zawodników, to z jego podejściem do pieniędzy, Manchester nie łapałby żadnych kar – mówił po latach.

Pomnik Don Revie

Don Revie przy Elland Road.

Futbol Clougha był czysty, przynajmniej na boisku, bo zarzucano mu machlojki przy transferach. Jego drużyna miała grać „dywanowy futbol” atrakcyjny i z piłką na ziemi. Po półtora miesiąca w Leeds, gdy mieli go dość nie tylko piłkarze, ale i prezesi, a drużyna zaliczyła najgorszy start sezonu od 20 lat, został zwolniony. Tego samego dnia w telewizyjnym studiu starł się z Donem Reviem. Szczera i ostra momentami dyskusja zwolnionego właśnie Clougha i jego poprzednika, ówczesnego selekcjonera, pokazuje, jak bardzo zmieniła się telewizja. Dziś trenerzy nie pozwoliliby sobie na tak otwartą konfrontację.

Stadion Leeds United

Elland Road to ulica na obrzeżach miasta. Gęstą zabudowę widać dopiero w oddali, na szczycie wzgórza. Przed pomnikiem Billy’ego Bremnera leżą kwiaty. W oczy rzucają się te ułożone w napis „Dad”. Sylwetka piłkarza, który zagrał ponad pół tysiąca meczów dla Leeds, obrócona jest tyłem do stadionu przy Elland Road. Kilkadziesiąt jardów dalej upamiętniono trenera z którym pracował 13 lat i wygrywał mistrzostwa oraz puchar Anglii. Don Revie z uśmiechem patrzy na stadion, gdzie odnosił największe sukcesy. Po odejściu z Leeds szczęśliwy już nie był. Jego kadencja z reprezentacją Anglii okazała się porażką, potem prowadził już tylko zespoły z Bliskiego Wschodu.

Stadion Leeds United

Pomnik Billy Bremner

Elland Road to jeden z tych stadionów, gdzie na piwo przed meczem można pójść do tego samego pubu, gdzie spotykano się w XIX wieku. Wystarczy przejść na drugą stronę ulicy, do pubu Old Peacock. Na ścianach eleganckiego lokalu wiszą stare zdjęcia, bilety i programy z meczów. Przyszedłem za wcześnie, jest jeszcze zamknięte. – Jeśli interesuje cię futbol, to może przyjdziesz na nasze spotkanie z Normanem Hunterem? – zagaduje mnie kręcący się przy wejściu pracownik. Przyznaję się, że nic mi to nazwisko nie mówi. – Powinieneś przyjść tym bardziej – słyszę w odpowiedzi. Hunter zagrał dla Leeds 540 meczów. Wystąpił na Wembley przeciwko Polsce w 1973 roku. To jemu piłkę odebrał Grzegorz Lato, by po chwili podać do Domarskiego. – Nigdy nie zapomniałem o moim błędzie. Nie pozwolono mi na to. Ilekroć graliśmy z Leeds na wyjeździe, kibice wracali do tego meczu. Zajęło mi wiele czasu, żeby to wszystko przetrawić – wspominał po latach.

Angielski obrońca grał z Leeds w europejskich pucharach. Dostał czerwoną kartkę w finale Pucharu Zdobywców Pucharów w 1973 roku. Anglicy są do dziś przekonani, że grecki sędzia nie podyktował przeciwko Milanowi trzech rzutów karnych. Leeds finał przegrało, a sędzia został później dożywotnio zdyskwalifikowany za ustawianie meczów. „Daily Telegraph” pisał o kradzieży w blasku reflektorów. Dwa lata później Leeds przegrało Puchar Europy. W angielskich wspomnieniach wersja jest jedna – znów były karne, nieuznane bramki. Wygrał Bayern, bo federacja z kontynentu chciała ukarać Anglików.

Hunter o swojej karierze opowie w pubie, od którego zaczęła się piłkarska historia Leeds. Pierwsza nazwa stadionu to The Old Peacock Ground. A sam Hunter należy dziś do najsłynniejszych Pawi w historii.

Pomnik Billy Bremner  Stadion Leeds United  Stadion Leeds United Stadion Leeds United Stadion Leeds United Stadion Leeds United Stadion Leeds United

Pomnik Don Revie

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.