Rewolucja

Skład Zawiszy Bydgoszcz

Jak bardzo w ciągu pół roku może zmienić się zawodowa drużyna? W przypadku Zawiszy Bydgoszcz liczba zawodników, którzy przyszli i odeszli z klubu, przyprawia o zawrót głowy. Rewolucja dokonała się w czasie trwającego już sezonu. Dwa mecze z Górnikiem Łęczna dzieliło 181 dni. Zawiszę poprowadzili różni trenerzy, posłali na boisko w sumie 24 zawodników. Do pełnej rotacji zabrakło 4 piłkarzy.

Wśród 18 zawodników, których w sierpniu ubiegłego roku Jorge Paixao zabrał na mecz do Łęcznej, dziś w klubie zostało 7. Zawisza przegrał wtedy 2:5, prezentując się katastrofalnie. Każda groźna akcja piłkarzy Jurija Szatałowa kończyła się golem. Andrzej Witan pięciokrotnie wyciągał piłkę z siatki, a obrona Zawiszy rozpoczęła atak na ligowy rekord liczby straconych goli. Mariuszowi Rumakowi udało się zmniejszyć średnią z 3 bramek na spotkanie do 2,2.

W piątek Zawisza z Górnikiem bezbramkowo zremisował i był w tym słabym meczu drużyną lepszą. Z sierpniowego składu znów zagrali Andre Micael, Kamil Drygas, Alvarinho i Jakub Wójcicki. Ten ostatni długą wędrówkę po pozycjach zakończył na prawej obronie. Latem grał na pozycji zgodnej z numerem na koszulce, jako dziesiątka.

Zimą z Zawiszy odeszło 14 zawodników, nie licząc juniorów. Większość z nich znalazła nowe kluby – Anestis Argyriou (Ethnikos Achnas), Piotr Petasz (GKS Katowice), David Fleurival (Larisa), Herold Goulon (Omonia Nikozja), Wagner (CD Nacional), Luis Carlos (Korona Kielce), Bernardo Vasconcelos (Dóxa Katokopiás), a Korneliusz Sochań został wypożyczony (Kotwica Kołobrzeg). Wahan Geworgian, Kadu, Samuel Araujo, Joshua Silva i Andrzej Witan nowych pracodawców szukają. Tylko jeden piłkarz, Michał Masłowski, został sprzedany. Z pozostałymi rozwiązano kontrakty.

Najgorsi z portugalskiego zaciągu byli zawodnicy, których rekomendował Paixao – Joshua Silva i Samuel Araujo. Kompletnym niewypałem okazał się Fleurival, który miał całkiem ciekawe CV. Wcześniej rozegrał pełen sezon w Boaviście, a do Zawiszy trafił prosto z Metz, gdzie również grał regularnie. Był jednak kompletnie nieprzygotowany fizycznie. Grał całe mecze, ale spacerował po boisku. Szybko się z nim pożegnano.

W ciągu sześciu miesięcy dzielących dwa mecze z Górnikiem Łęczna Jorge Paixao zdążył opuścić kolejny zespół. Z 16 meczów w portugalskiej drugiej lidze jego Olhanense wygrało zaledwie trzy.

A co w sierpniu robili obecni piłkarze Zawiszy? Kilku z nich w piłkę nie grało. Luka Marić i Sebastian Małkowski leczyli zerwane więzadła w kolanie, Jakub Smektała wciąż liczył, że jesienią znajdzie klub w ekstraklasie (nie udało się, mimo testów w Podbeskidziu), a Jakub Świerczok grał w rezerwach Kaiserslautern w Regionallidze, na czwartym poziomie niemieckiej piłki.

W sierpniu nowy napastnik Zawiszy Josip Barisić miał na koncie 3 gole w 4 meczach NK Osijek. Do końca rundy już do siatki nie trafił. Cornel Predescu męczył się w klubie Pandurii Targu Jiu, zbierając 360 minut przez całą ligową rundę (w 11 występach). Stefan Denković mniej więcej wtedy wypadł ze składu Puskas Akademii (od września 2014 łącznie niecałe 90 minut). Z kolei Bartłomiej Pawłowski był pełen nadziei po powrocie z Malagi i walczył o miejsce w składzie Lechii u Joaquima Machado. Wyciąganie piłkarzy z piłkarskiego niebytu ma w klubie Radosława Osucha długą tradycję. Czasem można uznać te ruchy za udane (Herold Goulon, Paweł Strąk), ale kilku graczy odzyskać się nie udało (Paweł Wojciechowski, Argyriou).

Portugalskojęzyczna kolonia to już w Bydgoszczy przeszłość. O zmiany w drużynie po piątkowym meczu pytałem Andre Micaela. Odpowiedzieć nie chciał, zasłaniając się, że taka ocena to nie jego rola. Kierunek zmian jest jasny – pożegnano Portugalczyków i Brazylijczyków, ściągnięto zawodników z Bałkanów i Polaków. Kierunek ani lepszy, ani gorszy. Dziwi natomiast, że zmienił się tak radykalnie w tak krótkim czasie.

Kadra Zawiszy Bydgoszcz

Wrzesień 2014 i luty 2015.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.