Kto gwiżdże na hiszpańskiego króla? [RECENZJA]

Filip Kubiaczyk okładka

Tytuł: Historia, nacjonalizm i tożsamość. Rzecz o piłce nożnej w Hiszpanii
Autor: Filip Kubiaczyk
Wydawnictwo:  Wydawnictwo Naukowe UAM, 2020

Stadion bywa uproszczonym laboratorium nacjonalizmów. Zdarza się, że kibice czujący się częścią dwóch odrębnych narodów gwiżdżą słysząc hymn państwowy. W Hiszpanii tak wygląda finał krajowego pucharu.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Dr hab. Filip Kubiaczyk, profesor poznańskiego UAM-u, to historyk kultury. Pisał artykuły m.in. o XV-wiecznym systemie wojskowym w Hiszpanii oraz kolonializmie w perspektywie latynoamerykańskiej. Na konferencjach naukowych opowiadał o bullach papieskich i wygłaszał referaty o ideach XV-wiecznych władców. Futbol fascynuje go od dawna, choć stosunkowo rzadko badał go naukowo. Podczas studiów w Saragossie regularnie chodził na La Romaredę. Trafił na świetny czas i z bliska oglądał drużynę, w której brylowali Gabriel Milito, Pablo Aimar, Andres D’Alessandro czy Ewerthon. Na trybuny wchodził krótko po otwarciu bram stadionu. Interesowało go wszystko, od butików z szalikami i kas po przyśpiewki kibiców.

Francisco Franco nie żyje od 45 lat. W Hiszpanii cały czas trwa dyskusja o rozliczeniach okresu, w którym dysponował dyktatorską władzą. Jak pisał cytowany przez Kubiaczyka Ernst Bloch, „przeszłość staje się interesująca dopiero wtedy, gdy padnie na nią teraźniejszość”. Nie da się zrozumieć hiszpańskiego futbolu bez świadomości, jak na piłkę wpłynął okres rządów generalissimusa.

Na trybunach w Hiszpanii nieustannie wraca przeszłość, a nowe pokolenia kibiców rosną karmione opowieściami o ciemnym okresie frankizmu. Nacjonalizm hiszpański nieustannie jest konfrontowany z tzw. peryferyjnymi – zwłaszcza katalońskim i baskijskim. Historyczne podziały żyją w okołoboiskowych dyskusjach, odradzają się na trybunach i w barowych dyskusjach.

Zobacz także: Powyborcza kupa w Katalonii

Kubiaczyk analizując tożsamość kibiców Barcelony tłumaczy, czym różnią takie pojęcia, jak Katalończyk, obywatel Katalonii, katalonista, barcelonista i culé. Te kategorie mogą być rozdzielne – wśród Katalończyków są barceloniści, którzy nie są zwolennikami ruchu kulturowo-społecznego, jakim jest katalonizm. Z kolei wielu zagranicznych kibiców popiera prawo Katalończyków do odrębnej państwowości, choć sami nie mówią po katalońsku.

Książka jest napisana zgodnie z rygorami pozycji naukowych. Ma kilka trudniejszych momentów, ale nie język, a redakcja była dla mnie większym problemem. Nie uniknięto powielenia treści. Kilkukrotnie zauważyłem, że dany aspekt autor opisywał już wcześniej i niepotrzebnie powtarzał informacje.

Fakty i oceny z rozdziałów o Barcelonie i Realu dla wielu czytelników nie będą zaskoczeniem. Najciekawsze są fragmenty o reprezentacji, specyfice Kraju Basków oraz o tożsamości Espanyolu. Kubiaczyk analizuje, czy kibice Pericos cierpią na „efekt Asterixa” (i czują się oblężeni, niczym Galowie), czy bliżej im do „syndromu Kalimero”, czyli sprowadzania się do roli ofiary. Ostatecznie nowa, chińska droga, która miała pozwolić podkreślić własną tożsamość, zaprowadziła RCDE do drugiej ligi.

Zobacz także: Piłkarskie podróże po Hiszpanii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.