1000 stadionów i niedosyt [RECENZJA]

Tytuł: Stadiony piłkarskie. Wielki atlas. 1000 niesamowitych boisk i ich historie
Autor: John Gillard, Joseph O’Sullivan, Neel Shealat; tłum. Urszula Szymanderska, Marcin Skirzyński, Sergiusz Lipnicki, Ewa Miniewicz-Skirzyńska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Buchmann, 2026

Ile to jest 1000 stadionów? Na blogu odnotowałem wizyty na ponad 500, a boczna lista z tagami jest już naprawdę długa. Żeby o każdym z tysiąca stadionów napisać po kilka zdań, autorzy świeżo wydanego albumu potrzebowali 336 stron. Choć zdjęcia są dobrze dobrane, to tylko niewielką część notek można było opatrzyć fotografią.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Zgodnie z konwencją, którą przyjął John Gillard, ikoniczne obiekty i areny wielkich finałów zestawiono z małymi boiskami, które wyróżniają się na tle tysięcy podobnych. Opisy są lakoniczne i co istotne, przedstawiają miejsca ze wszystkich kontynentów.

Oryginalną wersję wydano dla amerykańskiego czytelnika. Zaglądam więc do podrozdziału o Polsce. Jako pierwszy, stadion Chemika Bydgoszcz. „Uwaga na uzbrojonych policjantów skierowana jest na grupę stojących osobno ultrasów, którzy przychodzą dopingować swoją drużynę”. Dalej czytam o racach, banerach i oprawach na bydgoskich Glinkach. Sprawdzam kilka razy, bo choć mieszkam w Bydgoszczy całe życie, o takich cudach nie słyszałem. Niestety, ewidentnej pomyłki w polskim wydaniu nie poprawiono. Inne obiekty z Polski to m.in. stadion Orła Kozy. Brakuje Stadionu Śląskiego, co wytknął Paweł Czado.

Niestety, opisy sprawiają wrażenie napisanych przez laika. Często mało w nich treści, a wiele zdań jest pustych. Ciekawostki oczywiście da się wyłuskać. Nie miałem pojęcia, że kiedy na Providence Park w Portland pada bramka, Timber Joey tnie kawałek pnia i unosi w geście triumfu. Przed meczem Atlético Clube Goianiense autorzy polecają miejscową fasolę kowbojską i różowy popcorn. W brazylijskim stanie Paraíba, aby zadowolić fanów i wyborców, z puli pieniędzy przeznaczonych na stadion, postanowiono zbudować dwa, w różnych miastach. W efekcie, zarówno Almeidão w João Pessoa i Amigão w Campina Grande od kilku dekad czekają na kolejne trybuny.

Zatrzymałem się przy niektórych zdjęciach, zapisałem kilka inspiracji. Całość oceniam jako niewykorzystany potencjał, ewentualnie jako impuls dla młodego czytelnika, żeby zarazić go stadionową pasją.

Więcej recenzji książek sportowych na blogu w tej kategorii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *