Miesięczne archiwum: Październik 2016

W tej loży masońskiej powstała piłka nożna

Freemason's Arms Pub

Czy futbol stworzyli masoni? Teoretycznie nie, ale jak wytłumaczyć, że reguły dyscypliny wymyślono w siedzibie loży masońskiej? W takich sprawach nie przypadków.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

26 października 1863 w londyńskiej Tawernie Wolnomularzy (Freemasons’ Tavern) Ebenezer Cobb Morley zorganizował spotkanie, o którym można przeczytać w encyklopediach. 32-letni wówczas Anglik był kapitanem piłkarskiej drużyny z Mortlake. W sportowym tygodniku Bell’s Life zaproponował utworzenie organizacji zrzeszającą kluby uprawiające nową grę.

Dyskusje nad ustaleniem wspólnych zasad piłki nożnej trwały dwa miesiące. – Co to za gra be zahaczania? Mogę wziąć Francuzów i pokonają was w dwa tygodnie – przekonywali ci, którzy uważali, że ten sport musi być dla prawdziwych mężczyzn. Ostatecznie najbardziej agresywnych zachowań zakazano, by w piłkę mogli grać też uczniowie.

W kluczowym spotkaniu w Freemasons’ Tavern uczestniczyli przedstawiciele 12 klubów: Barnes, Civil Service, Crusaders, Forest of Leytonstone, N.N. (No Names) Club (Kilburn), pierwszy Crystal Palace, Blackheath, Kensington School, Percival House (Blackheath), Surbiton i Blackheath Proprietary School. Inna szkoła – Charterhouse, wysłała swojego kapitana, ale ten nie przystąpił do Football Association. Wszystkie 12 klubów reprezentowało Londyn. Dziś w większości nie istnieją albo ich zawodnicy grają w rugby union.

Do pubu, który chwali się, że jest miejscem narodzin futbolu, zajrzałem przy okazji wypadu na mecz Arsenalu. Czytaj więcej.

Freemason's Arms Pub

Piłkarskie pamiątki w Freemason’s Arms Pub.

Freemasons’ Tavern 150 lat temu przekształciło się w Freemason’s Arms Pub i przeniosło sto metrów dalej, gdzie działa do dziś. Właściciel lokalu niedaleko Covent Garden, przy Long Acre 81-82, podaje, że w tym miejscu powstała piłka nożna. Choć miejsce nie do końca się zgadza, to na pewno pub nawiązuje do tamtego wydarzenia. Tam, gdzie, fizycznie spotykano się tworząc zasady futbolu, stoi piękny budynek Freemasons’ Hall (na pierwszym zdjęciu widoczny na końcu ulicy). Mieści się w nim wiele masońskich organizacji, w tym m.in. Wielka Zjednoczona Loża Anglii. Żeby wejść do środka, trzeba zapisać się na wycieczkę z przewodnikiem. Niektórzy mówią, że warto. Nie byłem, bo na pytanie, czy piłkę wymyślili masoni, usłyszałbym zaprzeczenie.

Freemason's Arms Pub

Freemason's Arms Pub

We wtorkowe popołudnie pub świecił pustkami.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Krewetkowcy w północnym Londynie

Mecz Arsenalu Londyn

Cytat „Piłka nożna powinna być sztuką” i flaga kibiców LGBT wiszą koło siebie. Dwa banery z Emirates Stadium pokazują, że pod pewnymi względami podróż na mecz do Londynu można porównać do misji na Marsa.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Meczu Arsenalu oglądałem z wyrzutami sumienia. Bilety lotnicze na jednodniowy wypad kupowałem z myślą o non-league football. Śledząc fenomenalnego bloga The London Football Guide wiedziałem, że dni bez meczów w Londynie właściwie nie ma. Szykowałem się na Dagenham & Redbridge. Drużyna ze wschodniego krańca Londynu w zeszłym sezonie spadła z League Two. Zrezygnowałem, bo przy bilecie za 16 funtów cenowo wychodziło niemal dokładnie tyle, co za Arsenal w Pucharze Ligi.

Wyrzuty sumienia rosły, gdy obserwowałem ruchy na trybunach Emirates. Kilkanaście tysięcy kibiców nie zdążyło na pierwszy gwizdek. Kilka tysięcy przyszło po kwadransie gry. Podobna grupa opuściła trybuny w 40. minucie. W drugiej połowie powtórka, ale tym razem w 80. min. schody powoli się zapychały. Roy Keane, który kilka lat temu krytykował krewetkowców z Old Trafford, tutaj mógłby wyjść z siebie.

Mecz Arsenalu Londyn

W ramach akcji „Junior Gunners” wiele odpowiedzialnych funkcji podczas meczu, przynajmniej oficjalnie, wykonywały dzieci. Kilkulatek, który czytał składy, wyłożył się na imieniu Krystiana Bielika. W meczu 4. rundy Pucharu Ligi z Reading Polak usiadł na ławce rezerwowych.

Mecz Arsenalu Londyn

Mecz Arsenalu Londyn

Mecz Arsenalu Londyn

Po wyjściu ze stacji metra Arsenal, większość ludzi kieruje się w prawo. Na stadion jest stąd kilkaset metrów. Skręcając w drugą stronę, po kilkuminutowym spacerze dochodzimy do Highbury Square. W miejscu po poprzednim stadionie Arsenalu powstało 650 mieszkań. Zachowano m.in. trybunę w stylu Art Deco. We wtorek, w dniu meczowym, ochroniarze pilnowali, by turyści nie zaglądali do środka i nie niepokoili miejscowych milionerów.

Highbury Stadium

Highbury Stadium

Emirates Stadium

Tony Adams.

Emirates Stadium

Emirates Stadium

Herbert Chapman.

Emirates Stadium

Thierry Henry.

Emirates Stadium

Big Ben

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Tata wrócił bez grosza

Powrót Taty

Tytuł: Powrót Taty
Autor: Radosław Kałużny, Mateusz Karoń
Wydawnictwo:
Kopalnia, 2016

Radosław Kałużny opowiada o swoich grzechach szczerze a historie robią wrażenie. Problem w tym, że Andrzej Iwan, Igor Sypniewski, Arkadiusz Onyszko i Krzysztof Król byli szybsi.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Trudno znaleźć szczęśliwy okres w życiu Kałużnego. Ojciec sadysta nigdy mu nie odpuszczał. Bił czym się dało. Jako były bokser wiedział, jak trafić tak, żeby bolało. W szkole też było niewesoło. Wysoki i chudy Kałużny świetnie grał w piłkę i szybko przebił się do pierwszej drużyny Zagłębia Lubin. Tam czekała na niego fala. Butny nastolatek nie mógł dogadać się ze starszyzną.

W sztafecie niekompetentnych zdaniem Kałużnego trenerów, laurkę wystawia Jerzemu Engelowi. Selekcjoner był jednym z niewielu, którzy mu ufali. Zgrupowania piłkarz przedstawia jako okazję do wypicia wódki z dawno niewidzianymi kolegami. Ubolewa, że lot z Warszawy do Bydgoszczy był opóźniony. Zwykły rytm: transport na miejsce – nowe ciuchy – dyskoteka, został zakłócony.

Hat-trick z Białorusią opisuje jako przypadek. Był tego dnia tak słaby, że Piotr Świerczewski poprosił go, by nie przeszkadzał i chaos siał z przodu. Piłka trzykrotnie spadła mu pod nos.

Kolejnymi konfliktami w szatni Kałużny utrudniał mocno sobie życie, ale najgorzej było poza sportem. Książkę napisał, bo został bez grosza. Rozwód kosztował go fortunę. Żona zabrała mu nowy dom, w którym był dwa razy. Twierdzi, że z 200 tysięcy złotych wypłaty zostawało mu niecałe 40. Zarzuca jej oszustwo. Uważa, że na dużą kwotę oszukano go nawet w reprezentacji.

Krótko po zakończeniu kariery, nie miał już nic. Po drodze był jeszcze alkohol, problemy z wagą, kontuzje kolan a nawet uzależnienie od gier komputerowych. Stracił kontakt z dziećmi, myślał o samobójstwie. Kolejnym przystankiem były Wyspy. Przy rozładowywaniu tirów zarabiał 300 funtów tygodniowo. To wtedy jego fotka z magazynu DHL-u trafiła do internetu. Na emigracji był jeszcze twarzą sieci szkółek piłkarskich. Wspólnik długo nie płacił, potem się ulotnił. Zostawił tylko długi.

