Boisko w cieniu polityki

Tytuł: Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium
Autor: Zbigniew Rokita
Wydawnictwo: Czarne, 2018

Od pierwszego meczu w Petersburgu do upadającego na ziemię Mikołaja II. Dalej Ławrientij Beria i syn Stalina w pojedynku, którego ofiarą jest trener. Przeplatając sport i historię, Zbigniew Rokita wybrał osiem momentów, pokazujących, co się stało z Europą Środkową przez ostatnie 100 lat.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

W czasach wielkiej czystki Spartak braci Starostinów rzucił wyzwanie Dynamu. Za o wiele mniejsze przewinienia Ławrientij Beria jednym podpisem likwidował całe rodziny. Nikołaj, Andriej, Piotr, a potem Aleksandr trafili do więzienia. Za grupową agitację antysowiecką, bracia dostali 10 lat łagru. Mieli szczęście. Zostali rozdzieleni, ale do dyrektorów obozów dotarła ich piłkarska sława. Trzech z braci w czasie wyroku trenowało miejscowe drużyny Dynama.

Po Nikołaja Starostina zgłosił się Wasil Józefowicz Stalin, syn najważniejszej osoby w państwie. Chciał, żeby poprowadził jego moskiewski klub. Starostin znów podpadł Berii, bo jako były więzień miał zakaz osiedlania się w stolicy. Dla politycznych graczy był tylko pionkiem i znów zapłacił za to cenę. Ostatecznie najsłynniejszy z braci Starostinów przeżył nie tylko Berię i syna Stalina, ale też ZSRR.

To najlepszy rozdział książki. Nie wszystkie są tak świeże. Zbigniew Rokita nie napisał nic nowego ani o Erneście Wilimowskim, ani o słynnym meczu piłki wodnej między Węgrami a ZSRR na Igrzyskach Olimpijskich w Melbourne w 1956 roku. Dobrze czyta się inny niepiłkarski fragment – opowiastkę o koszykarskiej Litwie.

Zbigniew Rokita (ur. 1989), zawodowo zajmuje się światem poradzieckim. Jest redaktorem dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”, pisał w „Polityce”, czy „Tygodniku Powszechnym”. Dość łatwo można rozpoznać, w jakich tematach autor czuje się pewnie. O Górskim Karabachu wychodzi mu płynna opowieść. Kiedy wspomina o współczesnej piłce, wkracza na nieznany sobie teren i tempo spada.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Tytuł: Górnik Zabrze: Opowieść o złotych latach
Autor: Paweł Czado
Wydawnictwo: Agora, 2017

Wbrew tytułowi to nie jest fragment historii klubu. Paweł Czado przejechał tysiące kilometrów, spędził setki godzin w archiwach i spotkał się z kilkudziesięcioma byłymi piłkarzami oraz ich rodzinami, by napisać o ludziach.

Zobacz także: Z wizytą przy Roosevelta. Koguty pana Leona

Piłkarze Górnika występowali w pierwszych telewizyjnych show, śpiewały o nich gwiazdy estrady. Czado opisuje boje w Rzymie, Pradze, Manchesterze, czy Wiedniu. W książce są barwne anegdoty, klimat epoki, mecze, które zmieniły historie. Wszystko na swoim miejscu. Ale najciekawsze są tu historie zapomnianych piłkarzy. Niepowiedziane wcześniej zdarzenia, w które dziś trudno uwierzyć.

O poprzedniej książce Pawła Czado „Piechniczek. Tego nie wie nikt”, czytaj tutaj.

Do najlepszych rozdziałów w książce należy ten, który ją otwiera. Żeby napisać o Józefie Kaczmarczyku, autor wybrał się na zabrzańskie Zaborze. Wiedział jedynie, że wdowa po bramkarzu prawdopodobnie mieszka niedaleko. Wypytywał na ulicy, poszedł też do spółdzielni mieszkaniowej. Tam odmówiono mu informacji zasłaniając się ochroną danych. Ktoś usłyszał jego rozmowę i przekazał numer telefonu nie będąc nawet pewnym, czy chodzi o tę samą osobę.

Józef Kaczmarczyk debiutuje w Górniku w 1949 roku. Po kilku latach, jako mistrz Polski, zaczyna się upominać o pożyczkę. Taką samą, jaką dostali koledzy. Po odmowie psioczy na działaczy i Miejską Radę Narodową. Klub skreśla go z listy członków. Zostaje uznany za „renegata i prowokatora”. Dalej to już lawina. Sprawą zajmuje się milicja – rewizja, pytania o niemieckie mapy i listy z RFN.

– Mąż wróci za godzinę – usłyszała od milicjantów Zuzanna Kaczmarczyk, gdy funkcjonariusze zabierali męża. Wrócił po dwóch latach. W aktach zarzutów jest sporo. Mówienie po niemiecku, porównywanie ofert w sklepach w PRL i RFN, pisanie gotykiem. Podobno mówił nawet, że w Niemczech są lepsze zapałki. Po wyjściu na wolność pracował jako górnik dołowy. Zmarł w 1991 roku. Pawłowi Czado historię męża, Zuzanna Kaczmarczyk, opowiedziała 25 lat później.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.