Archiwa tagu: Polska

Zobaczyłem gola Tsubasy

Stadion Stomilu Olsztyn

– Nieźle dziś kręci ten Japoniec – dało się usłyszeć przed drugą połową meczu Stomilu. Tsubasa zakręcił tak, że na przerwę zszedł z jedną bramką, a powinien z dwiema. Trafiłby, gdyby miał wsparcie braci Tachibana.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Stadion Stomilu Olsztyn

Gdyby ktoś chciał zobaczyć mecz na zapleczu ekstraklasy na stadionie z poprzedniej epoki, to stolica Warmii i Mazur to słuszny kierunek. W Olsztynie o nowym obiekcie słychać od dawna, ale na razie przyjezdni mają okazję podziwiać wyjątkowe korytarze. O ile na co dzień trudno się nimi cieszyć, to groundhopperom muszą się podobać.

Stadion Stomilu Olsztyn

Tak, to ten sam widok.

Stadion Stomilu Olsztyn

Dawne zakłady Stomilu, widoczne za trybuną, to od 1995 roku Michelin.

OKS Olsztyn, największy klub w regionie, powstał latem 1945 roku. Kiedy został objęty patronatem przez Olsztyńskie Zakłady Opon Samochodowych, mocno poszedł w górę. Jak zwykle, najciekawsze jest to, co działo się wcześniej. A przed wojną, w Olsztynie, w piłkę grali rzecz jasna Niemcy. Cytat o historii:

„W czasach cesarskich Niemiec najważniejszym klubem piłkarskim był SV Allenstein, który był klubem wielosekcyjnym, była nawet sekcja hokeja na lodzie. Po I wojnie światowej życie sportowe wcale nie zamarło, mimo iż dzięki postanowieniom Traktatu Wersalskiego znacznie ograniczono liczebność wojska w Olsztynie. W okresie między wojennym palmę piłkarskiego pierwszeństwa przejął założony w 1921 r. klub Hindenburg Olsztyn. Drugim znaczącym klubem była założona w 1916 r. Viktoria Allenstein.”

O przedwojennej piłce w Olsztynie można przeczytać tutaj.

Stadion Stomilu Olsztyn

Stadion Stomilu Olsztyn

Wróćmy, do inauguracji I ligi, czyli meczu Stomil – Chrobry Głogów. Imię Tsubasa, które nosi bohater mangi „Kapitan Jastrząb”, oznacza skrzydło. W Japonii noszą je zarówno kobiety i mężczyźni. Piłkarzy o tym imieniu jest kilku. Tsubasa Yokotake gra w J1 League, czyli japońskiej ekstraklasie, a Tsubasa Oya poziom niżej. Tsubasa Ozora został rzecz jasna gwiazdą Barcelony, w serialu znanej jako FC Catalunya.

Stadion Stomilu Olsztyn

Tsubasa Nishi, pomocnik Stomilu, grał już w Polsce w Lechii i Widzewie. Strzelił pierwszego gola, powinien też drugiego. Stomil dostał owację w przerwie i na koniec meczu, po wygranej 3:0. Piłkarze świętowali zerowy dorobek w lidze, bo klub sezon zaczął sezon z trzema ujemnymi punktami za niespełnienie wymogów licencyjnych.

Stadion Stomilu Olsztyn

Stadion Stomilu Olsztyn

Atmosfera bez zarzutu. Krzyki, brawa, żadnych bluzgów. Do tego konkursy w przerwie, a na każdym krzesełku ulotka Socios Stomil. Stowarzyszenie kibiców szyje właśnie nową klubową maskotkę.

Stadion Stomilu Olsztyn

Rafał Kujawa, który strzelił gola po kilkudziesięciometrowym rajdzie, świętował zdejmując koszulkę. Sędzia nie miał wyboru.

Stadion Stomilu Olsztyn

Stadion Stomilu Olsztyn

Stadion Stomilu Olsztyn

A sam Olsztyn? W drodze na mecz można zobaczyć halę Urania.

Stadion Stomilu Olsztyn

Olsztyn

Kopernik, Olsztyn

Ławeczka niemieckojęzycznego kanonika, lekarza i prawnika. Autor słynnego przewrotu.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

 

Cidry, Skałka i plac Andrzeja

Spragniony śląskich klimatów, wiosną byłem na meczach Ruchu Chorzów, Uranii Ruda Śląska i Szombierek Bytom. Z wyprawy zostało jeszcze kilka kadrów w sam raz na blogową notkę.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Ruch Radzionków

Nie, to nie Frank Zappa. Wizerunek Mariana Janoszki, najsłynniejszego zawodnika „Cidrów” znajduje się w Bytomiu. Tutaj, w dzielnicy Stroszek, swój stadion ma Ruch Radzionków. Otoczenie specyficzne, czas jakby zatrzymał się w miejscu. W 1998 Ruch debiutując w ekstraklasie, wygrał na tym stadionie z Widzewem Franciszka Smudy 5:0. Dziś Ruch gra w IV lidze.

AKS Chorzów

W 1937 roku piłkarze AKS-u zdobyli wicemistrzostwo Polski, szczypiorniści po złoto sięgali 12-krotnie. Piłkarze swoje mecze rozgrywali na nowoczesnym obiekcie z dwoma boiskami, bieżniami i kortami. Dziś stoi tam centrum handlowe AKS. Klub przeniesiono na miejski obiekt przy ul. Lompy.

Plac Andrzeja

Plac w centrum Katowic, tuż obok dworca kolejowego. Na początku XX wieku, gdy na placu wyświetlano filmy oraz handlowano bydłem i końmi, grano także w piłkę. Mecze toczyły tu dwa miejscowe kluby – Diana Kattowitz i FC Kattowitz. Oba przeniosły się potem w okolice Parku Kościuszki.

Śląsk Świętochłowice

Świętochłowice-Piaśniki, stadion Skałka im. Pawła Waloszka. W latach 70. na górniczych hałdach wybudowano tor żużlowy. Ostatni raz drużyna Śląska pojechała na tym stadionie w 2002 roku. Ze Skałki korzystają już tylko A-klasowi piłkarze. Najlepiej piłkarzom Śląska szło przed wojną. Hubert Gad wystąpił nawet na igrzyskach olimpijskich w Berlinie.
Stadion robi wrażenie. Spokojnie mógłby się znaleźć na stronie Brutalist Football.

Olimpijski Malinowski

Na stadion im. Bronisława Malinowskiego jedzie się mostem, a potem ulicą jego imienia. Przed wejściem prosty pomnik z wizerunkiem mistrza. Złoty medalista z 1980 roku to najsłynniejszy sportowiec w historii Grudziądza.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Malinowski najbardziej pamiętany jest z biegu w Moskwie. Tanzańczyk Filbert Bayi wyrwał do przodu i miał ogromną przewagę. Taktyka Malinowskiego była jasna – bez względu na sytuację biec tempem na 8:10,0. Rywal Polaka najlepiej czuł się na dystansie 1500 metrów i na ostatnim okrążeniu słabł w oczach. – Załamały się czarne nogi pod Bayiem – mówił Bohdan Tomaszewski, gdy Afrykanin po raz ostatni pokonywał rów z wodą. Malinowski wygrał z dużą przewagą. Tanzańczyk nie rozpaczał, zdobył dla swojego kraju pierwszy w historii medal olimpijski.

Czas Malinowskiego to 8:09,11 s, pół sekundy wolniej, niż w w 1976 roku Montrealu. Po nim, na ośmiu kolejnych igrzyskach, na tym dystansie wygrywali Kenijczycy. W Moskwie nie startowali, ale nic nie wskazuje na to, że nawiązaliby walkę z Polakiem. Mało tego, z takimi wynikami Malinowski nawet teraz walczyłby z najlepszymi. Zarówno w 2012 roku Londynie, jak i cztery lata wcześniej w Pekinie, czasy Malinowskiego dawałyby złoty medal.

Ojciec lekkoatlety, Anastazy, walczył pod Monte Casino. Po wojnie poznał w Edynburgu Irene Dovell. W 1948 roku para przyjechała do Polski i wzięła ślub. Trzy lata później w Nowem nad Wisłą urodził się Bronisław Malinowski. W wieku 17 lat zaczął biegać dla Olimpii Grudziądz. Najlepiej mu szło na dystansie 3 km z przeszkodami. Na igrzyskach w Monachium był 4., cztery lata później w Montrealu zdobył srebro. O sekundę przegrał wtedy ze Szwedem Andersem Gärderudem. Po igrzyskach w Moskwie był na szczycie.