Kałużny nie pisze tylko o korupcji. To też wspólny mianownik wielu wspomnień piłkarzy. Ci, którzy napisali książki, o sprzedawaniu meczów wiedzieli niewiele. Coś podejrzewali, koledzy chcieli ich wciągnąć, oni się bronili.

Książkami piłkarzy, którzy opowiadają o błędach, nieszczęściach i uzależnieniach, można zapełnić całą półkę. Opowieść Kałużnego jest mocna i odkrywa nową historię. Trzy lata temu byłaby wielkim hitem. Dziś już nie.

Manuel Neuer. Najlepszy bramkarz świata

Tytuł: Manuel Neuer. Najlepszy bramkarz świata
Autor: Schulze-Marmeling Dietrich, tłum. Jerzy Pasieka
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Dolnośląskie, 2016

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Żeby książka o 30-letnim piłkarzu miała sens, trzeba mieć na nią pomysł. Na przykład wyjaśnienie, jaką drogę na tle historii futbolu, przeszedł ten, który w oczach wielu zrewolucjonizował grę bramkarza.

Ta rewolucja wcale nie musi być faktem, bo był to raczej powolny proces, sztafeta pokoleń. Ale przez takie występy jak mecz Niemiec z Algierią na mundialu w Brazylii, to Manuel Neuer odbierany jest jako ten, który na nowo zdefiniował grę na swojej pozycji. W tamtym spotkaniu Neuerowi naliczono 19 kontaktów z piłką poza polem karnym, z czego 10 stanowiły ratunkowe interwencje na pełnym ryzyku. Wykonał sześć sprintów, czyli tyle samo, co rozgrywający Toni Kroos. Bramkarz podawał w tym meczu 42 razy, ze skutecznością 78 proc. Czy myślał o tym co się stanie, gdy nie trafi w piłkę wykonując wślizg 30 metrów od bramki. – To ryzyko zawodowe, z którym się trzeba liczyć – odpowiadał. Zbytnią skłonność do ryzyka zarzucał mu z kolei Oliver Kahn. Opowieść o tym, jak Neuer doszedł do innego rozumienia swojej pozycji, niż poprzednia ikona niemieckiej bramki, to najciekawsza opowieść w książce.

W Schalke nie przewidywano specjalnych treningów dla bramkarzy w wieku 10-13 lat. Ale znalazł się wariat, Siggi Huneborn, który opracował koncepcję zajęć i osobiście męczył młodych golkiperów na przylegającej do Parkstadionu górce. Żeby zacząć trening trzeba było posprzątać butelki. Inny trener z niebanalnymi pomysłami, Lothar Matuschak, interweniował, gdy Schalke chciało zrezygnować z 15-letniego Neuera. Choć zespół miał już dwóch bramkarzy, zrobiono wyjątek i w tym roczniku było ich trzech. Neuer raz rozwijał się wbrew systemowi, innym razem dzięki niemu. Nie było przypadkiem, że skończył tę samą szkołę, co Mesut Özil, Benedikt Höwedes oraz Julian Draxler. Tam grali najlepsi.

W książce poznajemy m.in. Buer, czyli specyficzną dzielnicę Gelsenkirchen. Dowiadujemy się jakie zasady przedstawione przez kibiców Bayernu musiał zaakceptować Neuer i za jakie mecze dostawał fatalne noty od Kickera. Im dalej, tym mniej ciekawie, bo wielkie mecze Niemca oglądaliśmy w telewizji. Wszystko, co najważniejsze, wydarzyło się na małych boiskach w mało ciekawym mieście w Zagłębiu Ruhry.

Za pucharem z wielkimi uszami pojechałem do Rumunii

Stadion Dynama Bukareszt

Cztery karne obronione przez Helmutha Duckadama dały Steaule Bukareszt Puchar Europy a mnie zaprowadziły do Rumunii.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

1986 rok. W Sewilli kibice Barcelony mieli świętować pierwszy w historii klubu Puchar Europy. Po dogrywce, cztery rzuty karne z rzędu obronił Helmuth Duckadam. Najważniejsze klubowe trofeum po raz pierwszy trafiło za żelazną kurtynę. Dlaczego miało to dla mnie znaczenie? Po kilku groundhopperskich wyprawach po Europie zauważyłem, że widziałem sporo stadionów zwycięzców Pucharu Europy i Ligi Mistrzów. Postanowiłem zobaczyć wszystkie. Ostatnim celem, klubem numer 22, był Bukareszt.

