W poszukiwaniu odpowiedzi i adrenaliny [RECENZJA]

Incognito wśród najbardziej fanatycznych kibiców na świecie

Tytuł: 1312. Incognito wśród najbardziej fanatycznych kibiców na świecie
Autor: James Montague, tłum. Grzegorz Krzymianowski
Wydawnictwo:  SQN, 2021

W Szwecji pojechał na ustawkę, na Ukrainie szukał frontu, we Włoszech zdążył przeprowadzić wywiad zanim rozmówca zginął w ulicznej egzekucji. James Montague w kilkunastu krajach szukał przygód i odpowiedzi na pytanie, co kieruje ultrasami.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

23-letniego kibica Persiji, największego klubu Dżakarty, ultrasi Persibu zatłukli na śmierć. Złamali czaszkę, szyję i nos. Pół roku później James Montague zastanawiał się, gdzie w swoim życiu popełnił błąd. Stał przy autostradzie z kibicami Persiji. Z dwóch stron nadbiegali uzbrojeni w maczety ultrasi Persibu. Zanim zdążył pomyśleć o żonie i córce, razem z grupą ratował się przebiegając przez autostradę.

Montague kręci ryzyko. W 2008 roku wydał książkę „When Friday Comes. Football in the War Zone”. W swoim debiucie, jako 29-latek, opisał futbol na tle konfliktów w Syrii, Egipcie, Iranie i Izraelu. W Jordanii kibice przystawili mu do głowy broń.

W Polsce wydano poprzednią książkę Montague, „Klub miliarderów. Jak bogacze ukradli nam piłkę nożną”. Teraz wrócił do tego, co wychodzi mu najlepiej. Wyruszył w podróż po czterech kontynentach.

Montague nie boi się rozmawiać. Wchodzi w kontakt z ludźmi o najgorszej reputacji. Na dyktaturę Unii Europejskiej i hipokryzję piłkarskich władz narzeka w książce niesławny Fabrizio Piscitelli, szerzej znany jako Diabolik. Akurat był na wolności w przerwie między kolejnymi procesami i udzielił wywiadu siedząc koło portretu Mussoliniego. Krótko później został zastrzelony pojedynczym strzałem podczas odpoczynku na ławce w parku.

Na Ukrainie autor ruszył na wschód, by opisać związki grup kibicowskich z oddziałami walczącymi z prorosyjskimi separatystami. Czy reporterskiej brawury nie ma tutaj za dużo? Montague przyznaje, że niebezpieczeństwo związane z zasiadaniem na trybunach zawsze go pociągało. Jako nastolatek był kilkakrotnie aresztowany. Po tym, jak spędził noc na dołku, stwierdził, że poszedł za daleko. W książce kilka razy dzieli się etycznymi dylematami. Kilka razy opisuje fajnych chłopaków ze swastykami.

Razem z kibicami Hammarby ruszył na ustawkę z ekipą AIK. Gdy rywale się nie pojawili, razem pojechali do Solny. Kibocowska falanga demolowała kolejne przypadkowe bary zostawiając za sobą potłuczone szyby i poturbowanych ludzi. Montague założył kurtkę na drugą stronę, zawrócił, minął radiowozy i ukrył się w krzakach. Rano oglądał w telewizji relacje o rozróbie. Adrenalina sprawiła, że czuł, że znowu ma 15 lat.

W kolejnych opisywanych krajach grupy kibicowskie mają kontakty z neofaszystami i bliskie związki z grupami przestępczymi. Punkty wspólne to nienawiść do policji i fascynacja angielską kulturą – czapeczki Burberry, bezrękawnicki Stone Island, do tego film „Hooligans” traktowany jak instrukcja jak być chuliganem.

Na tym tle niczym klub nie z tego świata jawi się Los Angeles FC. Kiedy w Kalifornii zorganizowano „Noc kobiet”, trzy stanowiska dla gniazdowych na trybunie północnej zajęły kibicki. Flagi dedykowano Malali Yousafzai (pakistańskiej działaczce na rzecz kobiet), sędzi Sądu Najwyższego Ruth Bader Ginsburg oraz kongresmence Alexandrii Ocasio-Cortez. Za pirotechnikę odpowiada profesjonalna firma wynajęta przez klub. O tym, co dzieje się na trybunach, zarząd rozmawia z 9 grupami kibicowskimi.

Najciekawsza historia w książce to opowieść o Ismaelu Moribie. W 2014 roku Serbia grała na stadionie Partizana Belgrad z Albanią. Moriba ukrył się w pobliskim kościele. Nad murawą wypuścił drona z czerwono-czarną flagą z napisem „Autochthonous” oraz flagą Wielkiej Albanii. Według tego konceptu w jednym państwie miałyby funkcjonować tereny dzisiejszej Albanii Kosowa, wschodniej Czarnogóry, połowy Macedonii, a nawet części Grecji. Prowokacja była udana. Mecz przerwano, Albania wygrała walkowerem i awansowała na EURO. Moriba stał się bohaterem narodowym. Udzielał wywiadów, rodzice nazywali dzieci jego imieniem, kobiety przysyłały nagie zdjęcia.

Kiedy nielegalnie przekroczył granicę chorwacko-włoską, Serbowie domagali się ekstradycji. W ich oczach jest terrorystą. Przyjęcie powitalne w serbskim więzieniu szykował Milorad Ulemek, zastępca słynnego Arkana, skazany za udział w morderstwie serbskiego premiera. Morina wyszedł po roku, a Montague zdążył go odwiedzić w chorwackim areszcie.

Rajd Montague od Urugwaju po Indonezję jest fascynujący. Zebranie tak dobrego materiału wymagało kilku lat poświeceń. Do kolejnego reportażu uczestniczącego Montague chyba się nie pali. Obiecał rodzinie, że to był ostatni raz.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.
Żeby być na bieżąco, pamiętaj o Facebooku i twitterze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.