Rok po igrzyskach planował ślub, zastanawiał się nad bieganiem maratonów. W słoneczną niedzielę 27 września 1981 na moście w Grudziądzu czynny był tylko jeden pas ruchu. W audi Bronisława Malinowskiego wbiła się w nadjeżdżająca z przeciwka ciężarówka. Mistrz olimpijski zginął na miejscu, miał 30 lat.

Na stadionie w Grudziądzu ławki rezerwowych znajdują się za bieżnią. A za nimi, umieszczono miejsca dla prasy.

Olimpia Grudziądz – Zawisza Bydgoszcz. O meczu tutaj, tutaj i tutaj.

Kontuzjowany Dariusz Kłus podczas meczu Olimpii z Zawiszą.

Istniejąca od 1923 roku sekcja piłkarska Olimpii największy sukces osiągnęła niedawno, w 2011 roku. Drużyna awansowała wtedy na zaplecze ekstraklasy. Później, na swoim stadionie, wyeliminowała z Pucharu Polski Lecha Poznań, a w Niecieczy, strzałem głową, bramkarz Michał Wróbel pozbawił Termalikę awansu do ekstraklasy.

– W imieniu prezydenta miasta i prezesa klubu Olimpia Grudziądz, witamy na meczu o mistrzostwo I ligi – mówi spiker tuż przed meczem Olimpii. Od trzech kadencji prezydentem Grudziądza jest Robert Malinowski, o dwa lata starszy brat Bronisława.

Mecz z więzieniem w tle

Potulice. We wsi zameldowanych jest 1400 osób. Niemal drugie tyle przebywa tu wbrew swojej woli. W Zakładzie Karnym Potulice jest miejsce dla 1145 osadzonych. I wszystkie zajęte.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Boisko Dębu oraz więzienie dzieli tylko szosa. Najbliższe miasto to Nakło, do Bydgoszczy jest stąd 25 km. Rzut kamieniem od boiska, tuż za murem więzienia, jest centrum wiejskiego życia. W jednym budynku Dom Strażaka, Wiejski Dom Kultury i poczta. Kawałek dalej rośnie drzewo, od którego swoją nazwę ma B-klasowy klub. Ogromny, rozłożysty dąb im. Władysława Szafera ma ok. 900 lat.

Zakład karny powstał w 1944 roku w miejscu byłego obozu przesiedleńczego. Trafiają do niego głównie skazani po raz pierwszy. Przed więzieniem stoi pomnik upamiętniający ofiary hitlerowskiego obozu. Wtedy przebywali tu głównie Polacy, którzy nie chcieli podpisać Volkslisty oraz m.in. rodziny dezerterów z Wehrmachtu. Potem swoje odsiadywali w Potulicach m.in. Niemcy (w latach 1945-50) oraz internowani działacze Solidarności (1981-82).

Wieś, której centralnym punktem jest więzienie, wokół którego postawiono bloki, wygląda depresyjnie. Dobry widok na boisko jest ze strażniczej wieżyczki.

Przed Dębem w Potulicach grała Polonia (także jako KS, PKS i Gwardia), potem Gryf. W niedzielę na B-klasowy mecz przyszło ledwie kilka osób. Problemy z frekwencją dotknęły też rywala, Iskrę Zamość-Rynarzewo. Do Potulic przyjechali w 9 osób, odjechali z sześcioma bramkami.

900-letni potulicki dąb.

Fusbalery. W poszukiwaniu Omegi

W kwietniu 1939 Hajduki Wielkie włączono do Chorzowa. Miesiąc później stadionie Ruchu zamontowano chronometr Omega, który był powiewem wielkiego świata. Udało się go zdobyć dzięki plebiscytowi magazynu „Raz Dwa Trzy”. O historii Omegi pięknie pisał Wojciech Todur.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

