Rekordziści Europy

Lech Poznań Zawisza Bydgoszcz

Męska rozmowa po meczu z Lechem trwała 40 minut. Tak długo siedzieli zamknięci w szatni piłkarze Zawiszy. Kiedy wyszli, głowy mieli zwieszone, ale pytań nie unikali.

Jakub Wójcicki jeszcze na płycie boiska tłumaczył się przed kamerą Canal+. – Jesteśmy pośmiewiskiem całej Polski! – mówił zdenerwowany. To on oraz Paweł Strąk i Kamil Drygas najczęściej są przez dziennikarzy pytani po meczach Zawiszy. – Po pucharowym meczu z Podbeskidziem gracie z Ruchem u siebie, dobry rywal na przełamanie – zagadnąłem Wójcickiego w Poznaniu. – Dla nas nie ma dobrych rywali. Przegrywamy z każdym – odpowiedział z rezygnacją.

W poprzednim sezonie najlepszymi piłkarzami Zawiszy byli Igor Lewczuk, Herold Goulon, Michał Masłowski i Wojciech Kaczmarek. Pierwszy z nich dostał z Legii ofertę życia, klub też dostał niezłe pieniądze i decyzja była oczywista. Dziś walczy o skład w Warszawie. Pozostała trójka cały czas się leczy. Goulon ma zagrać już z Podbeskidziem. Masłowski dopiero wraca do treningów z zespołem, Kaczmarek zrobi to dopiero w styczniu. Jak wyglądałby inny zespół ze środka tabeli, gdyby wyjąć z niego czterech najlepszych graczy?

27 straconych goli w 9 ostatnich meczach. Słowo katastrofa nie oddaje tego, jak wygląda obrona Zawiszy. W meczu z rywalem klasy Lecha każda wymiana piłki przez rywala na 30 metrze może w ciągu 2 sekund doprowadzić do straty bramki. Każde penetrujące podanie to okazja na gola. Każdy strzał ląduje w siatce.

Na obronę Zawiszy można pomstować bez końca. Najgorsze jest to, że Mariusz Rumak nie ma pola manewru. Wszystko, co leci w kierunku bramki wpuszcza Grzegorz Sandomierski. Dopiero dziś widać, jaką pewność dawał drużynie Kaczmarek. Jeden mecz zagrał w tym sezonie Andrzej Witan. W Łęcznej piłkę z siatki wyciągał 5 razy. To on zagra w środę w pucharowym meczu z Podbeskidziem. Jeśli pomoże drużynie, to ma szansę wskoczyć do pierwszego składu.

Andre Micael dalej jest cieniem samego siebie. Samuel Araujo gra co prawda lepiej, niż w pierwszych meczach, ale nie wywalczyłby sobie miejsca w żadnej innej drużynie ligi. Micaela za tydzień zastąpić będzie musiał Strąk. Swoją szansę kompletnie zaprzepaścił Piotr Petasz. Zagotował się w sytuacji pod polem karnym rywali i dostał zasłużoną czerwoną kartkę. A były to jego pierwsze minuty u Rumaka.

Zmiennikiem zmienionego w przerwie Anestisa Argyriou w teorii jest Damian Ciechanowski. Ale skoro 18-latek jest kompletnie pomijany przez trzeciego kolejnego trenera, to nie łudzę się, że może załatać dziurę na prawej stronie.

Przejrzałem tabele europejskich lig i średnia 3 straconych bramek to wynik bliski kontynentalnego rekordu. Lepsze statystyki ma nawet Evian Thonon Gaillard, czerwona latarnia ligi francuskiej – 15 straconych goli w 6 meczach. Porównywalne liczby do Zawiszy znajdziemy tylko w ligach na wschodzie – w Mołdawii Dinamo-Auto straciło 28 goli w 7 meczach a na Litwie Dainava Alytus 129 w 28. Dla porównania rok temu w polskiej ekstraklasie ostatnie miejsce zajęło Zagłębie Lubin. W 37 meczach straciło 51 goli, średnia 1,4. Jakie perspektywy ma więc zespół, który traci bramki ponad dwa razy częściej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.