Stadion Dynama Bukareszt

To trzeci wpis z wypadu do Rumunii. Przeczytaj o braterstwie z jednorękim bramkarzem i meczu z widokiem na zamkniętą fabrykę oraz Rapidzie Bukareszt, którego nie ma, ale jest ich kilka.

Stadion Dynama Bukareszt

Rumuńskie rozgrywki zawsze napędzała rywalizacja Steauy z Dinamem. W 1988 roku, doliczonym czasie gry finału Pucharu Rumunii, po kolejnej krzywdzącej decyzji sędziego, piłkarze Dinama zeszli do szatni. – Zostańcie, jesteście zawodowcami – prosił ich jeszcze trener Mircea Lucescu. Nie dali się przekonać. Puchar przyznano Steaule.

Tego, żeby temu klubowi nie stała się krzywda, osobiście pilnował prezes klubu, Valentin Ceaușescu. Bez niego nie zdobyłby dominującej pozycji. Niechętni Steaule mówią, że wygrywanie z poparciem wszechwładnego wojska i syna dyktatora, to żaden wyczyn. Z drugiej strony, Securitate, tajna policja, robiła co mogła, by w siłę rosło Dinamo. Podobno podsłuchy w szatni rywali były na porządku dziennym.

Stadion Dynama Bukareszt

W 2000 roku 24-letni pomocnik Cătălin Hîldan w czasie meczu Dinama stracił przytomność. Zmarł wskutek niewydolności serca.

Jeszcze jeden pomnik stoi przy głównym wejściu (na pierwszym zdjęciu). Kibiców na stadionie wita kajakarz, bo Dinamo to klub wielosekcyjny. Ivan Patzaichin był na pięciu igrzyskach, zdobył siedem medali, w tym cztery złote. Ma 66 lat, co nie przeszkodziło mu zostać uwiecznionym przed stadionem.

Stadion Dynama Bukareszt

Dinamo to historycznie i kibicowsko druga drużyna Rumunii. Stadionul Dinamo niestety idealnie oddaje pochodzenie klubu. Równie dobrze mógłby powstać w NRD. Niski wał ziemny i bieżnia. Ciekawiej jest na tyłach klubowego kompleksu.

Stadion Dynama Bukareszt

Stadion Dynama Bukareszt

Tuż obok stadionu Dinama położona jest hala, basen, korty i boiska treningowe. Obok nich nieużywany już tor kolarski.

Stadion Dynama Bukareszt

Stadion Dynama Bukareszt

Dziś Stadionul Florea Dumitrache, czyli obiekt rezerw Dynama. Kiedyś stadion Victorii Bukareszt, innego klubu wspieranego przez resort bezpieczeństwa. Po rewolucji, czyli roku 1989, klub zniknął.

Stadion Dynama Bukareszt

Stadion Dynama Bukareszt

Stadion Steauy Bukareszt

– Panie, gdzie?! Teren wojskowy! – naskoczył na mnie strażnik, gdy pomimo tabliczek z zakazem chciałem wejść na historyczny stadion Steauy. Drużyna grała tutaj od 1863 do 2015 roku. Negocjacje z młodym żołnierzem nic nie dały. – Tam nic nie ma. Wszystko zamknięte – mówił nieprzejednany wartownik. Na osłodę pozostał mi Puchar Europy na wyblakłym plakacie.

Stadion Steauy Bukareszt

Stadion Steauy Bukareszt

W 2002 roku klub w końcu oficjalnie przejął George „Gigi” Becali. Streszczenie życiorysu kontrowersyjnego biznesmena według Wikipedii to sprawowanie funkcji europosła z dnia na dzień zamienione na odsiadywanie wyroku karnego.