„Zegarem zaopiekował się Augustyn Ferda, znany chorzowski zegarmistrz (swój zakład miał przy ul. Pocztowej w Chorzowie Batorym), a zarazem gospodarz obiektu. Ferda trzymał mechanizm w zielonej skrzynce (przetrwała do dziś!). Przez trzy miesiące co mecz wyciągał go z szafki i zanosił na stadion. We wrześniu, gdy wybuchła wojna, Ferda podjął decyzję, że zegar trzeba ukryć i ocalić.
W klubie nie brakowało jednak działaczy, którzy chcieli, by omega została na Cichej. Ferda ani myślał ich słuchać. Przyszedł na stadion i zabrał zieloną skrzynkę. Już w domu rozebrał zegar na części, zabezpieczył i zaniósł do piwnicy. Omega przeczekała wojnę pod stertą węgla. Niemcom nie spodobało się, że nie znaleźli zegara w klubie. Pytali, dręczyli, ale nikt nie potrafił powiedzieć, gdzie go szukać. A nie wiedział nikt, nawet żona Ferdy! Po wojnie, wiosną 1945 roku, na pierwsze spotkanie w klubie zegarmistrz przyniósł ze sobą zieloną skrzynkę…
Gdy Ferdy zabrakło, zegarem opiekował się jego syn Jerzy, a potem wnuk Grzegorz. To właśnie pan Grzegorz nakręcił mechanizm po raz ostatni na stadionie przy ulicy Cichej – a działo się to jesienią 2009 roku.”

Omega zniknęła ze stadionu. Wisiała na trybunie gości, była narażona na ataki kamieniami. Obecny zegar ma inną konstrukcję, Omegi nie można zamontować na jeden, szczególny mecz. Zegar jest przy Cichej wielkim nieobecnym. Ruch i miasto nie mogą się porozumieć z właścicielem mechanizmu. Klub, który ma szczęście grać na stadionie, który ma jedną z najciekawszych historii w Polsce, nie potrafił zadbać, by powrócił jeden z jego symboli.

Omegę można zobaczyć tylko na zdjęciu w budynku klubu.

Paweł Abbott ma wyjątkowo wiernych kibiców. Urzekł mnie też kibic z szalikiem Schalke.

Na stary stadion Górnika Zabrze nie zdążyłem, nie mogłem dopuścić do takiej wpadki w przypadku Ruchu. Niebieskich oglądałem w meczu z Cracovią. Po meczu myślałem, że to ostatni mecz Roberta Podolińskiego jako trenera Pasów, ale tym razem Janusz Filipiak pozytywnie mnie zaskoczył. Na krótko, bo po kolejnym meczu faktycznie było już po nim.

Pozameczowo (czyli poza Grzegorzem Kuświkiem) najbardziej podobał mi się spiker, który w przerwie przeprowadzał konkursy dla dzieci. Jakub Kurzela w przerwie mówił tylko po śląsku i słuchało się go świetnie.

Od lat w Chorzowie mówi się o budowie nowego stadionu. Ustalenia sprzed miesiąca to stadion na 12-16 tysięcy miejsc. Budowa ma zacząć się w 2017 roku. Ruch nie będzie musiał się wyprowadzać i obiekt byłby gotowy w 2020 roku. Koszt – 100 mln zł.

Wspaniała, kryta trybuna (o niej dalej) nie mieści się w planach nowego stadionu. Szkoda. Może chociaż można ją przenieść kilkadziesiąt lub kilkaset metrów dalej, na jedno z boisk treningowych?

Stadion przy Cichej (wtedy Królewskohuckiej) powstał w 1935 roku. Półtora roku później stanęła najsłynniejsza, kryta trybuna. Nowoczesna, ze świetną widocznością. Na stadion Ruchu trafiła szczęśliwie. Na targach w Poznaniu miało ją kupić Wielkopolskie Towarzystwo Wyścigów Konnych. Rozmyśliło się jednak i z okazji skorzystała gmina Wielkie Hajduki.

Z tego miejsca mecze Niebieskich oglądał Gerard Cieślik.

Ławeczka Cieślika w centrum Chorzowa.

PS. A poza tym uważam, że Omega powinna wrócić.

Szombry

W klubowym budynku wiszą zdjęcia zawodników dwóch mistrzowskich drużyn. Po lewej ci, którzy w 1980 roku wygrali ekstraklasę, po prawej zespół, który 28 lat lat później zwyciężył w B-klasie. Fotografie wiszą na honorowym miejscu. 7 poziomów różnicy nie ma znaczenia. Oba sezony to w Szombierkach powody do dumy.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Na stadionie przy ul. Frycza Modrzewskiego w Bytomiu oglądałem mecz Zielonych z rezerwami Piasta Gliwice. 1 października 1980 Szombry grały tu mecz Pucharu Europy. Dość łatwo Trabzonspor rozbił następujący skład: Wiesław Surlit, Wenanty Fuhl, Rudolf Wójtowicz, Janusz Sroka, Henryk Sośnica (Janusz Sobol), Andrzej Mierzwiak, Paweł Janik, Jan Bys, Stanisław Kwaśniowski, Roman Ogaza, Eugeniusz Nagiel (Joachim Wieczorek). W drugiej rundzie zbyt mocne było CSKA Sofia z wieloma reprezentantami Bułgarii.
Rok później, gdy Szombierki zajęły trzecie miejsce w lidze, w Pucharze UEFA udało się u siebie zremisować z Feyenoordem.

Na mecz z Piastem II przyszło ok. 120 osób.

W mistrzowskim sezonie Hubert Kostka z nieznanych szerzej piłkarzy stworzył zespół, który wygrał ligę na trzy kolejki przed końcem sezonu. Drużyny Laty, Szarmacha, Bońka czy Okońskiego przegrały z zespołem, którego gwiazdą był Roman Ogaza.
Po upadku kopalni, która utrzymywała klub, kierunek był jasny. Droga do ostatecznego upadku była długa, wiodła m.in. przez fuzję z bytomską Polonią. Ostatecznie, w 2007 roku, Szombry zaczęły od samego dołu, od B-klasy.

Szombierki to klub dzielnicowy. Ostatnie 150 lat historii tego miejsca związane jest z kopalnią, która w momencie powstania nazywała się Hohenzollern. Ostatnie przystanki tramwajowe przed stadionem to Szombierki Kopalnia, Szombierki Kolonia Górnicza i Szombierki Kościół. Wysiąść trzeba na tym ostatnim. Obecny stadion powstał w latach 60. na terenie hałd i nieużytków. Obiekt wprowadza w nastrój depresyjny. Na większości sektorów zasiano trawę.

Dziś Szombry są w połowie stawki III ligi. W Szombierkach porzucili już chyba sny o potędze, skupiają się na szkoleniu dzieci. Problemów dalej jest sporo. Podczas meczu z Piastem jednym z tematów na trybunach były problemy na linii klub – miasto. – Bartyla dalej nas gnębi – mówili kibice o prezydencie Bytomia i byłym prezesie Polonii. Na stronie swojej internetowej klub protestuje przeciwko powołaniu UKS Szombierki Bytom. „Sprawy nazwy, jak i rejestracji dwóch podmiotów na tym samym adresie oprotestowaliśmy. (…) Również z Naszą infrastrukturą nie zrobiono nic. Nie nastąpiły żadne z obiecanych prac przy boiskach trawiastych, nie mówiąc już o tym, że miało do końca marca tego roku powstać nowe boisko ze sztuczną trawą. W chwili obecnej Nasz klub nie posiada nawet traktora z oponami pozwalającymi na wjazd na boisko, nie mówiąc o innym sprzęcie pielęgnacyjnym. (…) Nie wiemy dlaczego obietnice nie zostały zrealizowane, dlaczego władze miasta chcą doprowadzić do likwidacji tak zasłużonego klubu. Sytuacja na dziś jest jednak dramatyczna, a koszty obsługi rozgrywek ogromne. Telefon Pana Prezydenta od dłuższego czasu wciąż milczy”.

Szombierki zajmują 17. miejsce w tabeli wszech czasów ekstraklasy. Do najwyższej ligi już nie wrócą.

Futbol nielegalny

Juliusz Kulesza ma dziś 87 lat. Kiedy wybuchła wojna był 11-latkiem. – Najpierw przed wojną mieszkaliśmy w domu mieszkalnym pracowników Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, blisko wytwórni, przy ulicy Rybaki. Później w 1938 roku przenieśliśmy się na Żoliborz. Rodzice przerażeni, że coś u mnie z płucami, a Żoliborz to była dzielnica zieleni – opowiadał w długiej rozmowie w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

To właśnie do zrywu z sierpnia i września 1944 roku Kulesza wracał przez całe życie. Po wojnie zawodowo zajmował się projektami grafiki użytkowej. Od lat 70. zaczął pisać. Jest autorem kilkunastu książek o powstaniu warszawskim. W 2014 roku napisał „Zakazane gole. Futbol w okupowanej Warszawie”. To cienka książeczka, głównie meczach na Żoliborzu.

