Borussia nr 3

Głównym punktem meczingu w Berlinie był sobotni mecz Herthy. W piątek wybrałem się na Tennis Borussię. Po drużynach z Dortmundu i Mönchengladbach to moja trzecia wizyta na stadionie z Borussią w nazwie. „Fioletowi” grają w Berlin Lidze, na 6. poziomie. Mecz przy światłach, rockowa muzyka, kilkaset osób na trybunach, dochodzące na trybuny dzieci, które same właśnie skończyły trening i kolejka po piwo. „Żaden człowiek nie jest nielegalny” – głoszą fani na transparentach.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Tennis Borussia

Viktoria Berlin

BFC Viktoria 1889 przez lata grała na głównym boisku Friedrich-Ebert-Stadion w dzielnicy Tempelhof. Rok temu klub połączył się z Lichterfelder FC. Od tego czasu gra nowy klub, pod nazwą FC Viktoria 1889 Berlin gra na kameralnym stadionie w Lichterfelde. Obiekt urokliwy, atmosfera rodzinna. Można kupić domowe ciasto i obejrzeć żywy mecz w 4. lidze.

Union i Dynamo

Na wschodnim krańcu Berlina swój stadion ma Union. Obiekt oddaje filozofię klubu. Z czterech trybun, aż trzy są w całości stojące. Większość pracy wykonali wolontariusze. Z budową sky boksów nikomu się tutaj nie spieszy. Na jednej z trybun widnieje pierwsze zdanie z „Futbolowej gorączki” Nicka Horby’ego: „Zakochałem się w piłce nożnej tak, jak później zakochiwałem się w kobietach: nagle, niewytłumaczalnie, bezkrytycznie, nie myśląc o bólu ani kłopotach, jakie będą temu towarzyszyły”.

Na mecz z RB Lipsk kibice Unionu przyszli w czarnych pelerynach i przez kwadrans milczeli. To, co robi Red Bull, świadczy ich zdaniem o śmierci futbolu. O klubie z Lipska nie zapomnieli też na Olympiastadion. Kibice wywiesili Herthy transparent „What a [bull]shit”.

Spośród dużych klubów najgorzej wygląda stadion Dynama. Kiedyś blisko trybuny przebiegał Mur Berliński. Sam stadion wygląda jak wyciągnięty z pocztówki z czasów DDR. Klub cieszył się osobistym wsparciem Ericha Mielke, szefa potężnej służby bezpieczeństwa Stasi oraz całego aparatu NRD. Wschodnioniemiecką ligę Dynamo wygrało 10 razy z rzędu. Ostatni triumf to rok 1989. Czasy po zjednoczeniu Niemiec już tak różowe nie są. W ubiegłym sezonie Dynamo awansowało do Regionaligi, na 4. poziom rozgrywek.

Oprócz piłki

Jeśli wciąż nam mało sportu, to możemy wybrać się na mecz Alby (koszykówka), Eisbären (hokej) lub Füchse (piłka ręczna). Ja poszedłem na szczypiornistów. Choć w Polsce kibice wolą w hali oglądać zawodników fruwających nad siatką, to sam przychylam się do wyboru Niemców. Hale zapełniają tu atleci, którzy na pełnym gazie zasuwają przez całe boisko lub biją się o pozycję, by oddać precyzyjny rzut z prędkością ponad 100 km/h. Max-Schmeling-Halle, obiekt tuż obok stadionu Dynama, jest idealny do piłki ręcznej. Siedzący blisko parkietu kibice żyją meczem i widowisko jest zdecydowanie warte kilkunastu euro.

Graczem Lisów jest Bartłomiej Jaszka, ale jeszcze przez kilka miesięcy będzie dochodził do siebie po operacji barku.

Ile to kosztuje?

Najtaniej dostaniemy się do Berlina kupując bilety na Polskiego Busa tuż po wrzuceniu nowej puli. Nawet jeśli nie będziemy pierwsi, to zarówno z Warszawy, jak i Poznania, pojedziemy za 20 zł w jedną stronę. Potem cena rośnie. Podobnie jest np. w Simple Express.

Wygodniej, choć dużo drożej możemy podróżować koleją. Cztery razy dziennie kursują pociągi Berlin – Warszawa Express. Podróż trwa ok. 5 godz. 20 min. Najtańsze bilety na połączenie kosztują od 29 euro.

Całodzienny bilet komunikacji miejskiej – 6,70 euro (włącznie z Poczdamem 7,20).

Najtańsze bilety na Herthę od 16 lub 22 euro.

Bilety na niższe ligi – ok. 7 euro.

Najtańsze bilety na szczypiornistów (w zależności od kategorii meczu) – od 8 lub 12 euro.

Nocleg – w pierwszej kolejności warto sprawdzić booking.com oraz Airbnb.

Gdzie szukać informacji

Poststadion, arena piłkarskiego turnieju IO w Berlinie w 1936 roku. Hitler musiał przełknąć gorycz porażki oglądając na żywo przegrany przez Niemców ćwierćfinał z Norwegią.

Przejrzysty spis meczów lig zawodowych i amatorskich znajdziemy na kicker.de. Warto też zapoznać się ze stroną Groundhopping in Berlin na Facebooku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.