W 2014 roku rumuński MON zażądał od klubu, by ten przestał używać herbu, nazwy i barw, do których prawa wciąż miała armia. Ministerstwo wygrało sprawę, która trafiła aż do Sądu Najwyższego. Zanim strony doszły do porozumienia, piłkarze występowali jako FC Steaua S.A., z dość pokracznym herbem na piersi. Na zdjęciu pamiątka z tych czasów.

Stadion Steauy Bukareszt

Steaua ma identyczny rodowód, jak m.in. bułgarskie CSKA. Wojskowy klub powstał w 1946 na mocy rozkazu. Od razu stworzono kilka sekcji. Z dnia na dzień zawodnicy z żółtą gwiazdą zdominowali krajowe zawody.

Stadion Steauy Bukareszt

Trzy lata po wygranych rzutach karnych z Barceloną, w 1989 roku, Steaua znów dotarła do finału PE. Przegrała wtedy z wielkim Milanem Arrigo Sacchiego. W kraju drużyna zaliczyła serię 104 meczów bez porażki. Kilka miesięcy później klub, jak i cały kraj, znalazł się w nowej rzeczywistości. Po rewolucji, egzekucji Nicolae Ceaușescu i demokratyzacji kraju, wojsko dalej prowadziło klub. Ale trzeba było zacząć zarabiać. Piłkarzy hurtowo sprzedawano na Zachód. Największa gwiazda, Gheorghe Hagi, kosztował Real Madryt 4 mln dolarów.

Arena Naţională

Steaua gra teraz na Arena Naţională. Stadion na 55 tys. osób przypomina warszawski Narodowy. W 2012 roku rozgrywano tu finał Ligi Europy Sevilla – Athletic. Część andaluzyjskich i baskijskich kibiców poleciała wtedy do Budapesztu. Mylenie stolic Rumunii i Węgier ma długą tradycję.

Wcześniej w tym miejscu stała poprzednia narodowa arena, Stadionul Național. W 1992 roku wystąpił na niej Michael Jackson. – „How are you doing, Budapest?” – pytał bukaresztańską publiczność. Król Popu dostąpił zaszczytu, którego nie zdążył odebrać nawet Nicolae Ceaușescu. Był pierwszym, który z balkonu Pałacu Parlamentu pozdrowił wiwatujący tłum. Rumuński dyktator, by wybudować ówczesny Dom Ludowy kazał przesiedlić 40 tys. osób i usunąć starą zabudowę na terenie 7 km kw. Budowę pałacu rozpoczęto w 1983 roku, nadzorował ją sztab 700 architektów i 20 tysięcy robotników. Po rewolucji długo zastanawiano się co zrobić z najcięższym i trzecim pod względem wielkości budynkiem na świecie. Rupert Murdoch, planował tu otworzyć największe na świecie kasyno. Za sam budynek chciał zapłacić miliard dolarów. Ostatecznie do należącego do parlamentu giganta wprowadziły się publiczne instytucje. Cztery kondygnacje wciąż są niewykończone.

Arena Naţională

Arena Naţională

Arena Naţională widziana z dachu Pałacu Parlamentu.

Pałac Parlamentu

Najsłynniejszy budynek w kraju, obowiązkowy punkt wszystkich wycieczek do stolicy Rumunii.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Rapid Bukareszt

Stadion Rapidu Bukareszt. Na trybunach siedzą kibice Rapidu. Na boisku grają piłkarze w barwach Rapidu. Ale to nie jest Rapid. Bo Rapidu już nie ma. Czytaj więcej.

Fatria Bukareszt

Rumuńska piąta liga. Boisko między polem a zrujnowaną fabryką. O tym, co tu się dzieje, pisał nawet New York Times. Czytaj więcej.

Rapidu Bukareszt już nie ma, a w zasadzie jest ich kilka

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt. Na trybunach siedzą kibice Rapidu. Na boisku grają piłkarze w barwach Rapidu. Ale to nie jest Rapid. Bo Rapidu już nie ma.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Trzykrotny mistrz Rumunii i 13-krotny zdobywca pucharu, w tym roku zbankrutował. Po serii właścicielskich zmian, pierwsze tąpnięcie nastąpiło w 2012 roku. Zimą odeszło 16 piłkarzy. Ostatni sezon Rapid spędził w II lidze, którą wygrał. Mimo awansu, klubu nie dopuszczono do ekstraklasy. Ogłoszono upadłość, klub pogrążyły niespłacone długi w wysokości 4 mln euro, z czego połowa to zaległe podatki.