Byłem już na kilku zupełnie zrujnowanych stadionach (ostatnio w Poznaniu), obiektach, których już nie ma (np. Les Corts w Barcelonie), nawet jeśli chodzi o historyczne boiska w parkach, nie był to mój debiut (z mapą w ręku szukałem boiska nr XII w Parku Jordana w Krakowie). Ale Park Żeromskiego (na wszystkich zdjęciach w tej notce) to miejsce wyjątkowe. Tutaj w piłkę kopano nielegalnie, z narażeniem życia.

Juliusz Kulesza pisze o nielegalnych meczach tak, jak je zapamiętał. Najwięcej w „Zakazanym futbolu” jest o Parku Żeromskiego. „Piszący te słowa zastanawiał się po wielu latach (…) jakim cudem udało się w parku tym, położonym przy ruchliwej ulicy Mickiewicza, którą wielokrotnie w ciągu dnia przejeżdżały niemieckie samochody wojskowe, rozegrać bezkarnie tyle meczów, unikając policyjnej obławy?” – zastanawia. W 1940 roku warszawskie podziemne rozgrywki były już na tyle rozwinięte, że drukowano regulaminy, wydawano komunikaty, informacje o meczach rozprzestrzeniały się pocztą pantoflową. Liczba zespołów urosła do 50.

Najciekawsze są fragmenty pamiętnika nieznanej nastolatki. „18.V.42, poniedziałek. W naszym parku był jak zwykle mecz piłki nożnej. Grała nasza drużyna Promyk i drużyna z Mokotowa. Było (…) dla nas. Zainteresowanie ogromne i masa ludzi”. Niektórzy gracze zasługiwali na dłuższy opis, niekoniecznie za wyczyny z piłką przy nodze. O Witoldzie Różyckim: „Witek w białych butach, szarych skarpetach, białych spodenkach, granatowym swetrze i czarnej czapce”.

Wrzesień 1942. „Wszędzie są straszne łapanki. W Śródmieściu ani się pokazać, bo łapią ludzi jak psów po prostu.” Wpis z kolejnego dnia: „Mecze mimo wszystko rozgrywane są nadal. Dziś grały AKS i Marymont”. Ostatni wpis pochodzi z 26.10.1942. Ostatecznie Niemcy zakazali wchodzenia do parku w październiku 1942 roku. Tożsamość młodej żoliborzanki pozostaje nieznana.

Tutaj po raz pierwszy w Polsce grano przy światłach

Powszechna Wystawa Krajowa w Poznaniu miała pokazać, że po 10 latach od odzyskania niepodległości Polska się rozwija. W stolicy Wielkopolski oddano do użytku wiele nowych budynków, ale ze Stadionem Miejskim wyszło średnio.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Z powodu błędów konstrukcyjnych obiekt Warty Poznań długo napoprawiano. Ale zapisał się w historii jako pierwszy polski stadion, na którym zagrano przy sztucznym oświetleniu. 13 września 1933 roku wykorzystano część sprzętu, który dzień wcześniej użyto przy wielkim pokazie wychowania fizycznego. Na mecz przyszło 3 tysiące kibiców, Legia Poznań pokonała Wartę 3:1.

Pierwszy stadion na świecie, na którym w piłkę kopano przy sztucznym świetle, odwiedziłem w Sheffield. W 1878 na Bramall Lane, gdzie do dziś gra Sheffield United, postawiono cztery drewniane wieże. Miały po 9 metrów. Na szczytach umieszczono lampy, podłączono prądnice i silniki spalinowe. Przyszło 20 tys. kibiców.

Na poznańskim stadionie w czasie wojny hitlerowcy zorganizowali obóz pracy przymusowej dla ludności żydowskiej. Niedoszłych uciekinierów wieszano na miejscu. Kiedy obóz był likwidowany, więźniów wywieziono do Auschwitz. Po wojnie stadion zmodernizowano. Rozgrywano tu finały Pucharu Polski, grała reprezentacja, tłumy ściągał Lech Poznań.

Obecnie teren po stadionie Edmunda Szyca (dawniej 22 lipca) to jedno z najbrzydszych miejsc w centrum Poznania. Ruina to efekt braku porozumienia w sprawie przyszłości rozległego terenu. Deweloper, który jest właścicielem działki, chce, żeby stanęły tu wysokie budynki. Ratusz inwestycję blokuje, uważa, że teren powinien być przeznaczony na sport i rekreację.