Stadion Rapidu Bukareszt.

W miejsce Rapidu powstało kilka klubów, które Rapidem chciałyby być. Jednym z nich jest Miscarea CFR, klub z 5. ligi. Według zaangażowanych w projekt kibiców Rapidu, nowy zespół ma być powrotem do korzeni – środowiska kolejarzy. CFR, czyli Căile Ferate Române, to rumuński odpowiednik PKP. Trenerem został były napastnik Rapidu Vasile Caciureac. Z rezerwami Progresulu Spartaca gospodarze grali bez żadnego herbu na koszulkach. Na boisku działo się niewiele ciekawego, ale sam stadion jest fenomenalny. Kiedy otwierano go w 1939 roku, zasługiwał na miano „małego Highbury”. W Polsce chyba nie było stadionu, gdzie kibice siedzieliby tak blisko boiska. Dziś stadion mogłoby wejść 20 tys. osób, ale ze względów bezpieczeństwa pojemność ograniczono do 11 tys. Całość wygląda tak, że trudno uwierzyć, że 4 lata temu Rumuni grali tutaj oficjalny mecz z Bośnią. Widoczność świetna, klimat bez zarzutu.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

– Godzinna jazda pociągiem, do rodziny dziewczyny kosztuje mnie z Berlina 20 euro – mówił mi spotkany groundhopper z Niemiec. Za lot Ryanairem do Rumunii zapłacił 9. – Za miesiąc wracam tutaj znowu. Mam już bilety – cieszył się. W krótkiej rozmowie poruszyliśmy temat polskich trybun całkowicie zdominowanych przez prawicę, sytuację Zawiszy Bydgoszcz (debiut w 8. klasie był gościom znany) i doskonałą jakość 90minut.pl.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Jak wiele klubów we wschodniej części Europy, Rapid założyli kolejarze. Stadion znajduje się niedaleko największego w Rumunii węzła kolejowego i stacji Gara de Nord.

Stadion Rapidu Bukareszt.

To drugi wpis z wypadu do Rumunii. Czytaj też o braterstwie z jednorękim bramkarzem.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Stadion Rapidu Bukareszt.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Lot za 13 zł. Zagraniczny mecz poniżej stówy

Folkungavallen, Nykoping

Bilety na większość lotów z Gdańska do szwedzkiej Skavsty można kupić za 21 zł. To jedna z najtańszych możliwości, by zobaczyć zagraniczny mecz.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Na lotnisku Sztokholm Skavsta byłem drugi raz. Wcześniej leciałem z Polski do Belgradu. Tym razem do Bukaresztu. Loty do Skavsty są tak tanie, że szukając taniej możliwości dotarcia na południe Europy, wielu niskobudżetowych turystów wybiera składak z lotem do Szwecji. W przyszłym miesiącu z Gdańska do Szwecji niemal codziennie można polecieć za 21 zł. Są też bilety za 13.

Folkungavallen, Nykoping

Na samolot do Bukaresztu miałem czekać 8 godzin. Zamiast siedzieć na lotnisku, pojechałem do najbliższego miasteczka, czyli Nyköping (czyt. Nyszoping). Bilet autobusowy kosztuje 23 SEK w jedną stronę, czyli 10 zł. Niektórzy idą te parę kilometrów na piechotę, ale trasa słaba, miejscami bez pobocza. Nie polecam.

Niedaleko dworca kolejowego można obejrzeć urzekający stadion, Folkungavallen. Powstał na wystawę rolniczą w 1914 roku. Trybuna swój obecny wygląd zyskała w roku 1926. Na boisku grają męskie i żeńskie zespoły IFK Nyköping.

Folkungavallen, Nykoping

Folkungavallen, Nykoping

Folkungavallen, Nykoping

Folkungavallen, Nykoping

Folkungavallen, Nykoping

Folkungavallen, Nykoping

Samo miasteczko jest ładne, zadbane, ale nudne. Kilkugodzinna przerwa między lotami pozwala zobaczyć wszystko, co ciekawe.

Nykoping

Nykoping

Ratusz (powyżej) i XII-wieczny zamek (poniżej) to jedne z głównych atrakcji.

Nykoping

Nykoping

Nykoping

Nykoping

Zastanawiam się, ile dzieci w Polsce nosi plecak z logo trzecioligowego klubu ze swojego miasta. I ile plecaków dla klubów z polskich miasteczek produkuje Adidas.

Nyköpings BIS przez całą swoją historię grało w 2. i 3. lidze. Ich stadion, Rosvalla IP, mieści 1000 kibiców. Bilet kosztuje 100 koron, czyli 44 zł. Jak wyglądają te spotkania, można zobaczyć tutaj.

Szansa na zgranie meczu w dniu, w którym są dwa loty, nie zdarza się często, ale we wrześniu się pojawiła. Jednodniowy wypad na mecz z Gdańska można zorganizować za mniej, niż 100 zł. Polecam spróbować.

Nykoping

Nykoping

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

W Monachium trenują po sąsiedzku

Centrum treningowe Bayernu Monachium

Piłkarze dwóch zawodowych monachijskich klubów trenują tuż obok siebie. Żaden z nich nie może marzyć o sławie zawodników, którzy wystąpili na pobliskim stadionie. Nawet jeśli był to tylko skecz Monty Pythona.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Przy Grünwalder Straße odbył się jeden z najsłynniejszych zmyślonych meczów. Niemcy zagrali w składzie Leibniz, Kant, Hegel Schopenhauer, Schelling, Beckenbauer, Jaspers, Schlegel Wittgenstein, Nietzsche i Heidegger. Beckenbauer był wtedy małą niespodzianką. Z drugiej strony Arystoleles był w świetnej formie.

 

W „Meczu filozofów” ze skeczu Monty Pythona Grünwalder Stadion odgrywał rolę Stadionu Olimpijskiego. Wybudowano go w 1911 roku. TSV 1860 grało tu do 1995 a Bayern w latach 1926-1972, czyli do momentu przeprowadzki na Olympiastadion. Teraz korzystają z niego drużyny młodzieżowe obu klubów i żeński zespół TSV.

Grunwalder Strasse

Drugoligowe TSV dzieli z Bayernem Allianz Arenę. Stadion o wiele za duży i zbyt komercyjny. Drugi zespół Monachium szuka pomysłu na siebie i na pewno nie jest nim ściganie się z gigantem i granie na ultranowoczesnym, ale trochę pozbawionym duszy obiekcie. Umowa wiąże Lwy do 2025 roku. Średnia widzów w ostatnich sezonach oscyluje wokół 20 tysięcy. Grünwalder Stadion musiałby zostać powiększony. Kiedyś mieścił 50 tys. kibiców, ale teraz tylko 12,5.

Centrum treningowe TSV 1860 Monachium

Żeby dojść do siedziby TSV 1860 wystarczy iść kwadrans Grünwalder Straße. Dochodzimy do kompleksu kilku boisk, z którego korzysta pierwszy zespół.

Centrum treningowe TSV 1860 Monachium

Centrum treningowe TSV 1860 Monachium

Centrum treningowe TSV 1860 Monachium

Centrum treningowe TSV 1860 Monachium

Kolejny spacer jest jeszcze krótszy. Pięć minut przez ciche uliczki Monachium. Z wejściem na obiekt jednego z największych klubów na świecie nie ma żadnego problemu.

Centrum treningowe Bayernu Monachium

Po wizycie w klubowym sklepie można zobaczyć, w jakich warunkach trenuje Bayern. Podczas mojej wizyty na boiskach ćwiczyły dzieciaki i drużyna kobiet. Jest nawet kawiarenka, w której można się napić piwa.

Centrum treningowe Bayernu Monachium

Centrum treningowe Bayernu Monachium

Centrum treningowe Bayernu Monachium

Przy Säbener Strasse mieszczą się też klubowe biura i siedziba akademii. W sumie jest tutaj pięć boisk, z tego dwa z podgrzewaną murawą.

Centrum treningowe Bayernu Monachium

Centrum treningowe Bayernu Monachium

Na drugim planie boisko, z którego zazwyczaj korzysta pierwszy zespół. W centrum treningowym FC Barcelony taki plac jest zupełnie ogrodzony. W Bayernie w razie potrzeby zasuwa się kilkumetrowe zasłony.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.