Więcej o meczu z 1933 roku tutaj. O pierwszym meczu przy jupiterach na innym stadionie w Poznaniu, przy ul. Bułgarskiej, ciekawie pisali dziennikarze „Wyborczej”.

 

Z widokiem na hałdy i kominy

Stadion Uranii Ruda Śląska polecało mi kilka osób. I faktycznie, warto. Piękny widok, w tle hałdy, kominy i padok z kilkoma końmi. Na trybunach śląska godka. Była też kiełbasa i dużo słonecznika.

Żeby podziwiać takie widoki, trzeba dotrzeć do Sanktuarium Matki Bożej z Lourdes w Rudzie Śląskiej-Kochłowicach. Stamtąd kilkuminutowy spacer ulicą, której patronem jest były proboszcz, Ludwik Tunkel.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Na stadion innego klubu z Rudy Śląskiej, Grunwaldu, jest stąd 7 km. Ruda Śląska powstała dopiero z 1959 roku z połączenia dwóch miast – Rudy i Nowego Bytomia. Urania przez większość swojego istnienia była klubem z Kochłowic, Grunwald miał w nazwie Halembę i Kłodnicę.

Oba kluby powstały w tym samym czasie (1920-21) i z tych samych powodów. Z inicjatywy Polskiego Komisariatu Plebiscytowego w Bytomiu masowo tworzono polskie kluby sportowe, które miały być przeciwwagą dla istniejących już zespołów niemieckich.

Stadion godny polecenia wszystkich groundhopperom, którzy zawitają na Górny Śląsk.
GKS Urania Ruda Ślaska 1:3 Zuch Orzepowice, klasa okręgowa. A dzień wcześniej byłem na meczu Ruchu Chorzów.

Najstarsze boiska w Polsce

W maju 2013 roku wybrałem się do Krakowa, zobaczyć miejsca, w których w Polsce gra się w piłkę najdłużej. Powyżej Błonia, tutaj kopano już w XIX wieku.

Więcej wpisów o moich piłkarskich podróżach w tej kategorii.

Boisko nr XII w Parku Jordana. „4 czerwca 1906 o 17:30 Czarni Lwów pokonali 2:0 studencką drużynę „przodowników”, a o 19:00 Klub Gimnastyczno-Sportowy IV Gimnazjum ze Lwowa, później znany jako Pogoń Lwów, pokonał 4:0 doraźnie zebraną drużynę złożoną głównie z akademików” [wikipasy.pl]

Boisko nr VIII

„Henryk Jordan wprowadził piłkę nożna do repertuaru zajęć w swoim Parku w roku 1890. Grano na boisku nr VIII, owalnym i pozbawionym trawy (którą uznawano za przeszkadzającą w grze). W najszerszym miejscu liczyło 30 metrów, w najdłuższym 50. Bramki były wykonane z drewna i miały 2,5 metra wysokości i 3 metry szerokości.”[wikipasy.pl]

Wisła Kraków – Korona Kielce.

„Najstarszy polski klub sportowy zaprasza na mecz piłkarski”. Skorzystałem więc.

Zapraszał też przecież Patryk Małecki, więc musiałem sprawdzić jak wygląda przy Kałuży. Fajny, kameralny stadion. Na zdjęciu widać niebieski dach stadionu Wisły. W rogu kibice Termaliki, Bruk-Bet Nieciecza, lidera I ligi.

Clepardia Kraków. Osiedlowy klub założony w 1909 roku.

Korona Kraków, świetnie położony stadion z kamiennymi trybunami. Sam środek parku.

Zwierzyniecki KS, tuż obok Juvenia. Dwa boiska wcinające się w Błonia.

Garbarnia, mistrz Polski z 1931 roku.

Wawel Kraków. Drewniane trybuny, nawet pachną.

Hutnik Nowa Huta – Beskid Andrychów. Trzeci klub Krakowa wygląda lepiej niż trzeci klub Rzymu albo Mediolanu. A Andrychów do tej pory nie kojarzył mi się z niczym. Teraz zapamiętam, że to miasto kibiców z hasłami „Polska cała tylko biała”, „bez Murzyna, bez Cygana”.

Stary stadion lekkoatletyczny Cracovii. Dziś boisko należy do Wisły.